Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W obecnych czasach kobiety trenujące żużel nie budzą już żadnej sensacji. Inaczej było przed II wojną światową, kiedy żużel uprawiały zaledwie cztery kobiety. Jedną z nich była Fay Taylour, nazywana “Latającą Fay”. Jej życiorys był tak barwny, że w latach 70. ubiegłego wieku Hollywood miał gotowy scenariusz na film o jej życiu.

Fay urodziła się w 1904 roku w Irlandii. Pochodziła z bogatej rodziny o arystokratycznych korzeniach. Już w wieku lat dwunastu samodzielnie prowadziła samochód, jednak najwięcej przyjemności dostarczała jej jazda na motocyklach. 

– Samochodu i motocykla nie da się porównać. Jak jeździłam na motocyklach, to czułam wolność. Jako że byłam lekko “walnięta”, niebezpieczeństwo upadku tylko dodawało mi adrenaliny – wspominała Fay. 

Po ukończeniu szkoły Fay wyjechała do Anglii, gdzie oczywiście myślała o ściganiu na motocyklach. W życiu przypadków nie ma i takim nie było spotkanie na swojej drodze Lionella Willsa. Warto przypomnieć, że był on jedną z osób, która w drugiej połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku namawiała australijskich promotorów do “przerzucenia” żużla na ziemie brytyjskie.

– Wills to był wspaniały chłopak. Spotkaliśmy się w sklepie, gdzie kupowałam kask i skórę. Chyba mu się spodobałam, bo szybko wylądowałam w jego Rolls-Roycie. Najpierw zawiózł mnie na tor w Crystal Palace, a później trenowałam z nim na wielu torach w Anglii. On też pomógł mi w wyjeździe do Australii – wspominała Fay. Irlandka szybko z racji swojej urody i nienagannej jazdy stała się rozpoznawalną twarzą żużla. Startowała w wielu zawodach w Anglii oraz Australii. Co ważne, często potrafiła wygrywać z mężczyznami. Największym zainteresowaniem cieszyła się jednak jej rywalizacja z inną zawodniczką – Evą Askquith z Yorkshire. 

– Tak naprawdę żużel był tylko dlatego, ponieważ byłam “chytra”. Bardziej podobał mi się grasstrack, ale jak oferowano mi lepsze pieniądze za wyścigi na żużlu, to się przestawiłam na ten sport. Później zmieniły się przepisy i musiałam zaprzestać ścigania – opowiadała Irlandka. 

Koniec z żużlem nie oznaczał końca przygody z motoryzacją. Fay od 1931 roku przerzuciła się na wyścigi samochodowe. Dwukrotnie wzięła udział w wyścigach w Brookland. Startując samochodem Talbot 105 w 1931 roku osiągnęła prędkość 107 mil na godzinę. Rok później poprawiła prędkość do 114 mil na godzinę. W 1934 roku wygrała bez większych problemów szosowy wyścig samochodowy Leinster Trophy. W latach 30. ubiegłego wieku Taylour brała udział w wielu wyścigach na terenie całej Europy, Stanów Zjednoczonych czy nawet… Indii. W 1935 roku trafiła na tydzień do więzienia za… – oczywiście – przekroczenie prędkości. “Latająca” Fay nie uiściła jednego funta mandatu i musiała spędzić tydzień w odosobnieniu. Sensację szybko zwietrzył tabloid “Daily Mirror”, który wysłał człowieka, aby uiścił opłatę i wyciągnął Fay z więzienia, jednocześnie robiąc z nią materiał prasowy. Powrócił jednak bez bohaterki, ponieważ ta stwierdziła, że z obcym mężczyzną nigdzie nie pójdzie, nawet jeśli miałby pomóc jej wyjść z więzienia. Jej ostatnim wyścigiem przed wybuchem drugiej wojny światowej był udział w słynnym rajdzie Rilley w RPA, gdzie pomimo odległej pozycji została wyróżniona za brawurową jazdę.

Pod koniec lat 30. XX wieku Fay została zwolenniczką Brytyjskiego Związku Faszystów pod wodzą Oswalda Mosleya. Część lat wojny spędziła w więzieniu, uznana za zagrożenie dla państwa brytyjskiego.

– Kochałam państwo niemieckie, a może i młodego niemieckiego barona, którego poznałam przed wojną podczas pobytu w Dreźnie. Uznano mnie za osobę o mocno proniemieckich poglądach i wysoko postawionego członka Brytyjskiego Związku Faszystów. Władze były w posiadaniu moich listów do rodziny, w których wychwalałam Niemcy. Doszły również zeznania sąsiada, który stwierdził, że mówiłam, że Polski nie ma i że Czechosłowacja nigdy nie istniała. Na pytania o uwielbianie Hitlera nie reagowałam inaczej niż uśmiechem. Do tego, że Niemcy są moim ulubionym krajem i sympatyzowania z Brytyjskim Związkiem Faszystów oczywiście się przyznałam – wspominała Fay. 

Ostatecznie była zawodniczka spędziła w miejscu odosobnienia Holloway Goal trzy lata. Fay Taylour była po zakończeniu wojny jedyną kobietą, która wróciła do ścigania, na żużlu również. O jej sympatii do Niemców nikt już jednak zbyt głośno nie wspominał, ponieważ jej obecność przyciągała kibiców. 

– Ja miałem osobiście z nią do czynienia dwa razy w życiu. Pierwszy raz to było w 1947 roku na torze West Ham. Pamiętam, że byłem zachwycony, jak otrzymałem od niej autograf. W końcu to była kobieta jeżdżąca na żużlu. Rodzynek. Drugi raz widziałem ją na spotkaniu byłych zawodników żużla w 1973 roku w Londynie. Co ciekawe, jej życiorys zainteresował scenarzystów Hollywood. Miał powstać o niej film. Fay Taylor miała zagrać sama Rosalind Russell – mówi nam Reg Freaman.

W 1949 roku Fay Taylor przeniosła się do Hollywood. Zajęła się sprowadzaniem do Stanów Zjednoczonych luksusowych, brytyjskich samochodów. Sprzedawała samochody takim gwiazdom Hollywood jak Gary Cooper, Henry Fonda czy Elizabeth Taylor. Po paru latach Taylour przeniosła się do Anglii. Zamieszkała w Dorset, gdzie zmarła na udar w 1983 roku. Latająca Fay nigdy nie związała się na stałe z żadnym mężczyzną. Pytana o przyczynę takiego stanu rzeczy twierdziła, że nie są oni  tak pociągający jak motoryzacja.