Mariusz Misiek Matkowski

Żużlowe środowisko mocno poruszyła historia Andrieja Kudriaszowa. Zawodnik, który ma zdiagnozowanego raka płaskonabłonkowego został zmuszony zakończyć karierę, a obecnie zbiera środki, aby utrzymać rodzinę. Piotr Mikołajczak, który pracował z zawodnikiem w przeszłości jest mocno wstrząśnięty sytuacją zawodnika i gorąco zachęca do pomocy.

 

Kudriaszow w Gnieźnie ścigał się w sezonie 2019. Barwy Kolejarza reprezentował natomiast w 2021 roku.  To właśnie tam przecięła się historia menadżera i zawodnika.

– Z Andriejem współpracowałem dwa lata. Mieliśmy taką możliwość w 2019 roku w Starcie Gniezno i 2021 roku w Kolejarzu Opole. Powiedziałbym, że to człowiek do rany przyłóż. Bardzo grzeczny chłopak, który potrafił słuchać, a przy tym koleżeński i otwarty. Można było zawsze liczyć na jego wsparcie. Nie ukrywam, że mam do niego duży sentyment – mówi Piotr Mikołajczak w rozmowie z serwisem polskizuzel.pl.

Wiadomość o poważnej chorobie zawodnika była szokiem dla środowiska. Zawodnik zazwyczaj stronił od wywiadów i nie lubił opowiadać o sobie. Teraz jednak był zmuszony do takiego kroku, bo bardzo zależy mu na dojściu do pełnej sprawności i tym, aby jego rodzina mogła normalnie funkcjonować.

– Dzień przed jego wywiadem śledziłem prezentację klubu z Opola i dostrzegłem, że go tam nie ma. Zacząłem się zastanawiać, o co chodzi, więc napisałem do Andrieja. Byłem ciekawy, bo docierały do mnie sygnały, że próbuje się dogadać w Gdańsku. Słyszałem nawet, że był po słowie i miał do nich dołączyć. Andriej po mojej wiadomości odpisał mi, że wszystkiego dowiem się jutro. I dowiedziałem się – tłumaczy menedżer ds. sportowych w Betard Sparcie Wrocław.

Sytuacji zawodnika nie poprawia to, że niewiele osób może mu pomóc w codziennej walce z chorobą i bólem. Jego rodzina na ten moment nie ma pozwolenia na przyjazd do Polski. Zawodnikiem opiekują się jego żona Lera oraz Pani Aneta Kuźniar, która o całej historii Andrieja obszernie opowiedziała TUTAJ.

– Kontaktowałem się też z Anetą Kuźniar, jego menedżerką i opiekunką. Wiadomość o jego problemach zdrowotnych zwaliła mnie z nóg. Ten chłopak ma niespełna 32 lata. Urodziła mu się niedawno córeczka, a musi mierzyć się z czymś takim – dodaje Mikołajczak.

Niedługo po dramatycznych informacjach ruszyła zbiórka, zorganizowana przez Panią Anetę, mająca na celu pomoc Andriejowi. W kilka dni żużlowemu środowisku udało się uzbierać ponad 80 tysięcy złotych. Gadżety na licytację przekazali też zawodnicy jak Andrzej Lebiediew czy Emil Sajfutdinow. Do uzbierania pełnej kwoty jest jednak daleko.

– To dobrze, że szybko ruszyła taka akcja. Sam włączyłem się w nią od razu. Kontaktuję się z Anetą Kuźniar i pomagam, jak mogę. Wpłaciłem pieniądze na zbiórkę, ale poza tym przekazałem gadżety na licytacje. Słyszałem, że buduje się już strona na Allegro. Na pewno będę w tym wszystkim uczestniczyć i namawiam do tego każdego, kto ma taką możliwość. Sytuacja jest ciężka, ale wierzę, że Andriej z tego wyjdzie. Ja jestem nawet przekonany, że on będzie jeszcze jeździć na żużlu. Teraz jest jednak czas na wsparcie. To ważne, bo nie mówimy o zawodniku z PGE Ekstraligi, który ma odłożone wielkie środki na koncie – podsumowuje Mikołajczak.

Dodajmy, że Andrieja na ten moment można wspierać nie tylko poprzez zrzutkę czy licytację. Każdy kibic może również przekazać na wsparcie zawodnika 1,5 proc. podatku.