Główny partner portalu

Michał Świącik. Foto: Kamil Woldański
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W kolejnej odsłonie cyklu „Ostatnie Pytanie” gościł prezes Eltrox Włókniarza Częstochowa – Michał Świącik. O łamaniu przepisów drogowych, o atrakcyjnych kobietach, a także szczęściu, którego chwilami brakowało w ubiegłym roku przeczytacie w poniższej rozmowie.

Panie Prezesie, kiedy ostatnio podpisywał Pan autografy?

Można żartlobliwie powiedzieć, że codziennie składam autografy podpisując dokumenty w siedzibie klubu (śmiech). Ponadto, bardzo często kibice odwiedzający siedzibę w celu zakupu karnetów lub gadżetów klubowych proszą mnie, abym podpisał im jakiś przedmiot.

Czy ktoś w ostatnim czasie udzielił Panu jakieś porady? Zwraca Pan uwagę na opinie innych?

Właściwie codziennie konsultuję pewne sprawy z odpowiednimi osobami, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Opinia innych jest dla mnie bardzo istotna. Wymiana punktów widzenia to moja codzienność. W ostatnim czasie rozmawiałem choćby z przedstawicielami Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Wymienialiśmy swoje spostrzeżenia z zakresu miniżużla.

Zostawmy na moment pracę. Kiedy ostatnio udało się Panu wyjechać na wakacje?

Niestety było to dość dawno temu. Ubiegły rok był dla mnie niezwykle intensywny ze względu na skumulowany czas rozgrywek ligowych, a także inne obowiązki. Po raz ostatni odpocząłem przy okazji wyjazdu na ślub Fredrika Lindgrena i Caroliny Jonasdotter. Spędziłem wówczas tydzień w przepięknej Maladze. W żużlu ciężko o wakacje (śmiech).

Uprawia Pan jakiś sport? Kiedy ostatnio zdarzyło się Panu coś ćwiczyć?

Zawodowo żadnego sportu nie uprawiam (śmiech). Jeżeli cokolwiek ćwiczę, to jest to zazwyczaj typowa gimnastyka domowa, bieganie rekreacyjne bądź też jazda na rowerze. Gdy znajduję trochę wolnego czasu, największą przyjemność sprawia mi aktywność fizyczna w terenie.

Zdarza się Panu korzystać z komunikacji miejskiej? Wydaje mi się, że widziałem w Częstochowie specjalny autobus szyldowany logo firmy Eltrox…

To prawda, taki autobus porusza się po częstochowskich ulicach. Ja, jeśli mam być szczery, po raz ostatni korzystałem z komunikacji miejskiej… około 30 lat temu na początku lat 90-tych.

Tu mnie Pan zaskoczył… To musiała być era wczesnego Ikarusa w Częstochowie…

Bardzo prawdopodobne, nie pamiętam dokładnie. Choć słynne Ikarusy woziły pasażerów w Częstochowie jeszcze kilka lat temu (śmiech).

Często publikuje Pan na swoim profilu linki do rozmaitych utworów. Czego Pan słucha w ostatnim czasie?

Słucham różnej muzyki. Generalnie lubuję się w elektroniczno-popowej muzyce z lat 90-tych. Do ulubionych twórców tej muzyki zaliczam Vincenta Clarka, który tworzył dla Depeche Mode, Yazoo, Erasure, ale też lubię odświerzyć sobie OMD, czy Alphaville. Często też słucham muzyki naszych rodziców. Ostatnio słuchałem utworu Andrzeja Frajndta – Ze starej płyty.

Zdarzyło się Panu kiedykolwiek przekląć na wizji? Świadomie bądź nie?

Nie przypominam sobie, aby taka sytuacja miała miejsce. Oczywiście w parku maszyn, pod wpływem emocji zdarza nam się używać słów powszechnie uznanych za niecenzuralne. Jednak nigdy nie zostałem przyłapany przez kamerę telewizyjną.

Często przebywa Pan w środowisku znanych osób. Kiedy ostatnio zrobił Pan sobie zdjęcie z kimś popularnym?

Rzadko wykorzystuję takie momenty do robienia sobie fotek, ale pamiętam, że zrobiłem sobie zdjęcie z Agnieszką Radwańską, Andrzejem Gołotą, Patrycją Markowską. Przy okazji jednej z galii zrobiłem sobie również zdjęcie z przemiłą Izabelą Trojanowską.

