Nie każdy ma okazję zajrzeć za kulisy telewizji i zobaczyć, jak naprawdę działa studio żużlowe. Światła błyskają, kamery śledzą każdy ruch, mikrofony rejestrują każde słowo, a decyzje muszą zapadać w ułamkach sekund. W tym wirze każdy ruch dziennikarza czy eksperta żużlowego śledzą setki tysięcy widzów. Były zawodnik, a dziś stały ekspert Canal+ Adrian Miedziński w rozmowie z naszym portalem zabiera nas w sam środek tego dynamicznego świata, pokazując, jak wygląda telewizja od „kuchni”.

Opowiada, jak rozpoczęła się jego przygoda w „prostokącie” telewizyjnym i co skłoniło go do podjęcia tej roli. Zdradza, jak wyglądają przygotowania do wystąpienia w studiu żużlowym oraz jak przebiega sam dzień meczowy. Bez tajemnic odpowiada na pytanie, czy studio jest w pełni zaplanowane. Przyznaje, co najbardziej lubi w tej pracy, czy odczuwa stres przed kamerą oraz czy zdarzyła mu się kiedyś poważna wpadka na wizji.

O TYM, JAK TRAFIŁ DO TELEWIZJI I DEBIUCIE W CANAL+ –

Od początku tego sezonu kibice mogli oglądać Cię w roli stałego eksperta telewizyjnego. Opowiedz, jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z w Canal+? Co skłoniło Cię do podjęcia tej roli i dlaczego zdecydowałeś się na ten krok w swojej karierze?

Wszystko zaczęło się od telefonu z pytaniem, czy byłbym zainteresowany taką współpracą, jeśli pojawi się taka możliwość. Zdecydowałem się spróbować i szybko okazało się, że było to naturalne przejście. Bez problemu odnalazłem się w tej roli, bo znałem już ekipę telewizyjną, a praca w gronie znajomych zawsze daje większy komfort i swobodę.

Samo wejście w rolę eksperta nie stanowiło dla mnie większego wyzwania. Z żużlem jestem związany praktycznie od dziecka, „zjadłem na nim zęby”, więc mam wiedzę i doświadczenie, które potrafię przekazać widzom, także w formie różnych smaczków i detali, których często nie widać z trybun. Po prostu dobrze się w tym odnajduję.

Ta praca daje mi również coś więcej niż tylko obecność przed kamerą. To możliwość odwiedzania starych miejsc, spotkań z ludźmi ze środowiska żużlowego i powrotu do torów, z którymi wiąże się mnóstwo wspomnień. Spędziłem w tym świecie całe życie, dlatego jest to dla mnie ogromna wartość dodana.

Jak wspominasz swoje debiutanckie spotkanie w tym roku? Jakie emocje Ci towarzyszyły i jak czułeś się przed kamerą?

Można powiedzieć, że nie towarzyszyły mi większe emocje, bo już byłem wprawiony w tym temacie – to nie był mój pierwszy raz. Gdyby to był pierwszy występ w tym wieku, pewnie emocje byłyby odczuwalne, a tak – czuję się przed kamerą dobrze i swobodnie. Mam nadzieję, że dobrze się mnie słucha i że kibicom podoba się to, co mówię. Zawsze miło jest słyszeć pozytywne opinie o moich występach.

 

Żużel. To nie koniec rewolucji w Unii Leszno! Mamy nowe informacje – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Czy Polonia Bydgoszcz będzie chciała skusić Łagutę? Prezes odpowiada! – PoBandzie – Portal Sportowy

O KULISACH PRACY TV, PRZYGOTOWANIU I DNIU MECZOWYM

Czy przygotowujesz się w jakiś sposób do swoich występów w telewizji? Jak wyglądają te przygotowania i ile czasu im poświęcasz?

W telewizji trzeba być cały czas na bieżąco. Interesować się tym, co dzieje się w lidze, jak radzą sobie zawodnicy, kto jest w formie, a kto ma gorszy moment. Dostajemy też materiały od redakcji, statystyki i różne podglądy, ale ja i tak sporo czytam i sam wszystko analizuję.

Nie da się przygotować do takiej pracy z dużym wyprzedzeniem, bo w żużlu wiele rzeczy zmienia się bardzo szybko, czasem nawet z biegu na bieg. Zwykle dzień przed meczem jeszcze wszystko się porządkuje, ale kluczowe jest regularne śledzenie tego, co dzieje się w klubach i w całej lidze. Dzięki temu łatwiej przekazać widzom wiedzę w trakcie transmisji.

Sport żużlowy będzie we mnie obecny do końca życia, bo wychowałem się w tym środowisku. Fajnie jest współpracować z ludźmi i cały czas być w obszarze sportowym.

Opowiedz, jak wygląda Twój dzień meczowy „od środka”.

