Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Bracia Łagutowie namówili go, aby spróbował swoich sił na żużlu. Wcześniej związany był bardziej z motocrossem. Swoją przygodę rozpoczął w rosyjskim Władywostoku, a już w sezonie 2021 będzie reprezentował Abramczyk Polonię Bydgoszcz. W niedalekiej przyszłości chciałby sprawdzić się w rywalizacji ze światową elitą. Zapraszamy na rozmowę z Wadimem Tarasienko.

Wadim, na wstępie zapytam Cię o Twoje wrażenia z pierwszych treningów, które odbyłeś niedawno na torze…

Wrażenia mam bardzo dobre. Na szczęście nie zapomniałem jak się jeździ na żużlu i wciąż czuję motocykl. Odbyliśmy zaledwie jeden trening na torze w Bydgoszczy. Uważam, że to zbyt mało, aby dobrze „wjechać” w sezon. Mam szczerą nadzieję, że aura pogodowa pozwoli nam na kilka dodatkowych jazd przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu.

Opowiedz jakie były Twoje początki jeżeli chodzi o starty na żużlu…

Wszystko zaczęło się od moich wujków, czyli Artioma oraz Grigorija Łaguty. Gdy byłem mały, zawsze uczęszczałem na mecze żużlowe. Jak pewnie wiecie, zarówno Artiom jak i Grisza bardzo lubią jeździć na motorcrossie. Ja również to uwielbiam. Często brałem udział w zawodach zanim zdecydowałem się obrać kierunek żużlowy. Kilka razy udało mi się nawet stanąć na podium. Właśnie wtedy zauważył mnie ówczesny trener Vostoku Władywostok. Za namową jego oraz Artioma Łaguty zdecydowałem się rozpocząć treningi na żużlu.

Kiedy zatem miał miejsce Twój pierwszy trening na motocyklu żużlowym?

Stosunkowo późno, ponieważ miałem wówczas 13 lat. Pamiętam dobrze swój pierwszy motocykl. Odbyłem na nim zaledwie 3 treningi. Później dostałem nowy, dużo lepszy sprzęt na którym trenowałem przez dłuższy okres czasu. Okrążenie na pełnym gazie udało mi się przejechać już po 6 bądź 7 treningu.

Kto, poza braćmi Łaguta wspierał Cię na samym początku?

Z pewnością mogę wymienić tylko jedną osobę, czyli mojego tatę. Gdy tego najbardziej potrzebowałem, zawsze otrzymywałem jego wsparcie. Woził mnie na każdy trening, a odległość jaką musieliśmy przebyć to ponad 100 kilometrów w jedną stronę. Zaniedbywał swoje obowiązki, aby pomagać mnie.

Wadim Tarasienko. Foto: Wilki Krosno

Czy rodzice nie próbowali nakłonić Cię, abyś nie zdecydował się na uprawianie tak niebezpiecznej dyscypliny sportu?

Wiesz, u nas w rodzinie wyścigi motocyklowe są chlebem powszednim. Mama z pewnością obawia się o moje bezpieczeństwo, co zresztą podkreśla za każdym razem. Niczego jednak nigdy mi nie zabraniała.

Jakie było Twoje podejście do nauki w szkole? Od dziecka miałeś w głowie tylko „motorki”, a może szkoła zajmowała również ważne miejsce?

Przyznam, że w szkole bywało różnie, choć z reguły radziłem sobie całkiem nieźle, miałem przyzwoite oceny. Za młodu uprawiałem różne dyscypliny sportu, jak choćby lekkoatletyka, piłka nożna, hokej, a nawet zapasy. Siłą rzeczy na odrabianie pracy domowej czasami brakowało czasu (śmiech). Jeżeli chodzi o przedmioty szkolne, do których się przykładałem to z pewnością wychowanie fizyczne, biologia oraz matematyka.

Jak wspominasz swoje dzieciństwo? Czy któryś moment szczególnie zapadł Ci w pamięci?

