Główny partner portalu

Fot. Archiwum Emmy Louise-Harris.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Chris Harris to doskonale znany polskim fanom zawodnik. Słynie z częstych awansów do cyklu Grand Prix, gdzie nie zawsze wiodło mu się najlepiej. Kariera złożona ze wzlotów oraz upadków wymaga radzenia sobie w skrajnie trudnych sytuacjach. Nie byłoby to takie łatwe, gdyby nie pomoc najbliższych osób. Emma Louise Harris, małżonka Brytyjczyka przyznaje, że próby rozmowy z mężem bywają trudne, jednak z każdej sytuacji można wyciągnąć pozytywy. Zapraszamy na rozmowę z wybranką Chrisa Harrisa.

Emma, w jakich okolicznościach poznałaś swojego obecnego męża, Chrisa?

Wielokrotnie mieliśmy przyjemność spotykać się podczas zawodów żużlowych w Coventry. Pewnego razu podszedł do mnie i powiedział „cześć”. Tak się poznaliśmy, od słowa do słowa.

Podejrzewam, że na tym jednym słowie się nie skończyło. Gdzie Chris zaprosił Cię na randkę po raz pierwszy?

Zaprosił mnie do niewielkiego, miejscowego pubu. Pamiętam, że strasznie było po nim widać zdenerwowanie oraz stres. To było słodkie na swój sposób. Widocznie zależało mu, aby dobrze wypaść (śmiech).

Na pewno zależało, ponieważ zdecydował się na oświadczyny. Pamiętasz, w jaki sposób do tego doszło? Czy Chris Cię zaskoczył?

Do samych oświadczyn doszło w domu. Pamiętam, że Chris przez cały dzień był podejrzanie zdenerwowany, jakby poza rzeczywistością. Zadawał pytania od rzeczy, a jego zachowanie wskazywało na to, że coś się wydarzy. Późnym wieczorem uklęknął przede mną. Następnie przyznał się, że najpierw zapytał o zgodę mojego tatę (śmiech). To było naprawdę słodkie z jego strony.

Fot. Archiwum prywatne Emmy Louise Harris.

Czy Chris w domu jest spokojnym człowiekiem? A może bywa czasami impulsywny? W trakcie zawodów żużlowych zdarza mu się ponieść emocjom…

W warunkach domowych jest niezwykle wyluzowany, ale to chyba rodzinne u niego. Uważam, że Chris jest dużym dzieckiem, ponieważ jego ulubionym zajęciem jest robienie sobie żartów oraz wygłupianie się na całego, zwłaszcza z dziećmi. Robienie tak zwanych „pranków” to jego domowe hobby (śmiech).

Wspomniałaś, że spotkaliście się podczas zawodów żużlowych. Rozumiem, że Twoje zainteresowanie tym sportem pojawiło się już wcześniej, przed poznaniem Chrisa?

Dokładnie tak. Zdecydowanie wcześniej. Mój tato jest zapalonym fanem speedwaya, zawsze zabierał mnie ze sobą na mecze w Coventry. Ja tego nie pamiętam, ale opowiadał mi, że po raz pierwszy byłam na żużlu, gdy miałam zaledwie 6 tygodni. Moje pierwsze zawody zaliczyłam w maju 1981 roku.

Kariera Chrisa nie zawsze usłana była różami. W jaki sposób starasz się wspierać go w tych trudniejszych momentach?

Przede wszystkim zawsze staram się namówić go na rozmowę, aby podzielił się tym, co czuje w takiej chwili. Często za niego analizuję poszczególne sytuacje oraz wydarzenia, wyciągam wnioski i dzielę się z nim. Zdarza się, że bardzo trudno jest namówić mojego męża na rozmowę, ponieważ on jest swoim największym krytykiem. Bywa więc, że próby pomocy mu są naprawdę ciężkim wyzwaniem. Nie ma jednego sposobu. Staram się wykorzystywać fakt, że znam go doskonale, jak nikt inny. Ja jestem bardzo pozytywną osobą, a więc próbuję zarazić go tym optymizmem. Z każdej sytuacji można wyciągnąć przecież plusy.

