Piotra Barona można uznać za najbardziej utytułowanego trenera w najnowszej historii polskiego speedwaya. A jak to się zaczęło? – Pierwszy raz na żużlu? Może w 1983 bądź 1984 roku. Miałem okazję być na meczu w Toruniu i zobaczyć ten sport, a już kilka lat później samemu udało mi się pojeździć – przyznał trener leszczyńskich Byków w rozmowie z naszym portalem.
Co ciekawe, Baron wcale nie był skazany na żużel. Była szansa, że będzie on sprawdzał się w… hokeju. Wszystko zmienił jednak Jan Ząbik.
Żużel. Ile kasy ma PRES Toruń po mistrzostwie? Padła kwota! – PoBandzie – Portal Sportowy
– Tak, chciałem kiedyś zostać hokeistą, ale to było bardzo dawno temu. Żużel zacząłem trenować z czystego przypadku, bo jeździłem na małym motorku i przejeżdżał akurat Jan Ząbik. Zatrzymał się i spytał czy nie chcę zacząć treningów w szkółce żużlowej. I tak przez 37 lat jestem związany z tym sportem – wspominał
Czwartkowy solenizant karierę zaczynał w Toruniu, gdzie już jako 16-latek zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po roku przeniósł się do Grudziądza (1991), a następnie trafił do Wrocławia (1992-1999). W stolicy Dolnego Śląska jeździł najdłużej i również tam świętował największe triumfy zawodnicze, czyli pięć medali DMP, w tym trzy złote (1993, 1994, 1995 – złote, 1999 – srebrny i 2002 – brązowy). Po długim epizodzie we Wrocławiu znów jeździł w Grudziądzu (2000), Opolu (2001) i ponownie we Wrocławiu (2002), gdzie zdecydował się zakończyć karierę. Dość szybko, bo w wieku zaledwie 28 lat.
Od 2011 roku był trenerem Betard Sparty Wrocław (z drużyną w 2015 roku wywalczył srebro DMP), skąd po sześciu latach trafił do Fogo Unii Leszno. Wśród Byków czuł się znakomicie, co pokazuje szereg medali, w tym cztery złote DMP z rzędu. Po sezonie 2023 przyszedł jednak czas na zmiany. Historia zatoczyła koło. Piotr Baron znów trafił do Toruniu, ale tym razem w roli szkoleniowca.
– Jeden etap zakończyłem i trzeba było wybrać jakiś klub. Myślę, że Toruń był dla mnie najlepszą opcją. Inne oferty także były. Chodziło też o to, że to jest Toruń. Tu jest rodzina. Można się zatrzymać i pracować – komentował opiekun Aniołów tuż po objęciu posady.
Na spełnienie marzeń torunian nie trzeba było długo czekać. W pierwszym sezonie Baron wdrażał się w realia pracy w nowym klubie. Zdołał jednak przywitać się brązowym medalem.
Sezon 2025 to już pasmo sukcesów. Rola szkoleniowca w powrocie tytułu do Torunia po 17 latach jest niepodważalna. To dzięki niemu kibice chodzą na Motoarenę z uśmiechem na twarzy. Tor znów gwarantuje emocje, a do tego stał się prawdziwą twierdzą Aniołów. To właśnie w domu torunianie rozbili Orlen Oil Motor Lublin w pierwszym meczu finałowym i potem mogli pilnować sporej zaliczki na wyjeździe.
A kiedy trener uwierzył, że to może być złoty rok dla jego zespołu? – Zawsze widać, gdy drużyna chce jechać po złoto. Przychodzi taki moment w sezonie, gdy chłopaki zagryzają zęby, włącza się instynkt myśliwego nawet w walce o pojedynczy punkt. Taki moment w ostatnim sezonie był po meczu półfinałowym we Wrocławiu. Taki duch wszedł w drużynę i wiedziałem już, że możemy na poważnie powalczyć o złoto – przyznał Baron, cytowany przez Gazetę Pomorską.
Życząc dużo zdrowia i kolejnych sukcesów przypominamy kilka kadrów z bogatej kariery Piotra Barona.
























Żużel. Stal podbija rynek w Niemczech! Będą nowi sponsorzy!
Żużel. To męczy Zmarzlika! „Nie lubię tej części pracy”
Żużel. Kontrowersyjny przepis zagraża polskiemu żużlowi? Znany dziennikarz nie kryje oburzenia!
Żużel. 1492 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w 2. Ekstralidze! (RANKING)
Żużel. Co z pieniędzmi za Ratajczaka? Goliński z mocną odpowiedzią!
Żużel. Konfetti, barber i odżywki. Na to szły dotacje miejskie!