Całe dzieciństwo wspominam bardzo dobrze, ale w pamięci szczególnie utkwiły mi dwa momenty. Pierwszy z nich, gdy regularnie w deszczu ścigaliśmy się po podwórku na rowerach. Drugim, absolutnie wyjątkowym momentem było, gdy tata przywiózł mi nowiutki motor z Japonii. To była Yamaha, a ja niemalże zemdlałem z radości (śmiech).

Kto był Twoim pierwszym żużlowym idolem?

Nie wiem czy idol to odpowiednie słowo, ale na pewno pierwszą osobą, którą podziwiałem był Grigorij Łaguta. Dawno temu oglądałem na transmisję z Grand Prix w Lesznie. Tam z kolei swoją jazdą zaimponował mi Jarosław Hampel. Od tej pory starałem się na nim wzorować, odpowiada mi jego styl. Do dziś jego sylwetka na motocyklu jest godna naśladowania.

Wspomniałeś, że bardzo pomagał Ci tata. Skąd jednak pozyskiwaliście środki na sprzęt, mechaników, podróże?

W pierwszych latach cały niezbędny ekwipunek otrzymywałem w ramach kontraktów amatorskich w klubach, które reprezentowałem. Bardzo im za to dziękuję, ponieważ mogłem rozwinąć skrzydła dzięki ich pomocy. Moim marzeniem było utrzymanie się w tym sporcie, co z ich pomocą się udało.

Kiedy i w jaki sposób po raz pierwszy trafiłeś do polskiej ligi?

Pierwszy raz trafiłem do Polski w wieku 16 lat. Grigorij Łaguta polecił mnie zarządowi Lokomotivu Daugavpils. Oni mi zaufali, wyposażyli w sprzęt, pomogli załatwić wszystkie niezbędne formalności. Musze przyznać, że to było wspaniałe osiągnięcie jak na 16-latka z Rosji. Mogę tylko podziękować Griszy Łagucie za pomoc.

A co Ci się w Polsce podoba najbardziej? Być może jest też coś, co nie przypadło Ci do gustu?

Najbardziej urzekły mnie rynki poszczególnych miast w Polsce. Kolorowe kamieniczki w Poznaniu mają swój niepowtarzalny klimat. Piękny jest również rynek w Gnieźnie oraz w Bydgoszczy nad rzeką. Trudno byłoby mi znaleźć jakieś negatywy. Tak naprawdę chętnie bym się w Polsce zadomowił na stałe.

Co uważasz za swój największy sukces do tej pory?

Z pewnością brązowy medal w Pucharze Świata, który wywalczyliśmy w 2017 roku, a także drużynowe mistrzostwo Szwecji w barwach Masarny Avesta. To były niesamowite, niepowtarzalne emocje, które zapadają w pamięć, zwłaszcza, gdy zdobywa się coś po raz pierwszy w życiu.

fot. Polonia Bydgoszcz

Opowiedziałeś o swoich sukcesach, a może pamiętasz jakiś przykry moment, coś czego żałujesz?

Owszem, taki również miał miejsce. Najbardziej żałuję, gdy nie udało mi się awansować do mistrzostw europy juniorów w Równe. Najbardziej żałuję, że po prostu się rozluźniłem. Jechałem na prowadzeniu i wystarczyło dojechać do mety. Ja niestety nie skupiłem się odpowiednio i przewróciłem, co kosztowało mnie utratę szansy na awans. Staram się jednak nie rozpamiętywać, nie wracać wspomnieniami. To wydarzenie pozostanie z pewnością dobra i przydatną nauczką na przyszłość, by skupiać się do samego końca.

Masz 27 lat. Jak sądzisz, czego brakuje Ci abyś mógł skutecznie rywalizować z najlepszymi na świecie?

