Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Swoją karierę żużlową rozpoczął w 1992 roku i przez dziewiętnaście sezonów bronił barw zespołu z Torunia. Karierę sportową zakończył w 2010 roku, a najczęściej wspomina się go jako niskiego wzrostem zawodnika z wielkim sercem do walki. Mowa oczywiście o legendzie toruńskiego klubu, Wiesławie Jagusiu. 

W barwach Apatora Toruń debiutował w 1992 roku. Bardzo szybko okazało się, że filigranowy zawodnik posiada talent do uprawiania czarnego sportu. Wiele osób podkreślało, że oprócz postawy sportowej imponował również swoją postawą poza torem żużlowym. Był zawodnikiem skromnym, unikającym rozgłosu i niezwykle pracowitym.

– Zawodnik absolutnie wybitny w swoich czasach, wykazujący się postawą szlachetną i godną wobec wszystkich otaczających go osób. Ja miałem pod opieka kilku chłopaków, którzy do niczego się nie nadawali. Aspiracje mieli wielkie albo rodzice od nich wymagali rzeczy wielkich. A cały ich talent sprowadzał się do zdobycia jednego punktu na torze i żebrania pieniędzy o zwrot kosztów podróży na zawody. Tyle z nich zostało, że kariery pokończyli szybko i bez sukcesów. Wiesław Jaguś był inny. Również był bardzo ambitny, ale za ta ambicją szły wyniki oraz determinacja, a także skromność – mówi – w samych superlatywach – o Wiesławie Jagusiu Władysław Gollob.

W lidze Jaguś zadebiutował 20 kwietnia 1992 roku. Pojawił się na torze w trzecim biegu. Z pierwszego podejścia wykluczony za dotknięcie taśmy został Mirosław Kowalik, a osamotniony, szesnastoletni wówczas Jaguś przez cztery okrążenia stara się dogonić parę Marek Kępa-Robert Birski. Summa summarum bezskutecznie, ale za swoją ambicję otrzymał liczne brawa od wymagającej toruńskiej publiczności. Poprzez swoją pracę i upór w dążeniu do celu w ciągu paru lat stał się podstawowym zawodnikiem Apatora Toruń. I ulubieńcem publiczności.

W 1996 roku, kończąc wiek juniora, Wiesław Jaguś wygrał Srebrny Kask oraz wziął udział w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Złoto przypadło wówczas Piotrowi Protasiewiczowi, Jaguś natomiast zakończył zawody w niemieckim Olching na czternastej pozycji. 

– Ogromna pracowitość, determinacja i niezwykła ambicja – to trzy główne cechy, którymi opisałbym Wiesława Jagusia. Jako zawodnik, w kontekście swojej pracy, był bardzo zamknięty w sobie, ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miał klapki na oczach, zawsze skupiony, stonowany, w głowie miał tylko to, żeby dać z siebie wszystko na torze. Wiedział i miał świadomość, że oczekuje się od niego wiele, a jemu zależało, aby nie zawieść pokładanych w nim nadziei. Na pewno nie powiem złego słowa na Wiesława. Typowy perfekcjonista – ocenia partnera z zespołu Jacek  Krzyżaniak.

W samych pozytywnych słowach na temat Jagusia wypowiada się również jego inny były kolega z zespołu, a obecny trener Aniołów, Tomasz Bajerski.

– Wiesiek? Bardzo pracowity i sumienny gość. Dobry kolega na torze i poza nim. Za dużo wam nie powiem, bo może sobie nie życzy. Wiesiek był trochę inny niż wszyscy. Wyciszony i skupiony na swojej robocie. Zawsze miał w głowie swój obrany cel, do którego dążył za wszelką cenę – mówi obecny szkoleniowiec Apatora.

W 1997 roku kontuzja odniesiona podczas eliminacji mistrzostw świata na torze w Częstochowie spowodowała długą przerwę w startach Jagusia. Po powrocie na tor wielu kibiców nie dostrzegało już tego błysku zadziorności w jeździe Jagusia, jakim imponował do tej pory. Żużlowiec Apatora powoli jednak wraca do swojej dyspozycji. Rok później w finale Indywidualnych MIstrzostw Polski wywalczył brązowy medal.

