Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ekipa z Gdańska to na ten moment największe rozczarowanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Runda zasadnicza jest już na półmetku, a Energa Wybrzeże nie ma na koncie choćby jednego zwycięstwa. O trudnej sytuacji, możliwym spadku, kluczowym meczu, problemach z torem i coraz mniejszych chęciach do odpowiadania za czarny sport w Gdańsku rozmawiamy z Członkiem Zarządu Wybrzeże Gdańsk S.A. Tadeuszem Zdunkiem.

 

Jeden punkt po połowie rozegranych meczów w rundzie zasadniczej Metalkas 2. Ekstraligi ma Energa Wybrzeże Gdańsk. Takiego rezultatu chyba nie było nawet w Pana najczarniejszym scenariuszu?

Zdecydowanie nie było. To jest zupełne zaskoczenie. Jak patrzymy na to, jakich mamy zawodników, jakie zakontraktowaliśmy nazwiska, to powinniśmy być bliżej czwórki niż dna tabeli. Tak się nam jednak ułożyło. Jak to się mówi, człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.

Z pewnością analizy i narady w klubie się odbywają. Jakie są przyczyny niemocy i tak słabych wyników?

Trudno rozkładać wszystkich na czynniki pierwsze. U Nicolaia Klindta nie ma mechanika. Ten, który był u niego przez ostatnie lata, odszedł. On go ustawiał tak, jak uznawał za stosowne i najczęściej trafiał. Widać, że zmiana mu nie posłużyła. Krzysiek Kasprzak? Nie mam pojęcia. Rozmawiałem z trenerem Stanisławem Chomskim. Może być to efekt przejścia na tory z niższej ligi. Zwyczajnie słabo je zna. Może być też tak, że ci, którzy schodzą niżej, to mają w głowie, że wygrają wszystkie wyścigi. Jeśli tak jest, to byłby błąd w mentalności.

W zespole wyraźnie brakuje lidera. W pierwszej dwudziestce na liście klasyfikacyjnej nie ma choćby jednego przedstawiciela Energi Wybrzeża…

Klindt poleciał w dół z czołowych miejsc… Nie mamy kogoś, kto by ciągnął zespół. Niels Kristian Iversen teoretycznie zawodzi najmniej, bo jest w okolicach poziomu, który prezentuje od lat. Martwi to, że u nas mu nie idzie. Na wyjazdach robi dobre wyniki, ale u nas ma średnią lekko ponad 1. Nie on jeden ma jednak ten problem.

Żużel. Richardson brylował na tym torze. Teraz popada w ruinę – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. W czym leży problem Wybrzeża? Zawodnik wskazuje przyczynę – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Właśnie. Zapowiadane były badania nad nawierzchnią ze specjalistami z Politechniki Gdańskiej. Coś więcej już wiadomo?

Badanie było przeprowadzone pod kątem szukania przyczyn, a nie wskazywania rozwiązań. Badanie pokazało, gdzie leży problem. Dalsze działania leżą po stronie właściciela obiektu. Oczywiście jesteśmy otwarci na współpracę.

Czyli są szanse na zmiany?

My tylko użytkujemy ten tor. Jeśli poprawki zostaną wprowadzone, to będzie lepiej. Wysłaliśmy odpowiednie pismo do Gdańskiego Ośrodka Sportu, który obiektem administruje. Czekamy na odpowiednią reakcję.

Spadek zagląda już Pańskiemu klubowi w oczy?

I to bardzo mocno. Jak przerżniemy u siebie z Ostrovią, szansę na utrzymanie będą tylko matematyczne.

Często mówi się, że degradacja to katastrofa dla klubu pod wieloma względami. Patrząc na piłkę nożną, ogromne problemy ma teraz Warta Poznań. W przypadku Energi Wybrzeża również nie będzie wesoło?

Trudno powiedzieć. Mamy taki stadion, jaki mamy. Wsparcie miasta mamy takie, jakie mamy. Jak ja czytam, ile milionów w zeszłym roku dostał Falubaz, z którym przecież rywalizowaliśmy, to mi wszystkie sztuczne zęby wypadają. Sport żużlowy poszedł mocno do przodu. My dotacje dostajemy znacznie niższe niż kilkanaście lat temu. Jak mamy rywalizować z takimi klubami z naszym budżetem? Ja nie będę zarzynał swojej firmy, żeby żużel utrzymywał się w Gdańsku. Powiem szczerze, że jak nie ma tej perspektywy, że coś się może zmienić, to coraz trudniej o motywację. W zeszłym roku włożyłem 2,5 miliona złotych z własnej gotówki. To połowa budżetu. Syn też do mnie przychodzi i się mnie pyta po co mi to wszystko.

Żużel. Co z powrotem Hansena? Duńczyk mówi o aktualnej sytuacji – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Gdańsk, eliminacje IMP, memoriał Henryka Żyto

Jaka jest zatem recepta, żeby ten żużel w Gdańsku wyglądał lepiej?

Konieczne jest współdziałanie. Moje, Gdańskiego Ośrodka Sportu i prezydent Gdańska. Musimy razem pracować o dokładać się do tego sukcesu. Żużel jest drugim sportem w Gdańsku i naprawdę ma potencjał, żeby na mecze przychodziło po 8-10 tysięcy ludzi. Musimy mieć jednak do tego stadion i odpowiednie środki. Jak widzę inne kluby dostają, to naprawdę szczęka opada. My natomiast potrafimy usłyszeć, że klub, który podkreślam, że jest tylko użytkownikiem obiektu, nic nie robi z torem. Kilka lat temu z pieniędzy swoich i sponsorów sfinansowaliśmy transport i proces ułożenia 500 ton granitu na tor, potem rozbudowywaliśmy strefy VIP. To jest to nie robienie niczego?

Czyli najbliższe tygodnie można uznać za kluczowe dla gdańskiego żużla. Poza wspomnianym meczem z Arged Malesą Ostrów Wielkopolski jest także domowe starcie z drużyną z Poznania. Tam też zespół musi poszukać punktów.

Jak powiedziałem, wygrana z Ostrowem jest najważniejsza, bo potem może już nie być czego szukać. Do utrzymania potrzebne jest 8-9 punktów. Trzeba wygrać mecze, które mamy do odjechania u siebie i wtedy możemy myśleć o pozostaniu w lidze.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA