Liczba tygodnia

Kliknij→

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden
Fredrik Lindgren. Foto: Kamil Woldański
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

– Zwycięstwo w trzeciej serii z Nielsem Kristianem Iversenem podbudowało moje morale i dodało mi skrzydeł. Później popełniłem kardynalny błąd w biegu z Bartkiem Zmarzlikiem, ale gdy dostałem się do półfinału wiedziałem, że wszyscy startujemy od zera. To mnie natchnęło – powiedział po pierwszej tegorocznej rundzie Grand Prix Fredrik Lindgren. Szwed został nieoczywistym bohaterem wieczoru, kończąc zawody na podium pomimo przeciętnej postawy w fazie zasadniczej (1,1,3,2,w,2,1).

– To szczęśliwa chwila. Oczywiście, mój początek był słaby. Potem wygrałem po niesamowitej walce z Nielsem Kristianem Iversenem. To podbudowało moje morale i dodało mi wiatru w żagle. Później popełniłem kardynalny błąd w biegu z Bartkiem Zmarzlikiem, ale kiedy wjechaliśmy do półfinału, wraz z teamem wiedzieliśmy, że dorobek się wyzerował i to natchnęło mnie do walki o finał i podium – mówił po zawodach Łukaszowi Benzowi lider Eltrox Włókniarza Częstochowa.

Skandynawski żużlowiec odpowiedział także na pytanie reportera Canał+ odnośnie ataku na Leona Madsena w półfinałowej gonitwie. – Byłem bardzo skupiony w swoich ostatnich dwóch startach i to dało mi wiarę w awans do finału – odparł krótko Lindgren. Ostatecznie Szwed zakończył zawody na najniższym stopniu podium, zdobywając do klasyfikacji generalnej aż szesnaście punktów – o sześć więcej, niż udało mu się uzbierać w siedmiu startach na Stadionie Olimpijskim.

JAKUB WYSOCKI