Być może nie powinnam o tym opowiadać, ale wielokrotnie zdarzało się, że Chris pod wpływem negatywnych emocji, oskarżania go, pasma niepowodzeń, chciał skończyć ze ściganiem się na żużlu. W takich chwilach próby nastawienia go z powrotem na pozytywny tok myślenia są niezwykle trudne. Staram się przekonywać go, że każdy dzień jest inny, włączam mu stare nagrania, gdy osiągał sukcesy. To pozwala mu z powrotem uwierzyć, że wciąż stać go na wiele. Wiele osób, zwłaszcza tych, które krytykują mojego męża nie ma pojęcia jak trudny przebieg ma jego kariera. Ja wiem, że nawet w tych beznadziejnych momentach dawał z siebie 110 procent. Wykorzystywał możliwości, które w danej chwili były dostępne.

Na tej podstawie można wnioskować, że Chris jest raczej zamkniętym w sobie człowiekiem, gdy mu coś nie wychodzi. Niechętnie dzieli się przemyśleniami na temat niepowodzeń?

Jeżeli pytasz o pierwsze chwile po niepowodzeniu to tak, Chris zachowuje się bardzo cicho, niewiele mówi. Zawsze odczekuję chwilę, a następnie nakłaniam go do tego, aby się otworzył. Najtrudniejsze dla niego jest to, że zazwyczaj ma świadomość tego, co poszło nie tak. Zna rozwiązanie tego problemu. Jest uparty w takim kontekście, że stara się samodzielnie poradzić sobie z problemami.

Gdyby któreś z Waszych dzieci postanowiło w przyszłości ścigać się na żużlu, zgodzilibyście się?

Zawsze zachęcam swoje dzieci, aby miały marzenia i dążyły do ich realizacji. Gdyby jednym z tych marzeń była chęć jazdy na żużlu, dzieci otrzymają moje wsparcie w 100%. Uważam, że rodzic nie powinien ingerować w decyzje swoich dzieci odnośnie ich przyszłości.

Zostawmy na chwilę żużel. Jakie jest Wasze ulubione zajęcie w wolnym czasie?

Przede wszystkim lubimy przebywać na świeżym powietrzu. Do naszych ulubionych zajęć należą spacery, jazda na rowerze, wiosłowanie, próbowanie jedzenia w rozmaitych restauracjach w mieście. Spędzamy czas aktywnie wspólnie z dzieciakami, aby miały jak najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Gdy jesteśmy w domu, zazwyczaj oglądamy filmy w telewizji lub planujemy przyszłość.

Czy podróże również należą do Waszych ulubionych zajęć? Macie jakieś swoje ulubione miejsce na ziemi?

Oczywiście, podróże to nasza prawdziwa pasja. Mieliśmy okazję zwiedzić wiele miejsc na świecie. Naszym ulubionym jest jednak Dubaj, a także Kornwalia, czyli rodzinny region mojego męża. To miejsce ma coś w sobie, jakiś urok, który nas urzekł.

Żużel to niebezpieczny sport. Czy martwisz się o zdrowie męża gdy ten wyjeżdża na tor?

Oczywiście, to naturalne, że martwię się o jego zdrowie. Gdy nadchodzi dzień meczowy zawsze jestem zestresowana. Odczuwam ulgę dopiero w momencie, gdy Chris zadzwoni do mnie po zawodach. Wielokrotnie bywałam naocznym świadkiem upadków Chrisa. To ogromny przypływ adrenaliny, a pierwsze chwile są najgorsze. Wiem, że mąż ma mocne kości, jednak zawsze istnieje ryzyko kontuzji. Wolę oglądać zawody z udziałem męża na żywo i widzieć na bieżąco, co się dzieje. Gdy nie mam takiej możliwości, Chris wysyła mi „umówiony znak”, dający do zrozumienia, że wszystko jest w porządku.

Życie z żużlowcem to ciągłe rozłąki, wyjazdy, brak wspólnego czasu. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Wszystko o czym mówisz jest prawdą. U nas zawsze jest gorączkowo, potrzebna jest ciągła organizacja. Chris często w trakcie sezonu jest praktycznie nieobecny. To jednak jego praca, a ja to rozumiem i akceptuję. Wiem, ze gdy tylko pojawia się w domu, to stara się poświęcać nam możliwie jak najwięcej czasu. Wszelkie zaległości związane z domem, rodziną nadrabiamy w okresie zimowym.

