PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – MrGarden GKM Grudziądz

2020-07-10 20:30:00

Planowana relacja

Przejdź

PGE Ekstraliga: PGG ROW Rybnik – Fogo Unia Leszno

2020-07-10 18:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Tauron SEC: 2. finał w Bydgoszczy

2020-07-08 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Północ – Południe 42:48

2020-07-06 18:45:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: MrGarden GKM Grudziądz – Fogo Unia Leszno 42:48

2020-07-05 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław- RM Solar Falubaz Zielona Góra 45:45

2020-07-05 16:30:00

Lewandowski: Ekstraliga rusza w podróż w nieznane. Czym nas zaskoczy?

fot. Paweł Prochowski

Nowa normalność zaskakuje nas swoją dynamiką. Ekstraligowcy mieli zostać w parkingu, a wystartują. Mieli jeździć bez publiczności, a jedna czwarta trybun zapełni się fanami. Pozostaje pytanie, czy liga wejdzie na poziom, który nas usatysfakcjonuje i wyłoni pełnowartościowego mistrza.

Skoro startujemy, to mam nadzieję, że zobaczę ekstraligę, którą znałem do tej pory. Z jej wszystkimi zaletami i wadami. Pełną emocji, adrenaliny i na podwyższonym ryzyku. Chciałbym, żeby mistrzostwo zdobyte na torze było niepodważalne. Bo przecież ktoś w tych trudnych czasach wygra, zabierze złoto do domu i zapisze się w historii całej dyscypliny. Pamiętajmy jednak, że wciąż decydujący wpływ na naszą rzeczywistość ma koronawirus i to on rozdaje karty i modeluje dynamizm nowej normalności. Zaczynamy żużlową podróż w nieznane. Zastanówmy się, co może nas zaskoczyć w koronarozgrywkach.

Presja. Tysiące widzów na trybunach. Rozemocjonowani prezesi w parkingu. Zestresowani menedżerowie dumający nad programem zawodów. Tak, do tej pory, wyglądał ekstraligowy świat. Czy pandemia cokolwiek zmieni w tym zakresie? W pierwszej kolejce zabraknie fanów na trybunach. Później pojawi się ich garstka, zajmująca zaledwie jedną czwartą trybun. O gorącej atmosferze sportowego święta możemy zapomnieć. Może więc swoje talenty objawią nam zawodnicy, których presja trybun aż nadto zżerała. Być może łatwiej będzie im zadbać o koncentrację, gdy zabraknie euforii podczas prezentacji oraz wiwatów i złośliwości ze strony fanów. Na trybunach zapanuje spokój, a od medialnej gorączki mimo wszystko łatwiej jest się odciąć.

Juniorzy. Już wręcz naukowo udowodniono, że bez klasowych juniorów nie ma mowy o medalach na poziomie ekstraligi. Każdy klub musi więc inwestować w młodzież, choć powszechnie wiadomo, że zadanie to trudne, drogie, a czasami wręcz niewdzięczne. W czasie pandemii sytuacja młodzieżowców pogorszyła się i coś mi podpowiada, że w trakcie sezonu przy ich nazwiskach pojawi się całe mnóstwo pytań i wątpliwości. W latach poprzednich młodzież nabierała tempa i formy wraz z trwaniem sezonu. Gdy wzrastała ilość startów i imprez stricte młodzieżowych. W tym roku wszyscy jadą bez sparingów, a zawodów dla juniorów będzie jak na lekarstwo. Nie wszystkim wystarczy talentu, żeby odpalić z marszu. A oczekiwania, jak zawsze będą największe z możliwych.

Sprzęt. W tym miejscu wchodzimy na grząski grunt. Kto trafi ze sprzętem i z jego ustawieniami, ten spryciarz, szczęściarz i żużlowiec przez duże „Ż”. Inni będą mieli przegrane. Zawsze uważałem, że za sprzęt odpowiada zawodnik. Wszystkie ceregiele związane z mitycznymi ustawieniami to element gry. Wygrywa najlepszy. Sezon będzie ekspresowy i dynamiczny, jak żaden do tej pory. Miejsca na pomyłkę i wadliwy motor będzie niezwykle mało. Do tego jeden majster do pomocy. Wygląda na to, że pandemia oddzieli żużlowych ignorantów od żużlowych speców.

