Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze
fot. Róża Koźlikowska - @FotRose
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Na najbliższy piątek (9.07.2021) zaplanowano zaległy mecz 11. kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em Grudziądz a eWinner Apatorem Toruń. W obozie Gołębi panuje niemałe zamieszanie związane z osobą Nickiego Pedersena, ale Anioły nie zamierzają się tym przejmować.

 

W minioną sobotę (5 lipca) świat żużlowy mówił przede wszystkim o zawieszeniu Nickiego Pedersena przez duńską federację. Nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać, że dla GKM-u Grudziądz to gigantyczny cios. Ewentualna absencja trzykrotnego mistrza świata w najważniejszych meczach praktycznie oznacza degradację klubu z województwa kujawsko-pomorskiego. Więcej informacji na ten temat powinniśmy poznać w czwartek. Najbliższy rywal ekipy Janusza Ślączki to eWinner Apator Toruń. W obozie Aniołów słyszymy, że całe zamieszanie nie ma wpływu na przygotowania.

– Nie śledzę internetu, nie czytam artykułów na ten temat. Przygotowujemy się tak, jakby GKM miał pojechać w pełnym składzie. Patrzymy na siebie i chcemy zależeć tylko od siebie – powiedział w rozmowie z PoBandzie.com.pl Tomasz Bajerski.

Grudziądzanie jadący w piątek „na galowo” to wciąż najbardziej prawdopodobna opcja. W środowisku żużlowym panuje przekonanie, że Nicki Pedersen będzie mógł liczyć przynajmniej na zawieszenie kary do czasu dogłębnego przeanalizowania jego sprawy. Jeżeli w składzie GKM-u zamelduje się lider, to wówczas gospodarze będą faworytem do zwycięstwa za dwa punkty. Wydaje się jednak, że 36 „oczek”, które starcza Aniołom do zgarnięcia bonusa również ucieszy piątkowych gości. Ostatnie porażki Falubazu – w tym ta w dramatycznych okolicznościach z Eltrox Włókniarzem Częstochowa (44:46) poprawiły nastroje nad Wisłą. W Toruniu wciąż wierzą, że na koniec sezonu uda się wyprzedzić zarówno zielonogórzan jak i rywala z regionu.

– Oczywiście, że gdzieś pojawiła się ulga po meczu Falubaz – Włókniarz, bo wszystko układa się po naszej myśli. Powtarzam jednak, że skupiamy się na sobie i chcemy być jak najlepiej przygotowani do decydujących spotkań – podkreślił stanowczo Tomasz Bajerski.

Przed eWinner Apatorem cztery mecze, które zdecydują o ich przyszłości – wyjazdy do Grudziądza i Częstochowy oraz domowe pojedynki z Motorem Lublin i Moje Bermudy Stalą Gorzów.

KONRAD MARZEC