Główny partner portalu

Przemysław Sierakowski, autor tekstu
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Najlepszym toromistrzem deszcz. E-lipa odwołuje mecze na potęgę. Miesiąc zbawieniem (?) GKM. Juniorzy na zapleczu walczą… o życie. Co się wydarzy na trzecim szczeblu? No i wreszcie fali w żużlu nie będzie. Nazbierało się troszkę tych obserwacji. Zatem poczynajmy…

Ostatnio najlepsze ściganie mieliśmy tam, gdzie tory przygotował… deszcz. Krosno, Gniezno po krótkiej ulewie. Tam się działo. A panienki zgodnie protestowały. A fee. A nie. A mokro. A błoto. A się nie da. Zresztą, co ja piszę – panienki. Dziewczyny zwykle mają jaja, a tych wyraźnie brakowało (brakuje?) ścigantom-biznesmenom. Oni woleli by na twardym, szerokim i suchym. Żeby się nie upaprać i nie zmęczyć za bardzo. Człowiek się morduje, to i się spoci, a wykąpać się nie sposób po zawodach. Bo obostrzenia. W tym szaleństwie nawet można na siłę, doszukać się pewnej logiki. Nie zmienia jednak faktu, że mogą sobie władze wydawać dekrety. Życie i tak swoje. Na szczęście w opisanych przypadkach stanęli na wysokości zadania arbitrzy i wcale nie dlatego, jak sądzę, że drugi raz nie opłacałoby się jechać na zawody za koszty dojazdu. Panienki wyjechały na tor, ale nie od razu. Najpierw wypuścili młokosów żeby zapewne udowodnić, że się jednak nie da. A tu zonk. Małolaty przejechały płynnie, szybko, nikt nie leżał, nikt nie rozpruł dmuchawca, cóż więc począć – trzeba było śmigać. I tu niespodzianka. Otóż nie tylko okazało się, że można ale nawet, co niektórzy z pewną taką nieśmiałością i niechęcią przyznali publicznie, fajne ściganie z tego się urodziło. Może więc pora przestać przejmować się pogodynką, a zacząć używać “obowiązkowych” plandek? Szczególnie na poziomie E-lipy. No i toromistrzów pożegnać, skoro deszcz potrafi lepiej. To naturalnie sarkazm, żeby nie było wątpliwości.

Generał Wojdyło wziął się na pomysł i pojechał na inspekcję wojsk startując w zawodach (niby) juniorskich. A że mu jeden niesubordynowany fiknął, to go pan inspektor spacyfikował jak Szwejka na unitarce. Tylko w tym wojsku fala jest zakazana. Założyli mu niebieską kartę, doraźnie pokazali czerwo i takim sposobem mieli utemperować mocarstwowe zapędy wyraźnie nieodpornego na jeden, słownie: jeden, dobry występ ligowy gwiazdora. Oj Patryczku, Patryczku a gdzie kindersztuba? Takiś wielki, to potwierdzaj najlepiej co tydzień i najchętniej w lidze. Skoro zaś pojechałeś już na młodzieżówkę, to nie pozwalaj młodym fikać, ale najlepiej wygrywając bez złudzeń, na torze, bo każda inna forma karygodną bywa, co zostało tym razem należycie wychwycone i “nagrodzone”. A inni pseudo gwiazdorzy o mocarstwowych zapędach dobrze jeśli z tej lekcji wyciągną wnioski. Wszak najlepiej i najtaniej uczyć się na cudzych błędach.

Swoją ścieżką, nawiązując do postawy juniorów, tak sobie z rosnącym niepokojem obserwuję harce dużej części małolatów na zapleczu E-lipy i z trwogą myślę co to będzie kiedy ruszy trzeci szczebel. Narybek w eWinner, bynajmniej nie winner. Raczej zdecydowanie walczy, ale… o życie. Na torze dwie pary. Z przodu seniorzy ścigający się o trójkę, a za nimi w “bezpiecznej” odległości pół okrążenia – dwaj małoletni walczący… o przetrwanie. Jak za starego, dobrego MDMP albo za czasów Pomorskiej Ligi Młodzieżowej. Bo wyobraźcie sobie, że jeszcze niedawno we wszystkich praktycznie klubach adeptów mieliśmy dostatek i żeby ci mogli jakoś terminować, poznając arkana ścigania przy adrenalinie i spod taśmy, to im takie dodatkowe możliwości stwarzano. W wersji full wypas naturliś, nie zaś jak obecnie, okrojonej do minimum byle nazwa się zgadzała. Wtedy to właśnie, podczas takich zawodów liczyło się biegi ukończone w komplecie. Tak dla zabawy. W lidze to już raczej startowali chłopcy obyci w tych właśnie pomniejszej rangi imprezach, z talentem i odpowiednio przygotowani, by nie robić siary. Współcześnie nikt się specjalnie siarą nie przejmuje, byle sklecić dwóch, co przynajmniej ze startu wyjadą, a i to nie zawsze. No i stąd moje przerażenie. Skoro na zapleczu normą staje się dotychczasowy margines, to co będzie na najniższym, nomen omen – poziomie. Pół okna nad chodnik jak dostaniesz na piętrze? To akurat cytat z kabaretu Tey, ale tu oddający grozę jak znalazł. A podobno szkolenie u nas palce lizać. Nawet kary nikt nie płaci. Ze szczególnym uwzględnieniem pewnego potentata z Dolnego Śląska.