To w dużej mierze zależy od miejsca zawodów. Wsiadam w samochód, dojeżdżam na stadion i zazwyczaj jeszcze przed meczem zaglądam na parking. To fajny moment, żeby porozmawiać ze starymi znajomymi, zobaczyć, co dzieje się w parku maszyn i złapać różne nowinki, które później można wykorzystać na antenie.

Przygotowania telewizyjne zaczynają się wcześniej, bo wszystko musi być rozstawione i dopięte od A do Z. Wraz z ekipą spotykamy się zwykle około godziny przed wejściem na antenę – czasem trochę wcześniej, czasem później, w zależności od dnia i sytuacji. To moment na ustalenia i make-up, żeby dobrze wyglądać przed kamerą. Studio startuje zwykle około pół godziny przed meczem, wtedy jesteśmy w pełni gotowi i skoncentrowani.

Czy studio telewizyjne jest w pełni zaplanowane, czy jednak trzeba bazować na improwizacji? Jak wygląda Twoja praca w takich warunkach i na ile musisz reagować spontanicznie, a na ile opiera się na wcześniejszym przygotowaniu?

Studio telewizyjne wcale nie jest zaplanowane. To praca na żywo, więc nie da się przygotować wszystkiego z góry. Trzeba reagować na to, co dzieje się na torze, zapamiętywać wydarzenia w czasie rzeczywistym i komentować je na bieżąco. Potrzebna jest ogólna wiedza, przykładowo znajomość zawodników, ich miejsca w klasyfikacji, ostatnich wyników i formy w sezonie. Dzięki temu można łączyć wątki i tworzyć spójną relację. Nie da się jednak wszystkiego nauczyć na pamięć, bo wszystko dzieje się „tu i teraz”.

A co najbardziej lubisz w pracy jako ekspert telewizyjny?

Sport żużlowy to moje całe życie i kocham go całym sercem, a praca jako ekspert telewizyjny pozwala mi pozostać w tym środowisku. Lubię rozmawiać i dzielić się wiedzą, a dodatkowo mogę utrzymywać kontakt ze starymi znajomymi.

Żużel. Dobrucki mówi, co przesądziło o wyborze Unii! Chce wprowadzić konkretne zmiany! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Zostanie trenerem w przyszłości? „Były różne propozycje” – PoBandzie – Portal Sportowy

O ODBIORZE WŚRÓD KIBICÓW, STRESIE PRZED KAMERĄ I WPADKACH NA ŻYWO –

Jak reagują kibice na Twoje występy w roli eksperta? W czym tkwi sekret ich pozytywnego odbioru?

Cieszę się, bo zawsze, gdy spotykam ludzi, odbiór mojej osoby jest pozytywny. Mówią, że fajnie się mnie słucha i to naprawdę cieszy. Wcześniej miałem już okazję występować przed kamerami, więc człowiek nabiera pewności siebie. Gdyby tak nie było, nikt nie chciałby, żeby ktoś taki uczestniczył w programie. To daje dużą radość – widzieć, że ludzie dobrze się bawią oglądając studio. Zawsze staram się przygotować jak najlepiej i robić wszystko profesjonalnie, tak aby nie można było mi nic zarzucić.

Czy odczuwasz stres przed wejściem na wizję? Jak radzisz sobie z tremą, jeśli się pojawia?

Przed kamerą nie odczuwam stresu. Podchodzę do tego spokojnie. Oczywiście zdarzają się sytuacje niepewne, bo praca jest na żywo i nie wszystko da się przewidzieć, ale generalnie niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć. Inaczej byłoby, gdyby ktoś robił to pierwszy raz – wtedy stres jest naturalny. Ja odnajduję się w każdej sytuacji, koncentruję się na tym, by dobrze „sprzedawać” materiał i zapewnić kibicom przyjemną oglądalność. Szczerze mówiąc, bardziej stresują mnie sytuacje na torze, gdy są momenty „na styku”.

Czy przytrafiła Ci się kiedyś wpadka przed kamerą? Jeśli tak, to jak wtedy zareagowałeś?

Wielka wpadka przed kamerą? Chyba musiałby mi ktoś powiedzieć, że coś zrobiłem źle, bo sam nic takiego nie pamiętam. Oczywiście czasem mógłbym coś powiedzieć inaczej, ale były to drobne rzeczy. Na szczęście nie przypominam sobie żadnej poważnej wpadki i mam nadzieję, że takich nie było.

Rozmawiał: MICHAŁ BRAEUER

 

ZOBACZ TAKŻE: 

Żużel. Pracował z piłkarzami Liverpoolu i PSG. Stworzył marynarkę… Zmarzlika! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Paweł Kukiz o żużlu! „Szczakiel powodem do dumy. Z Hanockiem jadłem śniadanie” – PoBandzie – Portal Sportowy