Żużel. Komu będzie sprzyjał tor w Landshut? „Nie ma opcji, by Zmarzlik powielił występ Golloba sprzed dekad”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W sobotę w Landshut najlepsi zawodnicy świata po raz drugi w historii  powalczą o kolejne punkty do klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix. Pierwszy raz rywalizowano w 1997 roku. Tor w Landshut jest specyficzny i dla niektórych zawodników bywa nierzadko zagadką. Najlepiej przekonał się o tym w 1997 roku Tomasz Gollob, który po dwóch pierwszych rundach cyklu miał na swoim koncie 43 punkty i tracił dwa „oczka” do Grega Hancocka. W trzecim turnieju, na torze w Niemczech Gollob w rundzie zasadniczej zdobył tylko cztery punkty, a do ogólnej klasyfikacji dołożył tylko jeden. O tym, komu ten tor może sprzyjać i jakie kryje tajemnice, rozmawiamy z niemieckim żużlowcem, Rene Deddensem, który tor w Landshut zna doskonale, a od paru sezonów bacznie obserwuje zmagania o mistrzowski tytuł.

 

Rene, pytanie może dziwne, ale jakie zalety i wady ma tor, na którym w sobotę najlepsi zawodnicy powalczą w cyklu Grand Prix?

Jednoznacznie na takie pytanie się nie odpowie, jak sam dobrze wiesz, bo to, co dla jednego może być wadą, innemu może pomóc. Tor faktycznie znam bardzo dobrze od początku swojej kariery, podobnie jak klub, który jest dobrze zarządzany, profesjonalny i doczekaliśmy czasów, kiedy ponownie gości turniej Grand Prix. Wracając do toru, to na pewno charakteryzuje się tym długim dojazdem do łuku od startu, łuki są dłuższe i najczęściej bywa bardziej twardy aniżeli przyczepny, jak doskonale wiemy. 

Biorąc pod uwagę powyższe, w sobotę kluczowy będzie element startowy?

Dla mnie tak. Start raczej będzie rozdawał karty i oczywiście dojazd oraz rozegranie pierwszego łuku.

Rene Deddens

W cyklu nie brakuje zawodników, którzy sporadycznie startowali na torze w Landshut. Mogą być tacy zawodnicy, którym jego charakterystyka przysporzy kłopotów?

Moim zdaniem, pomimo swojej charakterystyki, nikt nie powinien mieć z nim większych problemów. W końcu do Landshut zjedzie najlepsza piętnastka świata. Inna sprawa, że niektórzy startowali na nim częściej, inni rzadziej lub sporadycznie. Ci, którzy byli często, w pewien sposób mogą szybciej „odnaleźć” się w sobotę. Największe doświadczenie ma oczywiście Kai Huckenbeck, który ostatnie sezony startował w barwach Landshut i zna ten tor doskonale. Dobrze tor zna również Mikel Mikkelsen, który wiele razy startował w Landshut. Na pewno tor zna dobrze, nie kto inny jak… Jason Doyle, z którym na torze w Landshut jeździłem w zawodach  ligowych. Doświadczenia choćby z jakichś eliminacji ma również Fredrik Lindgren. Na pewno zawody będą emocjonujące, a o tym, czy wcześniejsza jazda w Landshut komuś pomogła, będziemy mogli porozmawiać po turnieju. Nawiasem mówiąc, nie kojarzę, czy w Landshut startował Bartek Zmarzlik

Polscy kibice mają smutne wspomnienia z pierwszego turnieju w Landshut. Ówczesny wicelider cyklu, nie kto inny jak Tomasz Gollob w turnieju zasadniczym wywalczył zaledwie cztery punkty a do klasyfikacji dodał zaledwie jeden. Czy coś takiego może spotkać Zmarzlika w sobotę? 

Słyszałem  o tamtym występie Tomka sprzed dekad. Kompletnie mu to nie wyszło, ale nie ma opcji, aby spotkało to Bartka i by powielił tamten występ Tomasza. Jestem tego pewien. W najgorszym scenariuszu, ale mega mało prawdopodobnym, jeśli będzie miał w pierwszym czy drugim starcie jakieś problemy, to on bez problemu się szybko z torem „dogada”. Bartek to też zawodnik, który wielokrotnie pokazał tendencję, że z biegu na bieg jest u niego coraz lepiej i podejrzewam, jak nie będzie dobrze od początku, to jego dyspozycja będzie rosła w sobotę z biegu na bieg. 

Rene Twoje typy na sobotni finał to?

Na pewno Bartosz Zmarlik. Do tego Jason Doyle, który w Grand Prix ma świetna dyspozycję oraz dwójka Kai Huckenbeck i Robert Lambert.

CZYTAJ TAKŻE

Żużel. Jacek Ziółkowski: Najbardziej przeszkodzić może nam Apator (WYWIAD)

Żużel. Miły gest Jasona Doyle’a. Wzruszył promotora

Żużel. Moore potrzebuje pomocy! Czasu niewiele