Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nie milkną echa wczorajszego skandalu, do jakiego doszło na stadionie ebut.pl Stali Gorzów. Michał Sasień, powołując się na decyzję zawodników, którzy rzekomo odmówili jazdy, zarządził obustronny walkower. Obóz gospodarzy zarzeka się jednak, że żaden z ich zawodników jazdy nie odmówił.

 

Przypomnijmy, że po długich naradach, obie drużyny zdaniem sędziego miały uskarżać się na zły stan toru. Obie drużyny podpisały nawet oświadczenia, które rzekomo miały zawierać odmowę jazdy przez zawodników.

– Oczekiwałem na ocenę kierowników drużyn i oświadczenia. Tor jest trudny, ale regulaminowy – tak go oceniłem. Nastąpiła odmowa jazdy grudziądzan na ekstraordynaryjną próbę toru. Po próbie rozmawiałem z zawodnikami. Okazało się, że obie drużyny zaczęły twierdzić, że tor jest niebezpieczny i drużyny odmówiły jazdy – powiedział Michał Sasień.

Ze słowami sędziego nie zgadza się obóz gospodarzy. – Tak ponoć oświadczenie brzmiało, ale to jest nieprawda. Może nie wszyscy byli chętni do jazdy z uśmiechem na ustach – powiedział Stanisław Chomski cytowany przez gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl. – Nie wiem, za co ten walkower dla Stali. Ponoć kierownik drużyny musiał napisać oświadczenie, że zawodnicy uważają, ze tor jest niebezpieczny do jazdy. Żaden zawodników nie odmówił jazdy. Nikt nie odmówił jazdy – dodał

Żużel. Cyrk w Gorzowie! Obustronny walkower!

Żużel. Kibice Motoru pójdą pod ratusz! Mają dość pustych obietnic

Na próbie toru zjawili się tylko podopieczni Stanisława Chomskiego. Grudziądzanie od początku dawali sygnały, że nie są zainteresowani jazdą na takim torze.

– Grudziądz, uważam, uzyskał to, co chciał, bo z góry był negatywnie nastawiony. Nawet nie wyjechali do próby toru. Oczywiście punkty mogli zdobyć, ale prawdopodobieństwo było, że to my te punkty zdobędziemy. Obeszliśmy się smakiem – zero punktów, duże koszta – mówił Chomski.

Szkoleniowiec Stali, podobnie jak większość żużlowego środowiska, był wyraźnie przybity tym, co działo się na stadionie. – Ja jestem załamany tym wszystkim. Odechciewa mi się pracy w tym żużlu. To już schodzi na takie tory dyletanctwa… Ja powiem krótko: jak bokser wychodzi do walki bokserskiej, to wie, że może w czapę dostać. Tak samo tutaj. Jeżeli ktoś nie potrafi jechać, to niech jedzie sobie spokojnie z tyłu. Tak ja to widzę – podkreślił.

Teraz czekamy na decyzję weryfikacyjną od Speedway Ekstraligi. Jeżeli podtrzyma ona obustronny walkower, oba kluby czekają gigantyczne kary.