Główny partner portalu

Leon Madsen. fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Tegoroczny cykl Grand Prix nie układa się po myśli Leona Madsena. Duńczyk chciał ponownie powalczyć o tytuł mistrza świata, a przed ostatnimi dwoma ostatnimi rundami wie już, że nie zdobędzie w tym sezonie choćby brązowego medalu. 33-latek nie składa jednak z broni i zamierza wskoczyć do najlepszej szóstki po turniejach na jednym ze swoich ulubionych torów w Toruniu.

 

W sobotę Madsen piąty raz w tym sezonie zakończył zmagania na półfinale. W gonitwie o udział w kluczowym wyścigu dnia dojechał do mety za Bartoszem Zmarzlikiem, Emilem Sajfutdinowem i Robertem Lambertem. Jak się okazuje, wicemistrz świata z 2019 roku zmagał się z chorobą podczas duńskiej imprezy.

– Byłem chory na kilka dni przed turniejem. Miałem grypę, byłem osłabiony i nie wiedziałem czy w ogóle wystartuję. Dałem z siebie jednak wszystko co miałem, aby dobrze wystartować. W dniu turnieju też czułem się źle, więc z wyniku jestem nawet zadowolony. Oczywiście wolałbym wejść do finału i go wygrać, ale w takiej sytuacji półfinał na duńskiej ziemi też jest dobrym rezultatem – mówił nam Duńczyk po turnieju w Vojens.

Zawody w Vojens, szczególnie w początkowej fazie turnieju, nie przyniosły zbyt wiele emocji. Kluczem do wygrywania wyścigów było dobre wychodzenie spod taśmy. Dużą rolę odgrywało również to, na których polach ustawiali się poszczególni zawodnicy.

– Obecnie tor w Vojens nie jest tak dobry jak kiedyś. Nie jest łatwo pracować z tą nawierzchnią. Dużo zależało od startów. Tor był bardzo śliski na starcie i to było dla mnie trudne. Muszę pracować nad tym, żeby to nie było dla mnie takim problemem w przypadku podobnej sytuacji na innych turniejach – komentował żużlowiec Eltrox Włókniarza Częstochowa.

Leon Madsen (Dania)
Foto: Tomasz Przybylski // GESS.PL

Przed rundami w Grodzie Kopernika Madsen wciąż ma szanse na bezpośrednią kwalifikację do przyszłorocznego cyklu. Do szóstego Macieja Janowskiego traci on 13 punktów, a do piątego Taia Woffindena 14 oczek. Patrząc na to, jak Duńczyk spisywał się w Toruniu w ostatnich latach, a zwłaszcza w sezonie 2019, reprezentant Polski musi mieć się na baczności.

– Awans do najlepszej szóstki wciąż jest możliwy, ale na pewno nie będzie łatwo. Nie mam już szans na medal, więc skupiam się tym celu. Tai w Vojens dobrze zapunktował, więc muszę spisać się bardzo dobrze w Toruniu. Mam dwa turnieje na torze, który lubię i będę walczyć, żeby w tej szóstce się znaleźć – podsumowuje Madsen.