Kiedy ostatnio w jakiś sposób się Pan zranił? Mówię oczywiście o ranie cielesnej…

Najprawdopodobniej podczas prac związanych z majsterkowaniem w warsztacie lub w garażu. Przed laty pracowałem jako mechanik samochodowy, dlatego też moje dłonie są odporne na ból i zadrapania. Najczęściej przekonuję się o tym, że się zraniłem gdy zobaczę krew na ubraniu bądź jakimś przedmiocie (śmiech).

Może coś Pan w ostatnim czasie wygrał?

W grudniu udało mi się wygrać w lotto. Była to zawrotna kwota w okolicach 50-60zł (śmiech). Zawsze to jakaś wygrana.

Czy bał się Pan czegoś ostatnimi czasy?

Tak naprawdę cały czas się boję sytuacji związanej z pandemią Covid-19. Nie ukrywam, że ze względu na całokształt, na swoją najbliższą rodzinę przez cały czas odczuwam swego rodzaju lęk. To, co się dzieje zaburza nie tylko funkcjonowanie życia rodzinnego, ale także i biznesowego. Właściciele poszczególnych branż przeżywają istny koszmar, nie są pewni swojej przyszłości. Mam nadzieję, że niebawem wszyscy wrócimy do względnej normalności.

Czy omyłkowo wysłał Pan kiedyś wiadomość do kogoś innego niż Pan zamierzał?

Nigdy mi się nie zdarzyło.

Kiedy ostatnio był Pan w kościele?

Całkiem niedawno. W kościele byłem dokładnie 4 stycznia na uroczystości 18. urodzin mojego chrześniaka.

Zdarzyło się Panu obejrzeć kiedyś za jakąś atrakcyjną kobietą?

Jestem wierny swojej żonie. Jednakże, jak każdy mężyczzna instynktownie zdarza mi się obejrzeć za atrakcyjną kobietą. Na to chyba nie ma lekarstwa (śmiech). Tak zostaliśmy skonstruowani.

Z pewnością częściej aniżeli żużlowcy zdarza się Panu występować w garniturze…

Na pewno tak. W garniturze występuję często, może nie na co dzień, ale jest to stały element mojej garderoby. Po raz ostatni miałem okazję ubrać garnitur właśnie podczas wspomnianej uroczystości urodzin mojego chrześniaka.

Znajduje Pan czas w swoim grafiku na oglądanie filmów? Jeżeli tak, to jaki ostatnio miał Pan okazję obejrzeć?

Stosunkowo często oglądam rozmaite produkcje filmowe. Ostatni, jaki widziałem jest bardzo na czasie, ponieważ był to film pod tytułem „Epidemia”, odpowiadający naszej dzisiejszej rzeczywistości.

Zażywa Pan jakieś lekarstwa? Jeżeli tak, to jakie?

Na stałe raczej nie. W ostatnich dniach biorę jednak leki na wzmocnienie oraz odporność. Wiadomo, jak łatwo jest złapać przeziębienie czy tego nieszczęsnego wirusa. Staram się zapobiegać na tyle, na ile to możliwe.

Czy zdarzyło się Panu w ostatnim czasie coś zgubić?

Odpowiadając żartobliwie, w sierpniu przytrafiło mi się zgubić szczęście (śmiech). Szybko je jednak odnalazłem. Poza tym nie przypominam sobie, abym zgubił jakiś cenny przedmiot. Obym sobie za chwilę nie przypomniał (śmiech).

Potrafi Pan spełniać się również w kuchni? Czy zdarzyło się Panu ostatnio ugotować coś dla rodziny?

Trudno powiedzieć, aby to było ostatnio. W czasie pierwszego lockdownu, w marcu z nudów podejmowałem się różnych czynności. Wówczas wspólnie z żoną przyrządzaliśmy jakieś potrawy. Pochwalę się, że spróbowałem również własnego wypieku chleba, który był naprawdę całkiem smaczny.

Kiedy ostatnio coś Pana zdenerwowało?

Takie momenty zdarzają się niestety bardzo często. Są to jednak z reguły sytuacje życiowe. Żyjemy w czasach stresu, wiecznej pogoni. Ja mam taki charakter, że wszelkie nerwy biorę bardzo do siebie, ale z drugiej strony szybko mi mijają. Gdybym miał podać konkretną datę, to prawdopodobnie coś wkurzyło mnie wczoraj (śmiech).

A może ktoś był w ostatnim czasie dla Pana niemiły?

Tak naprawdę czasami trudno jest odgadnąć, czy ktoś jest dla nas miły, czy wręcz odwrotnie. Uważam, że fałszywa życzliwość potrafi być gorsza od typowej nienawiści. W życiu doświadczyłem wielu rozmaitych sytuacji, miałem do czynienia z wieloma różnymi osobami. Wydaje mi się, że potrafię rozpoznać czy dana osoba jest naprawdę miła i sympatyczna, czy tylko taką udaje. Sam staram się unikać niemiłych sytuacji, jednak nie jest to do końca możliwe obracając się w środowisku mnóstwa osób. Mnie ciekawi zawsze „podłoże” takiej osoby, która stara się mnie w jakiś sposób obrazić. Nie przypominam sobie jednak w ostatnim czasie żadnej takiej sytuacji, przynajmniej ze strony osób, które znam. Częściej zdarza się to przy okazji komentarzy w mediach społecznościowych, ale to już choroba dzisiejszych czasów. W Internecie wszystko można.

Czy Panu zdarzyło się w ostatnim czasie kogoś okłamać? Nie musi być to konkretny przypadek…

Jeżeli mówimy o twardym kłamstwie, to nie. Jestem człowiekiem, który ceni sobie szczerość, i tej szczerości oczekuje również od innych. Bardzo lubię natomiast „wkręcać” swoich znajomych, przyjaciół czy rodzinę. W młodzieńczych latach pamiętam, że dzwoniliśmy do znajomych, podszywaliśmy się pod różne osoby i robiliśmy sobie żarty. Kiedyś podszyliśmy się pod sekretarkę lotto i wkręciliśmy kolegę, że wygrał jakąś nagrodę. Cała rodzina się ucieszyła, a następnie musieliśmy brutalnie sprowadzić go na ziemię (śmiech).

Czy coś Pana może zszkokowało w ostatnich dniach?

Owszem i to bardzo negatywnie. Zszokowało mnie to, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych na Kapitolu. Oglądając reportaż z tych wydarzeń byłem zaskoczony, że w sercu demokracji dochodzi do takich sytuacji. Przyznam się szczerze, że cała ta sytuacja mnie wystraszyła. Stany Zjednoczone są bowiem centrum światowej gospodarki. Martwię się, że konsekwencje może odczuć cały świat.

Złamał Pan w ostatnim czasie jakies obowiązujące prawo?

Z pewnością tak, choćby na drodze. Nie jestem piratem drogowym, ale oczywiście zdarza mi się podróżować z niedozwoloną prędkością. Usprawiedliwiając się, mogę powiedzieć, że robię to tylko, gdy naprawdę się da. Nie wyprzedzam „na trzeciego”, nie szaleję, gdy panują złe warunki atmosferyczne. Osobiście uważam, że mandaty w Polsce wciąż są zbyt niskie. Wystarczy spojrzeć na Austrię. Tam nikt nie przekracza dozwolonej prędkości ze strachu. Mandat mógłby zrujnować jego budżet (śmiech).

Na koniec odbiegamy od rzeczywistości. Dowiaduje się Pan, że za chwilę nastąpi koniec świata. Jaka byłaby ostatnia rzecz, którą chciałby Pan zrobić?

Na pewno nie myślałbym w takiej chwili o biznesie, o problemach zawodowych. Najważniejszym dla mnie byłoby, aby zgromadzić całą swoją rodzinę oraz przyjaciół, aby w tej chwili być razem.

Kogo chciałby Pan nominować do kolejnej odsłony naszego cyklu? I o co by Pan tę osobę zapytał?

Nominuję męża Agnieszki Radwańskiej, czyli Dawida Celta. Wiem, że regularnie ogląda mecze żużlowe. Zapytałbym go więc, kiedy zacznie regularnie również być na nich obecny (śmiech).

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Również dziękuję.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

CZYTAJ TAKŻE

One Thought on Żużel. Ostatnie Pytanie – Michał Świącik
    Slawek
    17 Jan 2021
    11:30am

    Tym razem na tapecie Pan Prezes Świącik, sprawia wrażenie całkiem spoko gościa, na pytania odpowiadał dość obszernie i z głową. Życzę zarówno Panu Prezesowi jak i całej częstochowskiej ekipie lepszego roku niż miniony, no i oczywiście toru, takiego z którego Częstochowa zawsze spłynęła, czyli szybkiego i do wielu mijanek.
    Fajny wywiad.

Skomentuj

One Thought on Żużel. Ostatnie Pytanie – Michał Świącik
    Slawek
    17 Jan 2021
    11:30am

    Tym razem na tapecie Pan Prezes Świącik, sprawia wrażenie całkiem spoko gościa, na pytania odpowiadał dość obszernie i z głową. Życzę zarówno Panu Prezesowi jak i całej częstochowskiej ekipie lepszego roku niż miniony, no i oczywiście toru, takiego z którego Częstochowa zawsze spłynęła, czyli szybkiego i do wielu mijanek.
    Fajny wywiad.

Skomentuj