Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Bartosz Zmarzlik zwyciężył w czwartej rundzie cyklu Grand Prix we Wrocławiu. Polak był bardzo szybki od połowy zawodów, a w finale przeprowadził cudowny atak i na ostatnich metrach ograł Artioma Lagute. Ostatnie miejsce na podium zajął Leon Madsen.

 

Po piątkowym finale apetyty polskich kibiców były rozbudzone do granic możliwości. Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski, a więc polscy faworyci do tytułu, stworzy kapitalne widowisko w ostatnim wyścigu i zgarnęli dwa pierwsze miejsca w zawodach. Wiele można było się spodziewać także po podrażnionych Artiomie Łagucie i Leonie Madsenie. Rosjanin i Duńczyk zajęli w 3. rundzie cyklu odpowiednio 3. i 6. miejsce, ale po kapitalnej fazie zasadniczej z pewnością liczyli na więcej. Sporo do udowodnienia miał również Tai Woffinden, który był największym przegranym pierwszego wrocławskiego turnieju.

Sobotnie zmagania, w przeciwieństwie do piątkowych, od samego początku były bardzo emocjonujące. Swój setny turniej w cyklu znakomicie otworzył Woffinden. Brytyjczyk był znacznie szybszy niż dzień wcześniej i ze spokojem poradził sobie ze Zmarzlikiem. Ciekawą walkę o wygraną w drugim biegu zaprezentowali Martin Vaculik i Jason Doyle. Słowak i Australijczyk kilka razy zmienili się pozycjami i minimalnie lepszy okazał się żużlowiec Moje Bermudy Stali Gorzów. Dużą prędkość widać było także u Łaguty i Janowskiego. Rosjanin prowadził od startu do mety w trzecim wyścigu, a Polak przeprowadził świetną akcję po zewnętrznej i za jednym zamachem ograł Olivera Berntzona oraz Roberta Lamberta.

Po bardzo długiej pierwszej przerwie na równanie toru kolejny bardzo dobry bieg odjechał Woffinden. Trzykrotny mistrz świata wprawdzie nie wygrał startu, ale zawzięcie gonił Mateja Zagara. W końcu wcisnął się pod łokieć Słoweńca na czwartym okrążeniu i zanotował drugą „trójkę”. Blisko niespodzianki było w gonitwie szóstej. Start i pierwszy łuk świetnie rozegrał Berntzon. Motocykl Szweda jednak wyraźnie słabł wraz z kolejnymi przejechanymi metrami i zawodnik Arged Malesy Ostrów Wielkopolski zakończył bieg za Lindgrenem i Łagutą. Zwycięstw w drugiej serii nie przywieźli polscy faworyci. Janowski przegrał start i zdołał uporać się tylko z Maxem Fricke. Zmarzlik natomiast w ósmym wyścigu dał się wyprzedzić Lambertowi.

Wielkie emocje zaserwowali Woffinden i Madsen w biegu dziewiątym. Duńczyk zaraz po starcie ruszył w pogoń za zawodnikiem ze Scunthorpe i na chwilę przedarł się na pierwsze miejsce. Ulubieniec miejscowych kibiców zdołał jednak odbić pozycję tuż przed wjazdem na ostatnie okrążenie i wciąż był jedynym niepokonanym żużlowcem w turnieju. Chwilę później fanów zgromadzonych na Olimpijskim w ekstazę wprowadził kolejny ze spartan. Janowski znów nie najlepiej wystartował, jednak szybko przedarł się na swoją ulubioną ścieżkę przy bandzie i po kolei rozprawił się z wszystkimi rywalami. W jedenastej gonitwie z bardzo dobrej strony pokazał się Fricke. Australijczyk długo walczył z Czugunowem o drugie miejsce, ale gdy już uporał się z Polakiem, to jego motocykl dostał bardzo dużej prędkości. Niedługo później Kangur dopadł również swojego rodaka – Jasona Doyle’a. Zmarzlik natomiast kolekcjonował „dwójki”. Żużlowcem, który tym razem jako jedyny pokonał mistrza świata okazał się piekielnie szybki Łaguta.

Pogromcą Woffindena okazał się Sajfutdinow. W trzynastym biegu Rosjanin wygrał start i Brytyjczyk nie był w stanie mu zagrozić. Bardzo ważną wygraną w czwartej serii zanotował Madsen. Po serii drugich miejsc zawodnik Eltrox Włókniarza zdecydowanie zaatakował Doyle’a i zdołał przedrzeć się na pierwszą pozycję. Polskich fanów szczególnie interesował wyścig szesnasty. Właśnie w nim spotkali się wszyscy czterej nasi reprezentanci. Zgodnie z oczekiwaniami pierwsze skrzypce odegrali Zmarzlik i Janowski. Kiniczanin znacznie lepiej wystartował i to on wpadł na metę pierwszy, mimo odważnego ataku wrocławianina na ostatnim łuku.