Czy mąż ma już sprecyzowane plany na przyszłość, gdy zakończy karierę?

Na dzień dzisiejszy Chris nie planuje zakończenia kariery. Wiem, że snuje jakieś plany związane z przyszłością, jednak obecnie są one jeszcze ściśle tajne (śmiech).

Co Twoim zdaniem w żużlu jest najlepsze czy najbardziej atrakcyjne?

Przede wszystkim polecam każdemu oglądać wszelkie zawody na żywo, a nie przed ekranem telewizora. Ja uwielbiam, gdy tor jest przyczepny, a żużlowcy naprawdę się ze sobą ścigają przez pełne cztery okrążenia. Nudzą mnie gładkie tory, gdzie liczy się jedynie start i dojazd do pierwszego łuku. Nie o to w tym sporcie chodzi. Gdy sytuacja zmusza mnie do oglądania zawodów w telewizji, wówczas zawsze wyciszam dźwięk. Rozprasza mnie on, ponieważ chciałabym być tam osobiście.

Chris zasłynął z częstych awansów do cyklu Grand Prix. Gdy już awansował, nie radził sobie najlepiej podczas poszczególnych turniejów. Jak sądzisz, z czego to wynikało?

Moim zdaniem składało się na to kilka czynników. Czasami byli to ludzie, którymi się otaczał, czasami zawodził sprzęt. Moja opinia jest taka, że największym błędem był jednak brak wiary we własne możliwości, jeżeli chodzi o ustawienia sprzętu. Chris zawsze słuchał rad innych osób, zamiast wziąć sprawy we własne ręce. Ma genialny instynkt, zna się na rzeczy. Tego nie potrafiłam zrozumieć (śmiech).

Jak sądzisz, czy Chris chciałby powrócić do ścigania się w polskich ligach?

Zdecydowanie tak. Chris zawsze uwielbiał przyjeżdżać do Polski na zawody. Wiele torów w waszym kraju wciąż należy do jego ulubionych.

Przez pewien czas to Ty byłaś osobą pracującą w rodzinie, a Chris nie. Czy taka sytuacja nie generowała konfliktów w Waszym domu?

Odkąd pamiętam jestem aktywna zawodowo, mam dobrze płatną pracę i razem z Chrisem wspieramy finansowo naszą rodzinę. Sytuacja, o której mówisz nie generowała absolutnie żadnych konfliktów. Najważniejsze jest to, abyśmy wszyscy byli zdrowi, bezpieczni, a także aby dzieciom niczego nie brakowało.

W Internecie zawsze roi się od plotek oraz hejtu. Wielokrotnie na temat Chrisa można było przeczytać, że ma problemy z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała…

Szczerze mówiąc, Chris kompletnie nie przejmuje się tego typu komentarzami. Raczej obraca to w żart. To prawda, że waży o kilka kilogramów za dużo. Obecnie ciężko trenuje przed sezonem, aby jego ciało było w jak najlepszej kondycji. Niezależnie od wagi, zawsze daje z siebie wszystko.

Jak wygląda Wasza dieta? Stosujecie jakieś specjalne zasady, czy może pozwalacie sobie na to, na co macie ochotę?

Z reguły staramy się po prostu zdrowo odżywiać. Sobota jest dniem, w którym pozwalamy sobie na ucztę. Córka Amara-Mae ma alergię na produkty mleczne. Wobec tego wszyscy unikamy tego typu produktów, abyśmy mogli jeść to samo.

Skupmy się teraz na Twojej osobie. Jakie są Twoje największe pasje oraz zainteresowania?

Zawsze interesowało mnie dziennikarstwo. Dodatkowo uwielbiam czytać książki, a także interesuję się fotografią. Jestem również dość kreatywną osobą. Kręci mnie, gdy mogę stworzyć coś sama od podstaw. Często projektuję oraz wykonuję ubrania dla moich dzieci.

A czym zajmujesz się zawodowo?

Niezmiennie od niemal 23 lat pracuję dla JLR- JaguarLandrover. Zajmuję się sektorem finansowym firmy. Lubię tę pracę. Gdyby było inaczej, to pewnie bym ją zmieniła po tylu latach (śmiech).

Jak Wasze dzieci znoszą częste rozłąki ze swoim tatą? Zdarza im się tęsknić, marudzić?

