Leigh Adams. FOT. JAROSŁAW PABIJAN.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

50 lat kończy dzisiaj były australijski zawodnik, Leigh Adams. Karierę w Polsce zaczynał w zespole Motoru Lublin. Najdłużej związany był z leszczyńska Unią, której barw bronił w latach 1996-2010. 

W 1986 roku został mistrzem Australii do lat 16. Czterokrotnie zdobywał tytuł młodzieżowego mistrza Australii. Dziesięciokrotnie był indywidualnym mistrzem Australii. W swojej karierze Adams 115 razy występował w turniejach cyklu Grand Prix. 29 razy startował w finałach. Osiem z nich zakończyło się jego wygranymi. Szesnastokrotnie stawał na podium zawodów. W 2005 roku wywalczył brązowy medal mistrzostw świata. Dwa lata później osiągnął swój największy sukces w karierze – zdobył srebro IMŚ. 

– Decyzja o tym, że kończę karierę była doskonale przemyślana i przedyskutowana z żoną Kylie. Tak naprawdę z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że cała energia została włożona w najlepszy mój sezon w Grand Prix, który miał miejsce w 2007 roku. Później był gorszy sezon, po którym pomyślałem, że to może przypadek i postanowiłem spróbować raz jeszcze powalczyć o upragniony tytuł mistrza świata. Jedenaste miejsce pokazało, że to nie był przypadek. Czemu nigdy nie zdobyłem mistrzostwa świata? Widocznie nigdy nie byłem wystarczająco „twardy”. Nie byłem przez swoją karierę wystarczająco agresywnym zawodnikiem, aby podnieść z toru te dodatkowe dziesięć procent niezbędne do wywalczenia tytułu. Wiem, że trenowałem zawsze tak ciężko jak inni, ale nie zawsze ma się to szczęście, aby być tym najlepszym. W 2007 roku dopiero zobaczyłem, że faktycznie można być blisko „nieba”, ale aby go sięgnąć nie było mi dane. Nie jestem tym zgorzkniały. W Grand Prix przeżyłem wiele wspaniałych chwil, świetnie się bawiłem. Osiem razy wygrywam turnieje, a najważniejsza chyba była pierwsza wygrana w Goteborgu w 2002 roku i wygrana na obiekcie Unii Leszno, która zawsze będzie mi bardzo bliska. Przeżyłem tam wiele fajnych lat. Mistrzostwo świata byłoby „wisienką” na torcie, ale jeśli jej nie nie ma, to nie znaczy, że tort nie był smaczny. Nigdy nie chciałem ścigać się jako czterdziestolatek i tej obietnicy sobie dotrzymałem – wspominał Leigh Adams na łamach swojej biografii. 

7 czerwca 2011 roku, Leigh Adams podczas treningu przed wyścigiem Finke Desert Race uległ poważnemu wypadkowi. Żużlowiec wjechał do suchego koryta rzeki. Na skutek wypadku został częściowo sparaliżowany.

Kylie oraz Leigh Adams, Fot. Archiwum Kylie Adams.
Leigh Adams. foto. JAREK PABIJAN
Szymon Szlauderbach wysłuchujący w Australii uwag Leigh Adamsa.
Leigh Adams. foto. JAREK PABIJAN
Fot. Archiwum Kylie Adams.