Paweł Waloszek, Ivan Mauger i Antoni Woryna.

Dziś przypada 24. rocznica śmierci Antoniego Woryny, jednego z najwybitniejszych i najbardziej utytułowanych polskich żużlowców. Zmarł 14 grudnia 2001 roku wskutek powikłań po operacji usunięcia guza mózgu. To okazja, by wspomnieć historię człowieka, który stał się legendą już za życia.

Antoni Woryna przyszedł na świat 15 lutego 1941 roku w Rybniku. Od początku swojej kariery związany był z miejscowym Górnikiem, z którym już w 1961 roku sięgnął po wicemistrzostwo Polski drużynowo. Rok później razem z kolegami rozpoczął okres dominacji na krajowych torach, stając się jednym z kluczowych autorów aż dziewięciu tytułów mistrzowskich, które w całej historii zdobyli rybniccy żużlowcy.

Doskonałe wyniki szybko zaowocowały powołaniem do reprezentacji Polski. W latach 1965–1966 zdobywał z Biało-Czerwonymi drużynowe mistrzostwo świata, a w 1966 roku w Goeteborgu jako pierwszy Polak z orzełkiem na piersi stanął na podium indywidualnych mistrzostw świata. Cztery lata później powtórzył ten sukces, zdobywając kolejny brązowy medal na międzynarodowej arenie – były to jego jedyne indywidualne krążki w mistrzostwach świata, ale w pełni wystarczające, by zapisać się w historii speedwaya.

Do tego dorobku dorzucił także trzy medale Indywidualnych Mistrzostw Polski (złoto w 1966, srebro w 1967, brąz w 1970) oraz dwukrotne triumfy w Złotym Kasku (1967, 1971), potwierdzając pozycję jednego z najwybitniejszych polskich żużlowców swojej epoki.

Żużel. To klucz do utrzymania Włókniarza? Trener mówi o dwóch liderach! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Marek Cieślak spotkał się z… Markiem Papszunem! To mu powiedział! – PoBandzie – Portal Sportowy

Ten medal cenił najbardziej

Które osiągnięcie było dla Antoniego najważniejszy? – Dziś przede wszystkim wspominamy Göteborg i zdobycie pierwszego medalu przez Polaka w indywidualnych mistrzostwach świata we wrześniu 1966 roku – tym Polakiem był oczywiście Antoni Woryna. Ten medal był dla niego niezwykle ważny. Jednak to brązowy medal zdobyty w 1970 roku we Wrocławiu, w pierwszym w historii polskiego żużla finale indywidualnych mistrzostw świata na polskiej ziemi, Antek uważał za najcenniejszy. Dlaczego? Kilka tygodni przed finałem doznał poważnej kontuzji, która teoretycznie powinna go wyeliminować z rywalizacji. Mimo bólu i urazu, z pomocą – jak sam mówił – Pana Boga i lekarzy, zdołał wsiąść na motocykl. To, że z takim urazem pojechał i zdobył medal, powtarzając swój sukces z 1966 roku, było po prostu niesamowite – zdradza Henryk Grzonka.

Fot. Archiwum rodziny Woryny

Żużel. Stal go kusiła, on wybrał Włókniarz. Padł konkretny powód! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. W Lubuskiem powstał nowy klub żużlowy! Tak wygląda ich logo! – PoBandzie – Portal Sportowy

Nie tylko mistrzem, ale i człowiekiem

Na torze był prawdziwym mistrzem, odnoszącym sukcesy i zdobywającym uznanie rywali. Jednak równie mocno zapamiętujemy jego wyjątkowy charakter. Antoni Woryna wnosił ciepło i poczucie humoru do każdej rozmowy, co czyniło go nie tylko szanowanym żużlowcem, ale przede wszystkim dobrym oraz wyjątkowym człowiekiem.

– Kapitalny facet. Taki po prostu był – trochę kawalarz, jak to się mówi. Czasami, gdy widział, że ktoś pozwala sobie na żarty, sam też wplatał swoje i zawsze było to urocze. Kiedyś opowiadałem mu historię z młodości – jak pewien chłopak, uczeń szkoły podstawowej, przedarł się przez dziurę na parking w Rybniku, żeby zdobyć autograf. Dzisiaj też nie jest to łatwe, ale wtedy było naprawdę trudne. Pamiętam, że podszedłem do niego z kartką, prosząc o podpis. A on spojrzał na mnie i z tym swoim charakterystycznym humorem powiedział coś w stylu: „Co ty pleciesz? Nie mogłeś mi powiedzieć, że się Grzonka nazywasz?” – i cała sytuacja wywołała uśmiech u mnie. To było właśnie jego poczucie humoru, które zapamiętałem na zawsze – opowiada Grzonka. – Choć Antek był ciepłym, sympatycznym człowiekiem, to równocześnie był znakomitym zawodnikiem. Jego umiejętności budziły respekt wśród rywali, a autorytet wśród zawodników był ogromny. Śmierć Antoniego była szokiem dla całego środowiska żużlowego, nie tylko w Rybniku. Był powszechnie lubiany, szanowany i przede wszystkim – wielkim człowiekiem i sportowcem – dodaje.

Fot. Archiwum Henryka Grzonki

Żużel. To wielki krok w jego karierze? Młody talent zgarnął mechaników Hampela! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Janowski pominięty przez Chomskiego. Mówi, że to błąd! – PoBandzie – Portal Sportowy

Miał jedno marzenie związane z wnukiem

Dziś jego wnuk podtrzymuje żużlową pasję w rodzinnej krwi. Antoni Woryna bardzo chciał, aby Kacper został rajderem, zwłaszcza że jego syn Mirosław nie związał zawodowej przyszłości z speedwayem. Na szczęście marzenie spełniło się – Kacper podjął drogę w żużlu i kontynuuje rodzinne dziedzictwo. Niestety, Antoni nie doczekał tego momentu i nie mógł z trybun zobaczyć swojego wnuka w akcji. Jednak zdaniem konesera żużla, Henryka Grzonki, między nimi widać wyraźne podobieństwo w stylu jazdy na torze.

– Widzę podobieństwo między Kacprem a Antkiem – podkreśla Henryk Grzonka. – Kacper jest tym, co ja, trochę po śląsku, nazywam harpaganem – nie boi się trudnego toru. Słynie z tego, że nawet przy dziurach, deszczu czy trudnych warunkach torowych wchodzi w wyścig z pełnym zaangażowaniem. Dla przykładu, podczas zawodów w Krośnie, kiedy nikt nie chciał jechać, Kacper już był przebrany i powiedział: „Pasuje wszystko, ja mogę jechać”. Antoni był podobny. Nie bał się żadnego toru, niezależnie od warunków czy obecności kibiców – po prostu jechał i walczył do końca. Niestety, czasami kończyło się to kontuzjami, które w tamtych czasach były trudne do uniknięcia. Myślę jednak, że gdyby nie te problemy zdrowotne, jego dorobek byłby zdecydowanie większy – kończy.

 

ZOBACZ TAKŻE: 

Żużel. Nie Polonia, Wilki ani Ostrovia?! Odważne słowa bohatera transferu! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Chcą odebrać złoto Apatorowi! Tak Woryna i Vaculik odnaleźli się w Motorze! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy