Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Specjalista od turniejów w Pradze. Zdecydowanie tak można nazywać Martina Vaculika po sobotnim Grand Prix Czech. Słowak wygrał ten turniej trzeci raz z rzędu. Tuż po zejściu z podium bardzo się cieszył z kolejnego triumfu w miejscu, w którym wielokrotnie oglądał żużel jako młody chłopak.

 

Rok temu po turnieju w Pradze rozmawialiśmy w tym samym miejscu.  Mówiłeś wtedy, że nie masz patentu na ten turniej. Dziś pokazałeś jednak, że potrafisz tu wygrywać i na suchym i na mokrym…

Wcale nie mam patentu na Pragę! Jednak zawsze jak jedziemy na ten turniej, to naprawdę bardzo się cieszę, że tu będę. Bardzo lubię tę atmosferę, kocham to miasto. Mam tu mnóstwo kibiców. Bardzo dziękuję im za wsparcie. Czuję tu ogromną radość i cieszę się jazdą tutaj.

Zawsze mówisz, że jest to dla Ciebie wyjątkowa impreza. Czujesz się w Pradze jak w domu?

Zawsze jak tu przyjeżdżam, to wracają wspomnienia. Przychodziłem tu z ojcem i oglądałem przeróżne turnieje z dużymi oczami. Uczyłem się tutaj żużla. Chciałem kiedyś być w tym miejscu i marzyłem by w ogóle pojechać w takim Grand Prix. Patrzyłem tu na żużel jak byłem mały i go poznawałem. Teraz kocham tu wygrywać.

Przez całe zawody dużą prędkość pokazywaliście Ty i Bartosz Zmarzlik. Jaki miałeś plan na wyścig finałowy?

Freddie i Bartosz to znakomici zawodnicy. Dominik również. Trudno tworzyć sobie plan na wyścigi z nimi. Nie ma znaczenia, kiedy się z nimi spotykasz. Zawsze jest ciężko. Cieszę się, że dziś wygrałem. Wygrana z takimi rywalami to dodatkowa radość.

Jeszcze o godz. 17 wszyscy zastanawiali się czy w ogóle turniej zdoła wystartować. Ostatecznie jechaliśmy bardzo szybko. Jak ocenisz tor i taką formę prowadzenia zawodów?

Tor był super. Ścigało mi się tu dobrze i wiedziałem jak tu jechać. Podjąłem dużo dobrych decyzji. Nie mogę być bardziej zadowolony. Mi też się podobało takie tempo. Wszystko było świetnie zorganizowane.

Trzymałeś się konsekwentnie pola B podczas wyborów przed półfinałem i finałem. To były łatwe decyzje?

Zdecydowanie tak. Wybraliśmy bardzo szybko.

Dzisiejszą wygraną nadrobiłeś stratę do miejsc medalowych. Chyba potrzebowałeś takiego zastrzyku…

Zawsze dobrze jest dorzucić te 20 punktów. To dla mnie duży zastrzyk punktów i lepiej to wygląda w tabeli. Na pewno mi się przydadzą.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA