Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Druga runda cyklu Grand Prix na PGE Narodowym padła łupem Fredrika Lindgrena. Zawody obfitowały w mijanki, a licznie zgromadzeni kibice byli świadkami świetnego widowiska. Kolejny dobry występ w zmaganiach o najlepszego żużlowca globu zanotował młodszy z braci Holderów, Jack. 27-latek pewnie awansował do finału i gdyby nie przerwano jego pierwszej odsłony, to najpewniej triumfowałby on w całych zawodach. Ostatecznie zakończył zmagania na drugim miejscu, co i tak należy uznać za dobry wynik.

 

Jack Holder i Fredrik Lindgren nie należą do pierwszoplanowych postaci jeżeli chodzi o zmagania PGE Ekstraligi. Na chwilę obecną jednak, zwycięzca rundy w Warszawie wraz z Bartoszem Zmarzlikiem zajmuje fotel lidera klasyfikacji, natomiast Australijczyk jest czwarty. Starszy brat Jacka, Chris, w trakcie trwania zawodów postanowił „wbić szpileczkę” niektórym swoim kolegom po fachu.

– Dobrze widzieć, jak chłopaki, którzy „latają” na polskich torach, nie radzą sobie na tych mniejszych, technicznych obiektach – czytamy we wpisie Australijczyka.

Trudno nie przyznać byłemu mistrzowi świata racji – Duńczycy, czyli Leon Madsen, Mikkel Michelsen czy Anders Thomsen są wiodącymi postaciami w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, natomiast na ten moment zawodzą w cyklu Grand Prix. To samo tyczy się Macieja Janowskiego czy Patryka Dudka, choć oni wyraźnie nie są w swojej optymalnej dyspozycji nawet w PGE Ekstralidze. Bartosz Zmarzlik, mimo trzeciego miejsca, również nie prezentował się tak, jak do tego przyzwyczaił wszystkich kibiców.

CZYTAJ TAKŻE:

Żużel. Wielkie emocje na Narodowym! Fredrik Lindgren królem Warszawy!

Żużel. Zmarzlik i Lindgren na czele. Oto klasyfikacja cyklu Grand Prix (TABELA)