Chaotyczny chaos chaotyczności. To najlapidarniejsze określenie stanu rodzimej szlaki. Znowu Tarnów najbardziej medialnym klubem? No nie do końca. Ma poważną konkurencję. Gorzów nie zamierza zrezygnować z palmy pierwszeństwa bez walki. A centrala? Siedzi cichutko jak mysz pod miotłą i czeka, że może „samo się” rozwiąże. Tak czy siak bilans wyjdzie na zero. Przybyły Świętochłowice, odpadną Jaskółki. Nikt rozsądny nie wierzy już chyba w inny scenariusz. Nie licząc… federacji. Ta czeka i kombinuje jakby tu jeszcze Unię dźwignąć pod skrzydła, mocno oklapnięte ostatnimi czasy. Takie to ornitologiczne zapędy „Warszawki’.

A w Gorzowie? Człowiek Prezydenta-Darczyńcy kontra „Zbawiciele”. Tam idzie już na noże, a klub jeno… w tle. Obrywa rykoszetem. Tak po prawdzie celem jest stołek miejskiego włodarza w nadchodzących wyborach. Kampania trwa w najlepsze. A że kosztem klubu i z Prokuraturą w didaskaliach? Po nas choćby potop – znacie? Jechali po Broszce, że ten mając rzekome „dowody” działalności przestępczej w Stali tychże nie ujawnia i nie zgłasza odpowiednim służbom – no to ujawnił. Brama Na Karpaty za to już po oficjanym zawiadomieniu „organów”, a nawet po decyzji Prokuratury o wszczęściu śledztwa. Jakoś mnie ten wyścig nie rajcuje, ale cóż począć… taki mamy widać klimat.

Żużel. Ratajczak szczerze o powrocie do Leszna! „Mecz inny niż wszystkie” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Kolejne rozstanie z dużym sponsorem. Byli z nim sześć lat! – PoBandzie – Portal Sportowy

Charakterystyczne, że w przypadku Tarnowa mówimy o kwotach zobowiązań kilkukrotnie niższych niż u zachodniego „sąsiada” spod granicy. Cóż  z tego, skoro tamże nie tylko brak pieniędzy, ale takoż legalnej władzy. Deficyt odpowiedzialności? Zapewne.W pakiecie. To nie osiedlowa piaskownica. Samozwańczy Zbawiciele również nie mają szans, bez realnej wiedzy i umiejętności poruszania się w obrębie przepisów prawa. A centrala śpi snem sprawiedliwych i czeka na… cud? Naturalnie nadzorowany jak te ichnie licencje. Żużlowy Matrix ma się dobrze.

Łódź zaskoczyła po raz kolejny. Tym razem poszło o ceny biletów na SGP. Promotor bankrutuje. Cykl bankrutuje. A Skrzydlewski z Konikiewiczem zamierzają się nachapać. I… bardzo dobrze. Na krótką metę. Skoro zawody „elitarne”, to i takowej publiczności przeznaczone. Portfele zainteresowanych przeprowadzą skuteczną selekcję. Nie dla psa kiełbasa. Chciałbyś pójść z drugą połową i dwójką szkrabów plus nocleg, wikt i dodatkowe atrakcje dla dzieciaczków np.wizyta w ZOO? Minimum 3 tysie. Prawie najniższe krajowe wynagrodzenie według GUS. Tak właśnie tworzy się owa „elitarność” cyklu. Tyle tylko, że nie o taki rodzaj powszechnej (nie)dostępności na żywo idzie. Gospodarzy stadionu rozumiem. Promotor cyklu doi organizatora, a ten doi kibiców. Prawo dżungli… znaczy… ekonomii. Co zaś jeśli wejściówki nie będą schodziły jako ciepłe bułeczki? Ot zagwozdka.

Żużel. Zmiany w Grand Prix! Wracają plastrony, zarobią jeszcze mniej kasy! Oto kwoty – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. To klucz do sukcesu Stali Gorzów? Mocno wspiera go… Chomski! – PoBandzie – Portal Sportowy

A propos SGP. Pula nagród dla ścigantów topnieje. I znowu. Promotor doi głównie polskich naiwniaczków (czytaj:organizatorów). Ci doją rodzimych entuzjastów ile mogą, a ściślej – ilu jeszcze mogą. W telewizji za pieniądze nikt tego nie ogląda oprócz kilku zafiksowanych na punkcie w małym Pcimiu. Globalnie dyscyplina nie istnieje. Quo vadis Domine?

Teraz jeszcze rajderom obcinają stawki, bo… „promotor” musi zarobić. To jakiś dowcipas wyskoczył z tym nazewnictwem. „Promotor”? A nie „Komornik”? A może bardziej adekwatnym byłoby określenie „Grabarz”? Nie ma pomysłu na rozwój, promocję, uczynienie produktu dobrą marką „sprzedawalną” wszędzie za dobre pieniądze. Takie trochę targowiskowe podejście do tematu, rodem ze straganu. Kiepsko się bawicie panowie szlachta. Nic dobrego z tej zaściankowości nie wyniknie. Tu też Matrix? A juści. I podobnie nic się „samo” nie poprawi. Titanic wali na górę lodową z prędkością wodospadu.

I na zwieńczenie – pochwała dystansu z poczuciem humoru. Otóż Greg Walasek rozjemcą swego Turnieju Pożegnalnego uczynił był imć Piotra Lisa, a ten ofertę przyjął. Co w tym zaskakującego? Ano to, że to właśnie rzeczony lubelski arbiter był adresatem… nazywając oględnie – znanego, emocjonalnego występu Walasa, nagranego i ogranego w necie. Ten zaś nie stanowił hymnu pochwalnego wobec sędziego. Grzegorz pokazał, że u Niego co w sercu, to na języku, ale nie żeby „na zawsze”. Podobnie Piotr Lis. Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr. Brawo Panowie.

W tych dniach 74 urodziny (29 stycznia) obchodziłby śp. Boguś Nowak. Dusza człowiek. Facet o którym nikt nie potrafił powoedzieć złego słowa. Zawodnik, trener, wychowawca, społecznik i organizator. Zawsze życzliwy. Zawsze serdeczny. Zawsze otwarty i pomocny. Takich już „nie produkują”. Cześć Jego Pamięci!

Przemysław Sierakowski