– Bez dwóch zdań dla mnie to jedna z ikon toruńskiego żużla, jak Wojciech Żabiałowicz, Jasiu Ząbik czy Eugeniusz Miastkowski. Wtedy na naszym torze w Bydgoszczy wywalczył brąz indywidualnie, ale on przez całą swoją karierę dokładał cegiełkę do toruńskiego żużla. Pamiętam takie derby, kiedy prowadziłem zespół ze Zdzichem Ruteckim, że ograł na torze doskonałego przecież Tomka Golloba. Na pewno pełen szacunek za to, że przez całą swoją karierę był wierny barwom Apatora Toruń. To dziś rzadkość. Moim zdaniem karierę skończył chyba za wcześnie, podobnie jak u nas Michał Robacki. Widocznie coś nie zagrało i Wiesiu wiedział, jaka decyzja będzie dla niego najlepsza – wspomina prezes bydgoskiej Polonii, Jerzy Kanclerz. 

Na przestrzeni lat zespół z Torunia opuszczały ikony tamtejszego żużla – Mirosław Kowalik, Jacek Krzyżaniak, Tomasz Bajerski czy Robert Sawina. „Mały” Jaguś, który aby wykopać sobie koleinę musiał schodzić z motocykla, trwał na posterunku.

– Ja tak naprawdę byłem przy nim od początku jego kariery. Oczywiście, że jego początki nie były łatwe. Wiesiu się jednak nie poddawał. Chciał zostać dobrym żużlowcem. Powoli, ale systematycznie, piął się do góry. Czy miał propozycje przejścia do innego klubu? Miał, oczywiście. Wiesiek należał jednak do tych zawodników, jak choćby Wojtek Żabiałowicz czy ja, dla których zmiana barw klubowych nie wchodziła w grę. Powiem Wam więcej, on nawet nie dopuszczał myśli, że mógłby zmienić barwy klubowe – mówi były trener Apatora, Jan Ząbik.

Klubu z Torunia nie opuścił również w dobie kryzysu, który dotknął toruński speedway po roku 2005. Z kolei sezon 2006 to spełnienie marzeń Jagusia. Na torze w szwedzkiej Vetlandzie wywalczył awans do cyklu Grand Prix, a kilka dni później zdobył srebrny medal Indywidualnych Mistrzostw Polski. A drużynowo? To postawa Jagusia w meczach ligowych w dużej mierze sprawia, że zespół nie opuszcza najwyższej klasy rozgrywkowej. W kolejnym sezonie zanotował debiut-marzenie w cyklu Grand Prix. W Terenzano zajął trzecie miejsce. Apetyt na dobry wynik w mistrzostwach świata rośnie, ale szybko gaśnie podczas turnieju w Eskilstunie, gdzie Jaguś został ostro potraktowany przez Nickiego Pedersena. Ten upadek to początek końca kariery zawodnika z Torunia.

Upadek podczas Grand Prix Szwecji 2007

– Na pewno – i to nie ulega wątpliwości – upadek podczas Grand Prix w Szwecji i późniejszy w meczu z Zieloną Górą spowodował, że Wiesiek postanowił ostatecznie skończyć z żużlem. Widocznie uznał, że tak będzie najlepiej i to była jego decyzja. Na pewno mógł jeszcze pojeździć. Zawodnicy jednak wiedzą najlepiej, kiedy czas powiedzieć „pas” – kontynuuje Jan Ząbik.

Kontuzja była poważna, jednak Jaguś postanowił wcześniej, aniżeli zalecali lekarze powrócić na tor. Comeback nie jest już tak udany, jak się spodziewano. W 2008 roku na torze w Vojens zdobył z reprezentacją Polski srebrny medal w Drużynowym Pucharze Świata. To jego największy międzynarodowy sukces. Nieco ponad dwa lata później, w listopadzie 2010 roku, ogłosił zakończenie kariery sportowej, zdaniem wielu przedwcześnie.

– Chcę ogłosić, że definitywnie zakończyłem karierę sportowca. Była to naprawdę trudna decyzja. Długo o tym myślałem. Życie jest jednak tylko jedno i należy je bardzo szanować. Wiadomo, że żużel to nie szachy. Nie tylko ja, ale także kilka innych osób stwierdziło, że na siłę nie ma co jeździć. W minionym sezonie widać było, że moja jazda była coraz gorsza i naprawdę nie sprawiało mi to już radości. Po prostu nie chcę dalej się męczyć. Ważne jest, aby wiedzieć kiedy zakończyć karierę, a mój czas właśnie nadszedł – mówił ponad dziesięć lat temu Jaguś. 

