Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Duńczyk Thomas Jorgensen w tym sezonie bronił będzie barw Wybrzeża Gdańsk. Póki co zawodnik jeździ TIR-em w Anglii i jak sam mówi, staje się „celebrytą” za kierownicą ciężarówki. Prawo jazdy uprawniające do kierowania TIR-ami zawodnik zdobył w grudniu. A od stycznia przemierza autostrady z różnorodnymi ładunkami.

 

– Nie ukrywam, że jestem i byłem na początku kompletnie zaskoczony spotkaniami z kibicami. Wiele osób rozpoznawało na lokalnych drogach w kierowcy gościa, który ściga się na żużlu. To nie była rzecz sporadyczna – mówi żużlowy „celebryta” z TIR-a dla angielskiej prasy.

Żużlowi fani najczęściej pytają, czy jazda za kółkiem TIR-a oznacza, że zawodnik skończył ze speedwayem.

– Ludzie jak mnie widzą są zaskoczeni i pytają, co ja robię. Większość jest przekonana, że skończyłem z żużlem. Muszę im tłumaczyć, że to tylko moja praca w czasie między sezonami, ponieważ nie mam tyle pieniędzy, aby sobie pozwolić w zimie na „leniuchowanie” –  kontynuuje zawodnik Wybrzeża Gdańsk.

Pochodzący z Danii zawodnik przyznaje, że jazda TIR-em to nie tylko praca, ale i zupełne nowe życiowe doświadczenie.

– Żużel, a jazda dużym autem, to zupełnie dwie różne rzeczy. Inna jest mentalność na żużlu i ciężarówce. Za kierownicą musisz bez względu na okoliczności zachować spokój i opanowanie. Jeśli kierowca przed tobą cię „wkurza”, to nie możesz ulec nerwom, ponieważ jesteś odpowiedzialny za ten ładunek, który jedzie z tobą. Niedawno kierowałem zestawem ważącym 43 tony, gdzie maksymalna ładowność ciężarówki wynosiła 44 tony. To było nie lada wyzwanie, ponieważ niektóre odcinki dróg były bardzo wąskie. Przejazd z ładunkiem przypominał bujanie się łodzią. Lewostronny ruch nie stanowi dla mnie problemu, ale dziwię się, jak niektórzy kierowcy potrafią jeździć bez nawigacji. Ja korzystam zawsze z TomToma, ponieważ ta z GoogleMaps potrafi płatać figle w sensie pokazywania drogi. Nie uwzględnia zawsze wąskich mostów, wiaduktów czy ograniczeń wagowych – podsumowuje Jorgensen.