Dziewczynki są już w takim wieku, że rozumieją obowiązki swojego taty. Są przyzwyczajone do jego nieobecności. Często korzystamy z FaceTime, a więc dzieci mają możliwośc kontaktu z tatą. Syn Cruz jest z kolei zbyt mały, aby rozumieć sytuację.

Przypuszczam, że często zostajesz sama z trójką dzieci. W jaki sposób dzielisz wówczas czas na opiekę oraz swoje własne obowiązki?

Dlatego tak ważne w moim życiu jest planowanie (śmiech). Rzeczywiście czasami bywa trudno, zwłaszcza, gdy najmłodsze maluchy chcą spać, a starsza córka ma w tym czasie lekcję tańca (śmiech). Nie narzekam jednak, ponieważ jakoś sobie radzę. Po latach stało się to rutyną.

Które z osiągnięć Twojego męża jest dla niego najcenniejsze? Co uważa za swój największy sukces w karierze?

Zdecydowanie jest to zwycięstwo w turnieju Speedway Grand Prix w Cardiff w 2007 roku. To dla niego niezwykle cenna pamiątka.

A Twoje największe życiowe osiągnięcie?

Mam ich aż trzy (śmiech). Dwie córeczki oraz syn.

Czy zmieniłabyś cokolwiek w swoim życiu?

Jestem bardzo wdzięczna, że mam takie życie. Jestem szczęśliwa, otoczona wspaniałymi ludźmi. Jedyne, co chciałabym zmienić to pandemia Covid-19. Chciałbym, aby już się zakończyła, abyśmy wszyscy mogli powrócić do normalności.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Ja również dziękuję. Pozdrawiam polskich kibiców.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

3 komentarze on Żużel. Emma Louise Harris: Chris masę ciała obraca w żart. Tylko w sobotę mamy ucztę
    Slawek
    11 Jan 2021
    5:16pm

    Ci żużlowcy chyba w większości mają szczęście do mądrych kobiet u swojego boku. To już któraś żona, narzeczona czy partnerka, która wydaje się być Tą najbardziej odpowiednią – jeśli to wszystko prawda, to tylko pogratulować😉.
    Co do samego Chrisa i jego ewentualnego powrotu na polskie tory, to chyba jedynie druga liga, facet sympatyczny i zapewne kocha to co robi, ale trzeba pamiętać, że ma 39 lat, a od ostatniego sukcesu minęło wiele lat.
    Tak czy tak życzę powodzenia, gdziekolwiek by nie jeździł.
    Pozdrawiam.

    Keczup Ostry
    31 Jan 2021
    5:32pm

    „ Ja uwielbiam, gdy tor jest przyczepny, a żużlowcy naprawdę się ze sobą ścigają przez pełne cztery okrążenia. Nudzą mnie gładkie tory, gdzie liczy się jedynie start i dojazd do pierwszego łuku. Nie o to w tym sporcie chodzi”
    Ta babka ma większe ja*a niż połowowa panienek z naszej ligi.

Skomentuj

3 komentarze on Żużel. Emma Louise Harris: Chris masę ciała obraca w żart. Tylko w sobotę mamy ucztę
    Slawek
    11 Jan 2021
    5:16pm

    Ci żużlowcy chyba w większości mają szczęście do mądrych kobiet u swojego boku. To już któraś żona, narzeczona czy partnerka, która wydaje się być Tą najbardziej odpowiednią – jeśli to wszystko prawda, to tylko pogratulować😉.
    Co do samego Chrisa i jego ewentualnego powrotu na polskie tory, to chyba jedynie druga liga, facet sympatyczny i zapewne kocha to co robi, ale trzeba pamiętać, że ma 39 lat, a od ostatniego sukcesu minęło wiele lat.
    Tak czy tak życzę powodzenia, gdziekolwiek by nie jeździł.
    Pozdrawiam.

    Keczup Ostry
    31 Jan 2021
    5:32pm

    „ Ja uwielbiam, gdy tor jest przyczepny, a żużlowcy naprawdę się ze sobą ścigają przez pełne cztery okrążenia. Nudzą mnie gładkie tory, gdzie liczy się jedynie start i dojazd do pierwszego łuku. Nie o to w tym sporcie chodzi”
    Ta babka ma większe ja*a niż połowowa panienek z naszej ligi.

Skomentuj