Przez wiele lat Wiesława Jagusia wspierała znana firma Marwit. O opinię na temat żużlowca poprosiliśmy również założyciela firmy – Macieja Jóźwickiego.

– O Wiesiu mogę mówić tylko pozytywnie. Miał trudne początki kariery. To wszyscy wiemy, że na początku żużlowej drogi nie miał z „górki”. W żużlu mamy przecież zawsze zawodników, którzy mają spory, wrodzony talent do tego sportu, jak i tych, którzy do sukcesów w tym sporcie muszą dochodzić też swoją ciężką pracą. Wiesiek należał zdecydowanie do tych drugich. Cechował go spokój i praca. Nasze stosunki na linii zawodnik – sponsor zawsze układały się idealnie. Był dużym profesjonalistą. Nie pamiętam, kiedy zaczęliśmy współpracować. Minęło już sporo lat. Myślę, że to był początek lat dwutysięcznych. Współpracowaliśmy również już po zakończeniu jego kariery zawodniczej i też wszystko było w jak najlepszym porządku. Po tym, jak ogłosił zakończenie kariery, sprzedał motocykle i zajął się swoim gospodarstwem rolnym. Z tego, co mi wiadomo na żużlu pojawia się w ogóle bardzo sporadycznie – mówi nam sponsor wielu toruńskich zawodników.

W swojej karierze Wiesław Jaguś 309 razy ubierał plastron toruńskiego Apatora. Dwukrotnie z drużyną wywalczył najcenniejszy krążek, czyli złoto DMP (w sezonie 2001 oraz 2008), a także pięć srebrnych oraz trzy brązowe medale. Podobnie jak Duńczyk Tommy Knudsen od żużla odszedł definitywnie. Jaguś zajął się swoim gospodarstwem rolnym i na rozmowę o żużlu namówić go dziś nie sposób.

– Kuźwa, co się z tym Wiesiem porobiło teraz. Cięcie zrobił niesamowite, z żużla zniknął chyba bezpowrotnie. Chciałem go na kawę zaprosić, bo się kumplowaliśmy, ale znajomi mi powiedzieli, że jedyne miejsce gdzie można Wieśka złapać, to pole na ciągniku, bo tym się zajmuje. A jako zawodnik? No był chłop chorobliwie ambitny, do tego stopnia, że niepowodzenia przeżywał strasznie. Nie było z nim kontaktu, gdy coś poszło nie po jego myśli. Z innych cech to na pewno przywiązanie do barw klubowych. W tamtym czasie to była rzadkość, a obecnie to jest już niemożliwe, żeby ktoś tyle lat jeździł w jednej drużynie. Fajny kolega z niego, na torze i poza torem. Trochę czasu razem spędziliśmy. Złego słowa nie powiem. Chociaż mógłby się odezwać – dodaje były kolega z toru, Sławomir Drabik.

Dziś faktycznie Wiesław Jaguś z powodzeniem prowadzi swoje gospodarstwo rolne. – Ma dalej to swoje gospodarstwo. Z tego co wiem, działa to całkiem fajnie. Szkoda tylko, że kompletnie odciął się od żużla, ale widocznie uznał, że tak będzie najlepiej. Musimy wszyscy to uszanować – podsumowuje Jan Ząbik.

W tym roku minie okrągłe dwadzieścia lat od wywalczenia przez zespół Apatora pierwszego złotego medalu DMP z Wiesławem Jagusiem w składzie. Ponoć zawsze jest jakaś okazja. Być może te okrągłe dwadzieścia lat to argument za tym, by toruński klub w jakiś specjalny sposób uczcił swojego filigranowego wojownika? Wszak bez pamięci o historii nie ma przyszłości.

