Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów po dwóch turniejach IMP mają Bartosz Zmarzlik oraz Dominik Kubera

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów po dwóch turniejach IMP mają Bartosz Zmarzlik oraz Dominik Kubera
Dariusz Śledź FOT. JĘDRZEJ ZAWIERUCHA
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Piątek można nazwać czarnym dniem dla Betard Sparty Wrocław. Mistrzowie Polski zdecydowanie ulegli zielona-energia.com Włókniarzowi Częstochowa, a do tego w bardzo groźnej kraksie uczestniczył Daniel Bewley. Dariusz Śledź, opiekun wrocławskich zawodników, nie krył rozczarowania porażką i nie chciał szukać wymówek.

 

Po pierwszych czterech biegach można było zauważyć osłupienie na twarzach kibiców gospodarzy. Część z nich przed rywalizacją łudziła się, że spartanie mogą powalczyć o wygraną za trzy punkty, a na tablicy wyników widniał rezultat 18:6 dla przyjezdnych.

– Pierwsza seria nas „zabiła”. Pomimo tego, że próbowaliśmy na koniec odrabiać, to tych punktów nam zabrakło. Częstochowianie jechali naprawdę dobrze. Nie mam pojęcia dlaczego pierwsza seria była tak zła. Cały czas szukamy – mówił Dariusz Śledź zaraz po spotkaniu.

W piątkowe popołudnie w stolicy Dolnego Śląska panowały zmienne warunki atmosferyczne. W okolicach Stadionu Olimpijskiego deszcz spadł o godzinie 15 oraz 17. Spartanie musieli zatem przygotować swoją nawierzchnie tak, aby w razie opadów deszczu spotkanie udało się odjechać.

– To nie miało wpływu. Nie szukajmy przyczyny porażki w torze. Byliśmy u siebie, więc nie powinniśmy szukać wymówek w torze. Powinniśmy pojechać lepiej. Oczywiście prognozy były takie, jakie były i musieliśmy się na nie przygotować, ale nie szykujmy usprawiedliwienia – komentował szkoleniowiec zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.

Nieudany mecz z Lwami sprawił, że sytuacja wrocławian się skomplikowała. Betard Sparta nie wykorzystała okazji do odjechania ZOOleszcz GKM-owi Grudziądz i spokojnego szykowania się na fazę play-off. Trener wierzy jednak w to, że jego zawodnicy odwrócą jeszcze losy tego sezonu.

– Ja wiem, że ci zawodnicy potrafią jeździć na żużlu. Niestety niektórzy nie mogą trafić ze sprzętem i jestem przekonany, że to jest ta przyczyna. Musimy po prostu złapać to coś – podsumował Dariusz Śledź.