Ostatnią serię przed drugą fazą turnieju otworzył bieg z faworytami gospodarzy i Doyle’m. Australijczyk wjechał w taśmę i przez to musiał pożegnać się z fazą finałową. W powtórce również nie udało się rozegrać wyścigu, bo to samo co mistrz świata z 2017 roku uczynił Tobiasz Musielak. Kibice zgromadzeni na Olimpijskim mogli więc zobaczyć w akcji Bartłomieja Kowalskiego. Junior pokazał się z niezłej strony, bo przez cztery okrążenia dzielnie bronił się przed Janowskim. Lider klasyfikacji zdołał wyprzedzić częstochowianina tuż przed samą metą. Na przedzie natomiast Woffinden okazał się lepszy od Łaguty i to on został zwycięzcą rundy zasadniczej. W kolejnych gonitwach z kibicami godnie pożegnali się Czugunow i Thomsen. Polak i Duńczyk wygrali swoje ostatnie biegi, ale byli daleko od awansu do półfinałów. Co ciekawe, tym razem do kwalifikacji do kluczowych wyścigów wystarczyło zaledwie siedem punktów. Z takim wynikiem do najlepszej ósemki weszli Sajfutdinow i Fricke. Poza nimi w półfinałach znaleźli się także Woffinden, Łaguta, Zmarzlik, Madsen, Janowski i Lambert.

Pierwszą gonitwę półfinałową fantastycznie rozegrał Madsen. Duńczyk atomowo wystrzelił spod taśmy i zapewnił sobie pierwszy finał w tegorocznym cyklu. Za plecami wicemistrza świata z 2019 roku dojechał Woffinden, który przez krótką chwilę walczył o drugie miejsce z Sajfutdinowem. Po drugim półfinale z imprezą pożegnał się Janowski. Wrocławianin przegrał start i nie był w stanie dogonić rywali. W finale zameldował się natomiast Zmarzlik. Mistrz świata fantastycznie budował prędkość i dopadł Artioma Łagutę na wjeździe na ostatnie okrążenie.

Finałowy bieg potoczył się zgodnie z marzeniami Biało-Czerwonych. Zmarzlik wprawdzie nie wystartował najlepiej, ale budował kosmiczną prędkość. Gdy wydawało się, że Polak zakończy bieg na drugim miejscu to przeprowadził cudowny atak na ostatnich metrach i niczym Tomasz Gollob w 1999 roku wyrwał triumf.

 

4. runda cyklu Grand Prix we Wrocławiu:

1. Bartosz Zmarzlik 12+3+3 (2,2,2,3,3) – 20 punktów do klasyfikacji

2. Artiom Łaguta 13+2+2 (3,2,3,3,2) – 18 punktów do klasyfikacji

3. Leon Madsen 11+3+1 (2,2,2,3,2) – 16 punktów do klasyfikacji

4. Tai Woffinden 14+2+0 (3,3,3,2,3) – 14 punktów do klasyfikacji

5. Emil Sajfutdinow 7+1 (1,3,0,3,0) – 12 punktów do klasyfikacji

6. Max Fricke 7+1 (1,0,3,1,2) – 11 punktów do klasyfikacji

7. Maciej Janowski 10+0 (3,1,3,2,1) – 10 punktów do klasyfikacji

8. Robert Lambert 9+0 (1,3,1,2,2) – 9 punktów do klasyfikacji

9. Fredrik Lindgren 7 (0,3,2,1,1) – 8 punktów do klasyfikacji

10. Jason Doyle 7 (2,1,2,2,w) – 7 punktów do klasyfikacji

11. Martin Vaculik 5 (3,1,0,0,1) – 6 punktów do klasyfikacji

12. Gleb Czugunow 5 (1,0,1,d,3) – 5 punktów do klasyfikacji

13. Anders Thomsen 4 (0,0,1,0,3) – 4 punkty do klasyfikacji

14. Oliver Berntzon 4 (2,1,0,1,0) – 3 punkty do klasyfikacji

15. Matej Zagar 4 (0,2,1,0,1) – 2 punkty do klasyfikacji

16. Krzysztof Kasprzak 1 (0,0,0,1,0) – 1 punkt do klasyfikacji

17. Bartłomiej Kowalski 0 (0) – 0 punktów do klasyfikacji

18. Tobiasz Musielak 0 (t) – 0 punktów do klasyfikacji

Bieg po biegu:

1. WOFFINDEN, Zmarzlik, Fricke, Lindgren

2. VACULIK, Doyle, Sajfutdinow, Kasprzak

3. ŁAGUTA, Madsen, Czugunow, Thomsen

4. JANOWSKI, Berntzon, Lambert, Zagar

5. WOFFINDEN, Zagar, Vaculik, Czugunow

6. LINDGREN, Łaguta, Berntzon, Kasprzak

7. SAJFUTDINOW, Madsen, Janowski, Fricke

8. LAMBERT, Zmarzlik, Doyle, Thomsen

9. WOFFINDEN, Madsen, Lambert, Kasprzak

10. JANOWSKI, Lindgren, Thomsen, Vaculik

11. FRICKE, Doyle, Czugunow, Berntzon

12. ŁAGUTA, Zmarzlik, Zagar, Sajfutdinow

13. SAJFUTDINOW, Woffinden, Berntzon, Thomsen

14. MADSEN, Doyle, Lindgren, Zagar

15. ŁAGUTA, Lambert, Fricke, Vaculik

16. ZMARZLIK, Janowski, Kasprzak, Czugunow (d)

17. WOFFINDEN, Łaguta, Janowski, Kowalski, Musielak (t), Doyle (w)

18. CZUGUNOW, Lambert, Lindgren, Sajfutdinow

19. THOMSEN, Fricke, Zagar, Kasprzak

20. ZMARZLIK, Madsen, Vaculik, Berntzon

Półfinał nr 1. MADSEN, Woffinden, Sajfutdinow, Lambert

Półfinał nr 2. ZMARZLIK, Łaguta, Fricke, Janowski

FINAŁ. ZMARZLIK, Łaguta, Madsen, Woffinden

Sędziował: Craig Ackroyd