Wiesław Jaguś w liczbach:

309 spotkań ligowych
1433 biegi
2520,5 punktu
223 bonusy

461 biegowych zwycięstw
398 drugich miejsc
342 trzecie lokaty
191 czwartych pozycji

średnia biegowa ze wszystkich lat startów – 1,759
najwyższa średnia biegowa – 2,259 (sezon 1997)

Wiesław Jaguś jest zawodnikiem, który wystąpił najwięcej razy w spotkaniach ligowych Apatora Toruń. Zajmuje drugie w tabeli wszechczasów toruńskiego klubu pod względem zdobytych punktów (2520,5). Liderem jest Wojciech Żabiałowicz (2799), a za Wiesławem Jagusiem plasuje się Adrian Miedziński (2069).

ŁUKASZ MALAKA, SEBASTIAN SIREK

13 komentarzy on Żużel. Wiesław Jaguś: Wierny Apatorowi, choć miał oferty z innych klubów. Strasznie przeżywał niepowodzenia
    pawel
    7 Mar 2021
    4:25pm

    W 2006 Jaguś zdobył srebrny medal IMP, a nie brązowy jak podano w tekście

      Prawda
      7 Mar 2021
      5:09pm

      pan Malaka takiego babola strzelil?

      „Wszak bez pamięci o historii nie ma przyszłości.” – pasuje idealnie 🙂

        Wojtek
        7 Mar 2021
        7:01pm

        koleś przestań się w kółko czepiać bo to jest więcej niż żałosne. Taki as jesteś podpisz się imieniem i nazwiskiem no ale jak to bywa cwaniaki w necie inni w świecie. Nie pasi coś nie czytaj. Czytasz to doceń że ktoś pisze

          Prawda
          7 Mar 2021
          8:41pm

          Mam pisac ze jest dobrze choc nie jest? To takie w stylu pobandzie. Albo dibrze albo wcale ;p

          Docen kolego ze nie robie az tylu literowek jak kiedys. Choc nadal sie zdarzaja.

          Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
          8 Mar 2021
          5:37pm

          A jeśli chodzi o te podpisy: Imię i Nazwisko. To ciekawe że jesteś taki obczytany @Wojtek na Po-bandzie ale nick za każdym razem inny. Co ci szkodzi zalogować się i pisać z niebieskim nickiem, zawsze możesz udawać kogoś innego jak zechcesz.

          Na P-b multikonta, nawet takie 15x są dopuszczalne.
          Jednak pytanie trzeba zadać: PO CO UDAWAĆ KOGOŚ INNEGO, KIM SIĘ NIE JEST?

    Mmm
    7 Mar 2021
    7:13pm

    Nie jestem z Torunia ale bardzo kibicowalem Panu Wieslawowi Jagusiowi….szczegolnie w Gp i kurde kiedys pisalem ze kariere zakonczyl Mu Dzik, ktory zaladowal niejednego w plot. Szkoda, bo go wystraszyl i juz nie szlo. Panie Wieslawie mam prosbe…niech Pan da chociaz jeden wywiad bo kibice tego oczekują i jak widac po mnie nie tylko miejscowi z Torunia ale pewnie z calej Polski. Kibice to tez ludzie i dla tych ludzi powinien Pan chociaz ciut pozegnania ze swojej strony oddac.pozdrawiam

    MichGmt
    7 Mar 2021
    8:07pm

    zawsze pewny punkt drużyny, jak miał słabszy początek to wiadomo było, że w końcówce będzie można na Niego liczyć!! Mały Wojownik z Wielkim Sercem do Walki!! Wiechuuuuu! 💨💨💨

    Wariat
    7 Mar 2021
    8:07pm

    Z tego co pamiętam, to torunianie (jako klub) nie bardzo fair potraktowali swoją ikonę w momencie jak kończył karierę
    A może to tylko plotki ?

    R2R
    7 Mar 2021
    10:08pm

    Na takich się chodziło i dla takich się kochało żużel. Facet zawsze na posterunku. Czy bogactwo za czasów Adriany lub Unibaxu, czy bieda jak w 2006. Nazwisko ze starej gwardii Apatora z lat 90, ktore wymienia się jednym tchem obok Krzyżaniaka, Kowalika, Sawiny, Bajerskiego, Sullivana.

    Choć jestem kibicem innej drużyny, to nie raz po nocach śnił mi się właśnie taki Apator i taki zawsze będę pamiętał.

