Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W ubiegłym sezonie Tero Aarnio zadebiutował w polskiej lidze. Przez wiele lat startował w rozgrywkach w rodzimej Finlandii, Wielkiej Brytanii i Szwecji. W naszym kraju swoją pierwszą szansę otrzymał w wieku 35 lat, ale z marszu wskoczył na wysoki poziom. Reprezentując Speedway Wandę Kraków osiągnął czwartą średnią biegową w rozgrywkach II ligi (2,235 pkt/bieg). W najbliższym sezonie 36-latek postara się udowodnić, w barwach Kolejarza Opole, że nie był to jednorazowy wyskok. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się w rozmowie z naszym portalem.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z żużlem?

Wszystko rozpoczęło się, gdy miałem 4 lata. Moim pierwszym motocyklem była Yamaha 50. Ściganie rozpocząłem od razu po uzyskaniu licencji, a swoje pierwsze oficjalne zawody odjechałem w 1997 roku.

Twój tata również był żużlowcem. Czy miało to wpływ na Twoje zainteresowanie tą dyscypliną sportu?

Mogę powiedzieć, że dorastałem przy żużlu. Wszystko rozpoczęło się od motocrossu, ale oczywistym było, że gdy tylko pojawi się możliwość startów na żużlu na motocyklach o pojemności do 80 cm3, to skorzystam z tej okazji. Kiedy rozpoczynałem karierę, uprawianie żużla było znacznie tańsze od motocrossu. Szkoda, że czasy się zmieniły i dzisiaj to żużel okazuje się dużo droższym sportem. Bardzo wielu zawodników zmaga się z koniecznością gromadzenia znacznych środków, w tym również ja (śmiech).

Tero Aarnio na początku swojej kariery. Fot. facebook.com/teroaarniospeedway

Kto jest aktualnie największą nadzieją fińskiego żużla? O Tero Aarnio nie pytam (śmiech).

W chwili obecnej Finlandii brakuje młodych talentów. Jest kilku młodych zawodników, którzy mają potencjał, aby osiągać dobre wyniki, ale jest to zależne od tego jak bardzo są zaangażowani w żużel. Jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć w żużlu, to musisz bardzo ciężko pracować. Jeśli miałbym wymienić jakieś nazwisko, to wskazałbym Roni Niemele. To młody człowiek, który ma spory talent i dodatkowo jego otoczenie wie, co należy robić, żeby osiągać sukcesy.

W jaki sposób starty w Wielkiej Brytanii wpłynęły na Twój rozwój?

W najbliższym sezonie rozpocznę jedenaste rozgrywki w Anglii. Nauczyłem się na tamtejszych torach bardzo wiele. Masz okazję do bardzo wielu startów w różnych warunkach atmosferycznych i na różnych torach. Z pewnością bez występów w Wielkiej Brytanii nie byłbym w tym miejscu, w którym znajduję się dzisiaj.

Tero Aarnio w akcji .Fot. facebook.com/tero.aarnio.1

Jakie były Twoje wrażenia z pierwszego sezonu w Anglii?

Od tego momentu upłynęło bardzo wiele czasu (śmiech). To był sezon 2008, gdy miałem okazję zadebiutować w tych rozgrywkach. Sam żużel bardzo się zmienił przez ten czas. Pamiętam, że rozpoczęcie startów w Anglii było spełnieniem moich sportowych marzeń. W 2008 roku miałem już trochę doświadczenia w żużlu, więc konfrontacja z wyspiarskimi warunkami nie była dla mnie kompletnym szokiem. Bardzo miło wspominam te czasy, to był znakomity okres i świetny początek mojej drogi. Jeszcze raz podkreślę, że bardzo wiele się tam nauczyłem i była to bardzo cenna lekcja, gdyż dzięki niej udało się podpisać kontrakt w Polsce.

Czy było łatwo o podpisanie pierwszego kontraktu w Polsce?

To z pewnością była dłuższa droga. Jazda w Waszym kraju była moim celem od wielu lat. Do Polski próbowałem dostać się przez 10 sezonów. Przyjeżdżałem do Waszego kraju, aby pokazać swoje umiejętności, jednak nigdy nie został mi zaproponowany kontrakt. Główną przyczyną odmowy był brak wcześniejszego doświadczenia. Otrzymując ofertę z Krakowa doskonale wiedziałem, że jest ona ryzykowna, ale najważniejsze dla mnie było zdobycie pierwszych szlifów w polskiej lidze i musiałem podjąć ryzyko.

W ilu ligach podpisałeś kontrakty na sezon 2020?

Będzie mnie można zobaczyć w Wielkiej Brytanii, Polsce, Finlandii i Szwecji. Myślę, że będzie to wystarczająca dawka jazdy.

Duża ilość jazdy zawsze cieszy sympatycznego Fina. Fot. facebook.com/teroaarniospeedway

Patrząc na to, że zaczynasz swoją poważną karierę dość późno, to ciężko uciec od porównań do Magnusa „Zorro” Zetterstroema, który będąc dość zaawansowanym wiekowo zawodnikiem wkroczył do cyklu SGP. Co sądzisz o tych analogiach?

Nie lubię porównań do kogokolwiek. Chce osiągać możliwie najlepsze wyniki i nie oglądać się na inne osoby. Wciąż się rozwijam i zdradzę, że zrobiłem sobie plan, który wskazuje mi miejsce, gdzie chciałbym się znaleźć w 2022 roku. Jeśli uda się go zrealizować, to postawię sobie kolejne cele. Crump powrócił do żużla w wieku 45 lat, więc wiek nie ogranicza mnie w żaden sposób. To tylko cyfry, a wszystko zależy od tego jak bardzo jesteś zdeterminowany, aby osiągnąć swoje cele. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Niektórzy zawodnicy zmuszeni są do łączenia kariery zawodowego żużlowca z inną pracą zawodową? Jak ta kwestia wygląda w Twoim przypadku?

Z zawodu jestem blacharzem lakiernikiem. Pracowałem w zawodzie przez pewien okres. Od sześciu lat pracuję jako taksówkarz w Finlandii. Jest to praca, którą można idealnie łączyć z żużlem. W sezonie, jeśli mam jeden lub dwa dni wolne, to z przyjemnością pracuję. Po sezonie pracuję w pełnym wymiarze czasu.

Czy masz sponsorów w Polsce?

Niestety nie. Bardzo chciałbym pozyskać sponsorów w Waszym kraju. Z pewnością pomogłoby to spełnić moje marzenia. Słaby sezon w Krakowie spowodował, że miałem ciężką zimę. W czasie przerwy musiałem nieco więcej niż zwykle pracować. Serdecznie zapraszam do współpracy, z pewnością się porozumiemy. Byłbym wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia i z wielką radością powitam każdego sponsora z Polski i nie tylko. Jeszcze raz zapraszam do współpracy.

W kolejnej części porozmawiamy o ofertach przed kolejnym sezonem, podpisaniu kontraktu z Opolem oraz o kłopotach krakowskiej Wandy.

PAWEŁ ZAŁUCKI