Przede wszystkim braku możliwości konfrontacji z nimi, walki na torze. Gdybym mógł na co dzień rywalizować z najlepszymi na świecie, to z pewnością wyciągałbym wnioski i uczył się poszczególnych elementów. Jestem jednak dobrej myśli i wierzę, że pewnego dnia dołączę do tego elitarnego grona.

Czy poziom, który reprezentujesz w chwili obecnej umożliwiłby Ci skuteczną jazdę na poziomie ekstraligowym?

Niech ktoś da mi szansę to zobaczymy (śmiech). Z pewnością chciałbym się w takiej roli sprawdzić. Myślę, że mógłbym skutecznie rywalizować na tak wysokim poziomie. Ekstraligowcy to również ludzie, mają dwie ręce i dwie nogi, podobnie jak ja.

W jaki sposób przygotowywałeś się do sezonu w okresie zimowym? Na czym skupiałeś szczególną uwagę?

Najwięcej czasu spędziłem na ogólnorozwojowych treningach personalnych wraz z moim trenerem.

Jakie wobec tego stawiasz sobie cele na sezon 2021?

Moim celem podstawowym jest utrzymanie przynajmniej takiego poziomu, jaki prezentowałem w ubiegłym sezonie. Chciałbym oczywiście śmiało kroczyć naprzód i stawać się lepszy z roku na rok.

Na co, Twoim zdaniem, stać Polonie Bydgoszcz w sezonie 2021?

Mamy ambitny zespół „walczaków”, któremu zależy na dobrym wyniku końcowym. Myślę, że z powodzeniem możemy postawić sobie za cel podstawowy awans do najlepszej czwórki, a dalej zobaczymy.

Na koniec zapytam Cię o Twoje marzenie, zarówno to związane z karierą sportowa, jak z prywatnym życiem…

Jeżeli chodzi o żużel, cóż, chciałbym po prostu w każdym wyścigu dawać z siebie wszystko, aby moja praca przynosiła efekty. Jeżeli chodzi o prywatne marzenie, tutaj również niczym cię nie zaskoczę. Chciałbym dorobić się dużego domu z podwórkiem i patrzeć jak biegają po nim moje dzieciaki.

Dziękuję za rozmowę. Życzę samych sukcesów w sezonie 2021.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

3 komentarze on Żużel. Wadim Tarasienko: Chciałbym mieć możliwość rywalizacji w gronie najlepszych na świecie (WYWIAD)
    Slawek
    22 Mar 2021
    9:58am

    Gość ma już 27 lat, więc myślę że trochę późno, aby snuć takie ambitne cele, ale kto wie może talent eksploduje nagle, takie przypadki też już miały miejsce.

      Roni
      22 Mar 2021
      10:35am

      Doyle nie był chyba wiele młodszy jak nie starszy. Zresztą granica wieku mocno się w żużlu przesuwa więc dobrze, że że chłopak ma jakieś cele.

        Slawek
        23 Mar 2021
        7:29am

        Zgadza się i dlatego napisałem, że takie przypadki miały miejsce w historii żużla, ale i nie tylko, choć musisz przyznać, że regułą to nie jest😉

Skomentuj

3 komentarze on Żużel. Wadim Tarasienko: Chciałbym mieć możliwość rywalizacji w gronie najlepszych na świecie (WYWIAD)
    Slawek
    22 Mar 2021
    9:58am

    Gość ma już 27 lat, więc myślę że trochę późno, aby snuć takie ambitne cele, ale kto wie może talent eksploduje nagle, takie przypadki też już miały miejsce.

      Roni
      22 Mar 2021
      10:35am

      Doyle nie był chyba wiele młodszy jak nie starszy. Zresztą granica wieku mocno się w żużlu przesuwa więc dobrze, że że chłopak ma jakieś cele.

        Slawek
        23 Mar 2021
        7:29am

        Zgadza się i dlatego napisałem, że takie przypadki miały miejsce w historii żużla, ale i nie tylko, choć musisz przyznać, że regułą to nie jest😉

Skomentuj