lotto partner główny serwisu
Bartosz Smektała kolekcja
betard
nie. Lut 23, 2020
wlodzimierz-luczak-wykonczenia-wnetrz
Polcopper

Jakub Jamróg zgadza się ze stwierdzeniem, że obecny system wynagrodzeń jest wadliwy. FOT. MOTOR LUBLIN

Jamróg: Zbyt wielka presja nie służy dobremu wynikowi

Jakub Jamróg w sezonie 2020 będzie reprezentował barwy Speed Car Motoru Lublin. Tarnowianin przeniósł się do drużyny znad Bystrzycy z Betard Sparty Wrocław. Choć ligowe ściganie jeszcze się nie zaczęło, można już odnieść wrażenie, że 29-latek dobrze wpasuje się w skład Koziołków.

Do porozumienia zarządu lubelskiego klubu z Jamrogiem doszło wręcz błyskawicznie. – Nie można podejmować decyzji pod wpływem jednego czynnika. Ja już wcześniej sam myślałem, że Lublin to byłby dla mnie dobry kierunek, więc jak tylko był kontakt z klubu, to od razu powiedziałem nie “cześć”, tylko “tak” – przyznał z uśmiechem Jakub Jamróg w audycji Pięć Jeden, emitowanej na antenie lubelskiego Radia Freee.

Zawodnik wprost przyznaje, że nie może już doczekać się początku sezonu. – Bardzo już tęsknię za motocyklem i chcę jak najbardziej zatęsknić, aby mieć taki głód jazdy. Ta pozytywna lubelska atmosfera bardzo mi się też udziela. Końcówka sezonu 2019 też mi dobrze poszła. Drugie miejsce w Złotym Kasku, awans do eliminacji krajowych (…) to mój największy, dotychczasowy sukces indywidualny w karierze. Potem ten kontrakt w Lublinie. I jeszcze kadra wpadła. To wszystko się tak dobrze poukładało, daje mi taki strzał do przodu i pozytywnie mnie nakręca – dodał.

Jamróg bardzo sumiennie pracuje nad swoją formą. Trenuje na siłowni kilka razy w tygodniu indywidualnie oraz z innymi, pochodzącymi z Tarnowa zawodnikami: Januszem Kołodziejem, Patrykiem Rolnickim, Ernestem Kozą. – Dla mnie zawsze było priorytetem, aby mocno trenować w zimie. Żużel to nie jest lekkoatletyka, ale trzeba mieć dużo krzepy i siły, aby utrzymać ten motocykl. Przede wszystkim warunki mamy dość ekstremalne, bo większą część sezonu jeździmy w wysokich temperaturach. Jesteśmy mocno poubierani, bo musimy. Oddajemy bardzo dużo wody. Raz zrobiłem taki test i okazało się, że zrzuciłem 1,5 kg w trakcie zawodów, mimo że uzupełniałem płyny. Jak widać, mamy mocno ten organizm wycieńczony, dlatego musimy być bardzo dobrze przygotowani fizycznie, żeby znosić trudy całego sezonu, podróży – zauważył zawodnik.

Jamróg przyznał również, że niewiele jeździ na popularnym wśród niektórych żużlowców motocrossie. – Na crossie jeżdżę półamatorsko i nie mam zamiaru na siłę podwyższać swoich umiejętności. Są zawodnicy, którzy w ogóle nie trenują na siłowni, na sali, tylko jeżdżą na motocrossie. Każdy musi robić to, co chce. Ja jestem niskim zawodnikiem, te normalne crossówki są dość duże. Próbowałem je obniżać, ale wtedy ciężej jest wykonywać pewne manewry. Ja na crossie ćwiczyłem parę elementów np. technikę startów i mogłem przełożyć to sobie na żużel. Uważam, że jest to nam potrzebne. Było ostatnio kilka wypadków na crossie, ale po prostu trzeba to wszystko robić z głową. Nie da się nas zawinąć w pierzynę i folię bąbelkową i odpakować dopiero przed sezonem. Uprawiamy taki sport, że trzeba ćwiczyć i przygotować się do sezonu. I czasem trzeba też zaryzykować – dodał Jamróg.

W pierwszej kolejce drużyna Speed Car Motoru Lublin pojedzie do poprzedniego pracodawcy Jamroga – Betard Sparty Wrocław. Zawodnik z dużym spokojem podchodzi do tej potyczki. – Na meczu we Wrocławiu nie mam zamiaru na siłę nikomu nic udowadniać. Pojadę tam jak na każdy inny mecz. Jeśli ktoś widzi we mnie wartość i potencjał, to na mnie stawia. Chcę zrobić dobry wynik dla Lublina i to jest dla mnie najważniejsze – dodał nowy nabytek lubelskiej drużyny.

Coraz częściej słyszy się głosy, że drużyna z Lublina, niesiona dotychczasowymi sukcesami, celuje w sezonie 2020 w play-offy. Co na to Jamróg? – My się rozumiemy (drużyna z zarządem – przyp. red.) bez słów. Nie trzeba wypisywać na tablicy czy przy wejściu do szatni: jedziemy o play-offy. Widać jaka jest atmosfera w klubie. Tu jest wszystko zdroworozsądkowe. Jeździmy w Ekstralidze i każdy chce zrobić dobry wynik. Zbyt wielka presja naprawdę dobremu wynikowi nie służy. Jest wiele takich przykładów. Wspieramy się, jedziemy do przodu, to jest najważniejsze – zakończył zawodnik.

KAMILA JANKOWSKA