Kontuzje. Przykre, ale w naszym sporcie nieuniknione. Nawet drobna kontuzja może pozbawić zawodnika udziału w kilku meczach. Taki złamany obojczyk w poprzednich latach eliminował żużlowca z trzech, czterech tygodni jazdy. Bywało, że nieobecność takiego pechowca trwała jedynie dwa mecze. W pandemii cztery tygodnie nieobecności, to cztery stracone mecze. Nie będzie też czasu na rekonwalescencję. Psychiczne dołki mogą okazywać się wilczymi dołami. Zdrowie będzie odgrywało jeszcze większą rolę i jeszcze mocniej wpłynie na układ ligowej tabeli.

Wirus. W dalszym ciągu odgrywa w naszym życiu pierwszoplanową rolę. To on odpowiada za wywrócenie naszych rozgrywek do góry nogami. Póki co, pozostajemy też jego zakładnikami. W czarnym scenariuszu ekstraligę rozbijają infekcje kolejnych zawodników. Pomyślcie, co stanie się, gdy zachoruje cały zespół, albo pół ligi? Wtedy rywalizacja staje się przypadkowa, a mistrzostwo łatwe do podważenia. Często rozpędzam się w czarnowidztwie, ale i te warianty muszą być brane pod uwagę. Wirusolodzy podkreślają, że obecnie panująca nam zaraza będzie straszyć przez długie lata. Pewnie przywykniemy do sytuacji, w której zawodnik zainfekowany jest po prostu kontuzjowany.

Goście. W czasie pandemii otrzymamy namiastkę angielskiego żużla, z którego część polskich fanów śmiała się w niebogłosy. Mamy więc w regulaminie zapis nie tylko o praktykowanej już „zetzetce”, ale i wymysł o nazwie „gość”, a nawet dwóch „gości”. Nowe regulacje rozwalają dotychczasowy system i z poważnego sportu robią cyrkową rewię, w której zawodnicy w jednym sezonie jeżdżą na różnych poziomach ligowych, reprezentując barwy różnych klubów. Nie popieram tej zmiany.

Wyniki. W końcu doszliśmy do sedna sprawy. Wirus nie wirus. Sezon krótki i co z tego. Ostatecznie wszyscy pojadą po zwycięstwo. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że mała publika na stadionie stępi ambicje zawodników. Szybko się wszyscy przyzwyczają do nowej normalności. A co do ewentualnych rezultatów, w ekstralidze układ sił jest mocno zabetonowany. Faworytami do play-off i medali pozostają Fogo Unia Leszno, Betard Sparta Wrocław, Eltrox Włókniarz Częstochowa i Stal Gorzów. Cały czas najniżej stoją akcje ROW-u Rybnik. Choć w przypadku rybniczan nieprzewidywalne zdarzenia, pewien chaos i wszystkie koronawirusowe komplikacje mogą im sprzyjać. W dziwnych warunkach padają dziwne wyniki. I to jest szansa ROW-u na utrzymanie.

DAWID LEWANDOWSKI 

CASH BROKER

3 Odpowiedzi

  1. Fajnie, fajnie, wszystko się zgadza, czytam kolejne akapity i ostatni, nie na “Z”, ale prawie.
    Ⓦ jak wyniki. I tutaj zdziwienie odnośnie faworytów do Play-off. Czy ja coś przeoczyłem? Rozumiem gdyby to był ranek i oczy jeszcze niedowidzą, ale już popołudniowa pora a ja już jestem po posiłku zjadanym w porze midi a zwanym obiadem, może troszkę zakropionym niewielką? ilością wina, jednak nie było go tak wiele.
    Leszno, Wrocław, Częstochowa to rozumiem, ale Gorzów? Zeszłosezonowy pretendent do spadku chyba niezbyt poprawił swoje notowania, no chyba że weźmiemy pod uwagę 0-1 Kasprzaka, na co chyba się nie zapowiada a Iversen także nie wiem czy jest tak wielkim wzmocnieniem, uwzględniając poprzednie sezony, takie na połowę stawki.
    Może się mylę, ale szybciej zobaczę Grudziądz, albo nieprzewidywalny Lublin w czwórce niż Stal. Już widzę zacietrzewienie kibiców klubu w którym jeździ aktualny Mistrz Świata, jednak jeden zawodnik nie wygrywa meczów, bo to jednak sport drużynowy i Mistrzostwa Drużynowe a nie jednego, lub dwóch zawodników.

  2. Podawanie faworytów teraz to wróżenie z fusów . Każdy ma swoich a i tak wszystko zweryfikuje tor. Zatem bez napinki . Zezon 2019 to historia wczoraj jeden z drugim był na topie jutro może być odwrotnie. Nazwiska nie jeżdzą . Wygra Najlepszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.