Główny partner portalu

Emil Sajfutdinow. Foto: Kamil Woldański
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W tym roku Speedway of Nations odbędzie się w Daugavpils i Manchesterze. Na Łotwie zostaną rozegrane dwa półfinały (17 i 18 września), finał zaś odbędzie się 16 października na Wyspach. Większość reprezentacji wystawiła swoje najmocniejsze zestawienia. Większość, ale nie Rosja, bo zabraknie i Artioma Łaguty i Emila Sajfutdinowa, czyli zawodników z cyklu Grand Prix.

 

Emil Sajfutdinow to kolejny zawodnik po Artiomie Łagucie, który zrezygnował z tegorocznych startów w Speedway of Nations. Dla serwisu MFR – rosyjskiej federacji – udzielił wywiadu, w którym tłumaczył swoją decyzję i przedstawił swoje cele na końcówkę tego sezonu. 

– Dyskutowaliśmy na temat SoN z menadżerem Jewgienim Borysowiczem Parszynym, mówiłem, że lepiej, żebym w tym roku odpuścił i skupił się na Indywidualnych Mistrzostwach Świata – powiedział Emil Sajfutdinow.

Zawodnik poruszył również kwestię strat finansowych. Wiadomym jest, że Federacja Rosyjska nie finansuje rosyjskich żużlowców wielkimi kwotami, o ile w ogóle jakiekolwiek kwoty na takie zawody są przeznaczane. 

– Tym bardziej, że jeśli miałbym jechać teraz do Daugavpils na półfinał – to są to poważne koszty, nie uwzględnione na początku sezonu. Jeżeli awansowalibyśmy do finału, to również musielibyśmy jechać do Wielkiej Brytanii na dwa dni. To zbyt duże koszty – dodał dwukrotny mistrz Europy.

Sajfutdinow wspomniał także o tym, jak ciężko jest mu w tym sezonie „dogadać” się ze sprzętem. Co prawda Emil plasuje się na 4. miejscu w Indywidualnych Mistrzostwach Świata, a w PGE Ekstralidze legitymuje się średnią na poziomie 2,027 pkt./bieg, co daje mu 13. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców, to widać, że jest to dla niego za mało i chciałby osiągać jeszcze lepsze wyniki. Z pewnością będzie walczyć do końca o zdobycie medalu mistrzostw świata.

– Osobiście w tym roku bardzo dużo włożyłem w sprzęt. Były nieprzewidziane zakupy nowych silników, miałem też problemy ze sprzętem, które zresztą do tej pory nie zostały rozwiązane. O tym właśnie powinienem myśleć. Dlatego zdecydowałem, że lepiej będzie dać szanse innym żużlowcom na pokazanie swoich umiejętności w SoN, a skupić się na Mistrzostwach Świata i tam pokazać swoje sportowe ambicje i umiejętności – mówił.

Zawodnik Fogo Unii Leszno również odniósł się do zarzutów stawianych mu, jakoby kapitan nie mógł zostawić drużyny i młodych zawodników pozostawionych samym sobie. – Wszyscy mówią, że jestem kapitanem “Sbornej”, ale mówię teraz jak sportowiec – dla Łogaczowa Borodulina i Kariona, to będzie dobra szansa na pokazanie się – zakończył Rosjanin

Saga Emila oraz pozostałych żużlowców Sbornej trwa nieprzerwanie od kilku lat. Ciężko powiedzieć po której stronie leży wina. Na pewno stwierdzenie, że sport żużlowy w Rosji jest traktowany po macoszemu nie jest błędne. Warto przypomnieć sytuację, którą Emil podzielił się z kibicami w mediach społecznościowych, dodając zdjęcie dyplomu otrzymanego w 2019 roku od Federacji Rosyjskiej, na którym widniał napis z gratulacjami za “zajęcie trzeciego miejsca w Mistrzostwach Świata żużla na lodzie”. Zawodnik faktycznie zajął trzecie miejsce, ale z pewnością nie był to żużel na lodzie… To tylko jedna z absurdalnych sytuacji, do których dochodzi na linii zawodnicy – władze Federacji. Zawodnicy nierzadko skarżą się na słabą promocję tej dyscypliny w kraju oraz przede wszystkim na marne finansowanie ze strony Federacji Rosyjskiej.

PATRYK KRAWCZUK