    Roger
    11 Mar 2021
    8:09pm

    Wielki Szacunek dla Pana Wiesława. Największy mam żal do klubu, że nie zrobili turnieju pożegnalnego… Dzis by jeszcze komplet ludzi przyszedł. Wiesław był i będzie Ikona Apatora jak kilku innych wielkich.. Walczył zawsze na 110%!!!!

Skomentuj

13 komentarzy on Żużel. Wiesław Jaguś: Wierny Apatorowi, choć miał oferty z innych klubów. Strasznie przeżywał niepowodzenia
    pawel
    7 Mar 2021
    4:25pm

    W 2006 Jaguś zdobył srebrny medal IMP, a nie brązowy jak podano w tekście

      Prawda
      7 Mar 2021
      5:09pm

      pan Malaka takiego babola strzelil?

      „Wszak bez pamięci o historii nie ma przyszłości.” – pasuje idealnie 🙂

        Wojtek
        7 Mar 2021
        7:01pm

        koleś przestań się w kółko czepiać bo to jest więcej niż żałosne. Taki as jesteś podpisz się imieniem i nazwiskiem no ale jak to bywa cwaniaki w necie inni w świecie. Nie pasi coś nie czytaj. Czytasz to doceń że ktoś pisze

          Prawda
          7 Mar 2021
          8:41pm

          Mam pisac ze jest dobrze choc nie jest? To takie w stylu pobandzie. Albo dibrze albo wcale ;p

          Docen kolego ze nie robie az tylu literowek jak kiedys. Choc nadal sie zdarzaja.

          Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
          8 Mar 2021
          5:37pm

          A jeśli chodzi o te podpisy: Imię i Nazwisko. To ciekawe że jesteś taki obczytany @Wojtek na Po-bandzie ale nick za każdym razem inny. Co ci szkodzi zalogować się i pisać z niebieskim nickiem, zawsze możesz udawać kogoś innego jak zechcesz.

          Na P-b multikonta, nawet takie 15x są dopuszczalne.
          Jednak pytanie trzeba zadać: PO CO UDAWAĆ KOGOŚ INNEGO, KIM SIĘ NIE JEST?

    Mmm
    7 Mar 2021
    7:13pm

    Nie jestem z Torunia ale bardzo kibicowalem Panu Wieslawowi Jagusiowi….szczegolnie w Gp i kurde kiedys pisalem ze kariere zakonczyl Mu Dzik, ktory zaladowal niejednego w plot. Szkoda, bo go wystraszyl i juz nie szlo. Panie Wieslawie mam prosbe…niech Pan da chociaz jeden wywiad bo kibice tego oczekują i jak widac po mnie nie tylko miejscowi z Torunia ale pewnie z calej Polski. Kibice to tez ludzie i dla tych ludzi powinien Pan chociaz ciut pozegnania ze swojej strony oddac.pozdrawiam

    MichGmt
    7 Mar 2021
    8:07pm

    zawsze pewny punkt drużyny, jak miał słabszy początek to wiadomo było, że w końcówce będzie można na Niego liczyć!! Mały Wojownik z Wielkim Sercem do Walki!! Wiechuuuuu! 💨💨💨

    Wariat
    7 Mar 2021
    8:07pm

    Z tego co pamiętam, to torunianie (jako klub) nie bardzo fair potraktowali swoją ikonę w momencie jak kończył karierę
    A może to tylko plotki ?

    R2R
    7 Mar 2021
    10:08pm

    Na takich się chodziło i dla takich się kochało żużel. Facet zawsze na posterunku. Czy bogactwo za czasów Adriany lub Unibaxu, czy bieda jak w 2006. Nazwisko ze starej gwardii Apatora z lat 90, ktore wymienia się jednym tchem obok Krzyżaniaka, Kowalika, Sawiny, Bajerskiego, Sullivana.

    Choć jestem kibicem innej drużyny, to nie raz po nocach śnił mi się właśnie taki Apator i taki zawsze będę pamiętał.

    Roger
    11 Mar 2021
    8:09pm

    Wielki Szacunek dla Pana Wiesława. Największy mam żal do klubu, że nie zrobili turnieju pożegnalnego… Dzis by jeszcze komplet ludzi przyszedł. Wiesław był i będzie Ikona Apatora jak kilku innych wielkich.. Walczył zawsze na 110%!!!!

Skomentuj