Wracając zaś do toromistrzów i pogody. Jedno mnie dziwi. Nie żeby w ogóle w polskim speedway`u. Tu dziwi mnie i przeraża znacznie więcej, ale w tym konkretnym przypadku. Otóż. Kiedy PZMot postanowił położyć łapę na części środków za prawa TV, to sam sobie wymyślił procent i bez konsultacji z nikim wydał rozporządzenie, wykorzystując pakiet kontrolny w spółce nadzorującej. Nikogo nie pytali o zdanie. Ba, nawet nie przedstawili jakiegokolwiek projektu, na realizację którego owe środki mają być niezbędne. A to może sensowny plan ekspansji i rozwoju, a może li tylko działalność szkoleniowa, czy chociaż pomoc starym wyjadaczom na życiowym wirażu w ramach prowadzonej fundacji? Jeśli nawet, to nikt nikogo o tych pomysłach nie informował. Ot przygarnięto (nie)zasłużoną kaskę, co to z nieba ośmieliła się spaść i tyle. Kiedy trzeba było podjąć decyzję o przesunięciu spotkań, z powodu daty zluzowania obostrzeń i związanej z nią możliwością częściowego zapełnienia stadionów kibicami, to nagle… szerokie konsultacje społeczne. A że w tych jedności tradycyjnie zabrakło, to udajemy, iż to pogoda rządzi, a E-lipa nikomu niczego nie narzuca. Chore to i jakieś nienormalne. Teraz potrzebne było alibi, ale jak kaska zapachniała, to już nie, bo mogło się okazać, że tym razem byłaby jedność w narodzie, tylko kierunek niepożądany przez władzę? Cuda Panie. Cuda i dziwy w tym naszym żużlu.

Do zdesperowanego, sądząc po treści publicznych wpisów tamtejszego prezesa, Grudziądza trafił Paweł Miesiąc. Czy Łełek okaże się zbawieniem GKM-u? A to już zupełnie nie od niego zależy. Jeśli grudziądzki toromistrz wykona polecenie władz naczelnych polegające na przygotowaniu ryśniętej zewnętrznej, żeby było od czego się odepchnąć pod płotem, to będzie miał szansę. Nie tylko on zresztą. Będą ją mieli również Kenio, Przemo i… Roman, którego Ślączka postanowił wreszcie spróbować. Nie twierdzę, że Lachbaum podoła, ale da trenerowi odpowiedź, czy warto nań liczyć w kontekście E-lipy, czy oddać innym piętro bądź dwa niżej, żeby pośmigał. Tylko warunek. Na ścieżce im. Tomasza Golloba pod balotami. To początek i koniec grudziądzkich problemów. Jeśli tor będzie „stary”, to znowu stanie się twierdzą. Jeśli mają nadal śmigać po twardym, to można zbierać klocki. Łełek też nie pomoże. Dobrze pojechał dwa lata temu. Ubiegły rok stracił, a w tym jeszcze nie startował. Jakże zdesperowany musi być GKM i w jakiej doskonałej dyspozycji Kasprzok. Ale dość na tym. Przespali grudziądzanie zimę. Polegli w starciu o najbardziej łakome kąski na rynku, to teraz muszą cierpieć. Oby jakimś cudem zebrali to do kupy, bo wpisy szefa wszystkich szefów GKM (choć co do tego zdania są podzielone), optymizmem nie nastrajają.

Na ten tydzień to tyle. Teraz czekamy na… lepszą pogodę, albo mądrzejsze decyzje, niezależnie od „opinii” i niechęci skromnych panienek z dobrych domów, mieniących się żużlowcami. To a propos pogody, stanu torów i możliwości ścigania. Kibice wracają w skromnej liczbie 25% na trybuny, zatem istnieje ryzyko, że „warunki atmosferyczne” niczego już nie zepsują i nie przełożą. Do zobaczenia więc na stadionach.

PRZEMYSŁAW SIERAKOWSKI

2 komentarze on Żużel. Brzytwa Sieraka: Toromistrz zawodem na wymarciu. Meteopaci wygrali bilet (na) Miesiąca
    Arczibald
    9 May 2021
    4:01pm

    Ścieżka pod bandą w Grudziądzu to chyba za prędko nie wróci. Buczek wspominal, ze w tej chwil ta spryca nie dolatuje pod baloty , tor jest “za szeroki” na łukach. pochylenie na lukach pewnie tez sie zmienilo. Trzeba znow nieco ten tor “przerobić”. moze przed 2021, bedzie kasa na wymiane band, dzieki czemu beda one blizej kraweznika. i parametrry toru beda zblizone do tych z lat przed 2020

    Wariat
    9 May 2021
    9:59pm

    Przeczytane 🙂
    Bonum vinum laetificat cor hominis (dobre wino raduje serce człowieka)
    W tym wypadku tekst Sieraka !

Skomentuj

2 komentarze on Żużel. Brzytwa Sieraka: Toromistrz zawodem na wymarciu. Meteopaci wygrali bilet (na) Miesiąca
    Arczibald
    9 May 2021
    4:01pm

    Ścieżka pod bandą w Grudziądzu to chyba za prędko nie wróci. Buczek wspominal, ze w tej chwil ta spryca nie dolatuje pod baloty , tor jest “za szeroki” na łukach. pochylenie na lukach pewnie tez sie zmienilo. Trzeba znow nieco ten tor “przerobić”. moze przed 2021, bedzie kasa na wymiane band, dzieki czemu beda one blizej kraweznika. i parametrry toru beda zblizone do tych z lat przed 2020

    Wariat
    9 May 2021
    9:59pm

    Przeczytane 🙂
    Bonum vinum laetificat cor hominis (dobre wino raduje serce człowieka)
    W tym wypadku tekst Sieraka !

Skomentuj