Mistrzostwa Świata Speedway’u

2020-04-29 17:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Speedway

2020-02-29 20:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Finał ICE SPEEDWAY

2020-02-28 18:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Polski

2020-02-22 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Szwecji

2020-02-20 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Australii

2020-03-19 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Lewandowski: Zgody narodowej nie będzie, żużel zostanie sam

Nie wierzę, że pandemia koronawirusa zjednoczy Polaków. W obliczu zagrożenia nie staniemy się bardziej solidarni, troskliwi i mili wobec siebie. Tak, jak nie pojednała nas śmierć papieża Jana Pawła II i katastrofa smoleńska. Wręcz przeciwnie, kolejne tragedie jeszcze bardziej nas dzielą. Walczymy z pandemią, a już trwają spory o datę wyborów prezydenckich. Nawet nie chcę myśleć, jak bardzo skoczymy sobie do gardeł, gdy faktyczna bieda zajrzy nam w oczy, a wirus wyśle do szpitali tysiące Polaków. To czarny scenariusz. Niestety, realny.

W tle będą toczyć się większe lub mniejsze wojenki o zasięgu prowincjonalnym. Najpewniej o kasę. W naszym żużlowym światku już rozpoczyna się dyskusja, jak duże będą cięcia w kontraktach zawodników. Zauważcie, że prezesi nie mówią, czy renegocjacje umów będą potrzebne. Oni wychodzą z założenia, że będą konieczne. Ile stracą zawodnicy? Trzydzieści czy pięćdziesiąt procent dotychczasowych zarobków? A może w tym roku już w ogóle nie zarobią?

To pewne, że na żużlowym rynku będzie zdecydowanie mniej pieniędzy. Nasz sport nie otrzyma wsparcia z budżetu państwa. Zostanie sam. Nikt jednak nie chce gorzej zarabiać. Każdy ma swoje zobowiązania finansowe, wydatki stałe i nieprzewidziane. Wirus ma to wszystko w głębokim poszanowaniu. Zaplanowane budżety idą w niepamięć. Większość planów trafia do kosza. Negocjacje dotyczące żużlowych kontraktów stają się nieuniknione. Sprawy same się nie rozwiążą, a zastosowanie sytemu nakazowo-rozdzielczego wywoła mnóstwo złych emocji i skonfliktuje całe środowisko. Pisząc te słowa mam jednak przeczucie, graniczące z pewnością, że to zawodnicy poniosą największe koszty pandemii.

Żużlowcy już ponieśli duże wydatki. Przecież koronawirus zatrzymał ich tuż przed pierwszymi sparingami. Gdy zawodnicy byli już zaopatrzeni w większość zamówionego sprzętu. Jak sezon wystartuje jeszcze w tym roku, wtedy poniosą kolejne koszty. Podejmą też ryzyko, bo to oni tworzą widowisko. A ile będą zarabiać? Ci najlepsi i przy okazji najbogatsi pewnie mają kasę na czarną godzinę. Słabsi żyją z dnia na dzień. Nie boję się o liderów. Martwię się o zawodników z drugiego rzędu, często pasjonatów, jeżdżących za drobne. Dla nich koszty postoju i jakże prawdopodobne obniżenie kontraktów może oznaczać koniec kariery. Być może kluby i zawodnicy będą musieli posiłkować się kontraktami amatorskimi. To zabawne, że część zaprawionych kibiców z sentymentem wspomina żużel sprzed ery kapitalizmu. Całkiem przez przypadek mogą ten żużel dostać z powrotem.

W mojej czarnej wizji przyszłości widzę, jak w nową rzeczywistość żużlowe środowisko wkracza skłócone, a głównym zarzewiem konfliktu są nieudolne negocjacje kontraktowe. W Polskiej Lidze Koszykówki już trwają targi o pieniądze. Liga nie dokończyła sezonu. Medale zostały rozdane. Zawodnicy siedzą w domu. Prezesi nie chcą płacić za cały sezon. Będą spory. Podejrzewam, że nie obędzie się bez ingerencji sądów. W piłce nożnej straszą bankructwami. I to nawet na poziomie Bundesligi, która zawsze miała opinię doskonale zbilansowanej pod względem finansowym. Ktoś powie, że piłkarze i tak zarabiali za dużo, a kryzys w końcu sprowadzi ich na ziemię i na nowo uczyni zwykłymi śmiertelnikami. Drodzy kibice żużla, o asach czarnego sportu, część z Was za chwilę może powiedzieć to samo. Szczególnie, kiedy przyjdzie pracować za najniższą krajową. I okaże się, że lepiej to już było. Wkraczamy do świata, który jest niepewny, tajemniczy, może też być okrutny. Podejrzewam, że część żużlowców może zostać postawiona przed faktem dokonanym. Albo godzisz się na obniżenie kontraktu, albo dziękujemy. Przy czym nie wszyscy zostaną potraktowani w równy sposób. Gdy będziemy mówili o starcie sezonu, wtedy i wynik zacznie nabierać znaczenia. Gwiazdy zawsze będą miały lepszą kartę przetargową. Pojawia się strategiczne pytanie, kto nad tym chaosem zapanuje? Czy jednak zwycięży żywioł?

Wojciech Stępniewski narzekał na tłiterze, że w przestrzeni medialnej pojawia się za dużo tekstów o kryzysie finansowym w żużlu. A co prezes Speedway Ekstraligi chciałby przeczytać? Że idą czasy prosperity? Czy, że jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale? Zamiast narzekania na media wolałbym zobaczyć pomysły na kryzys. Chciałbym usłyszeć od prezesa, jak widzi przyszłość ekstraligi i żużlowców oraz czy poprze kluby, które zaproponują cięcia zawodniczych kontraktów. Chciałbym usłyszeć konkrety, a nie tylko dobrze brzmiące ogólniki, z których ostatecznie nic nie wynika. Mam nadzieję, że prezes Stępniewski wraz z Polskim Związkiem Motorowym, Główną Komisją Sportu Żużlowego i przedstawicielami klubów już pracuje nad żużlową tarczą antykryzysową. I niedługo poznamy jej główne założenia.

DAWID LEWANDOWSKI 

4 Responses

  1. Panie redaktorze, tak abstrahując od tematu, proszę raz jeszcze przeczytać tytuł swojego ostatniego felietonu w TŻ. Czy nie kłuje Pana w oczy pisownia jednego wyrazu? Trochę wstyd.

    1. Trochę wstyd to komentować jak się nic nie pisze tylko czyta innych ciężka pracę robić błąd to rzecz ludzka nie robi błędów ten co nic nie robi

      1. Skąd wiesz czym się zajmuję? Dziennikarz wyjątkowo powinien dbać o prawidłową pisownię. U ciebie też z nią nie najlepiej.

        1. Widze że polonista się trafil jak tak wszystkich pouczasz to napisz coś może ocenimy wtedy potrzebują dziennikarzy po bandzie bo komentarze to może pisać każdy jeszcze anonimowo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.