Jack Holder nie miał sobie równych w Indywidualnych Mistrzostwach Australii. Nowy zawodnik Gezet Stali Gorzów wyznał, że przywiózł ze sobą najlepszy, co zaowocowało mistrzostwem kraju.

29-latek był bardzo regularny przez cały cykl. W każdej z czterech rund zdobywał 18 punktów i wygrywał zawody. Tym samym Jack Holder drugi raz w karierze został indywidualnym mistrzem Australii.

Żużel. Nie będzie sentymentów! „Musimy patrzeć na interes klubu”

Żużel. Burzliwe rozstanie nie zakończyło tej współpracy! „Inne czynniki o tym zadecydowały”

Zadanie miał nieco ułatwione. Na starcie zabrakło kilku klasowych zawodników. Kontuzja wykluczyła jego brata – Chrisa, a odpuścić postanowili m.in. Brady Kurtz, Jason Doyle, Max Fricke czy Ryan Douglas. Holder wykorzystał okazję i dołożył kolejny medal do swojej bogatej kolekcji.

– Wydałem sporo pieniędzy, żeby przywieźć tutaj naprawdę dobry sprzęt. Australijskie mistrzostwa są bardzo wymagające. Wielu zawodników, kiedy wraca do kraju, jeździ zupełnie inaczej niż za granicą. Dlatego od kilku lat muszę przywozić tutaj swój najlepszy sprzęt i widać, że to się opłaciło. Jestem bardzo zadowolony – zdradził Jack Holder na antenie British Speedway Network.

Żużel. Zmarzlik i Sparta to dobre połączenie? Zaskakujący głos!

Swoje ambicje mieli również Jaimon Lidsey i Rohan Tungate. Ten pierwszy w szczególności starał się zagrozić bardziej utytułowanemu koledze. Holder wytrzymał jednak presję i zrobił to, czego od niego oczekiwano.

– Zawsze mówili, że drugi tytuł jest trudniejszy niż pierwszy i rzeczywiście mieli rację. Byłem pewnie jednym z faworytów w tej stawce i choć starasz się o tym nie myśleć, to jednak gdzieś to z tyłu głowy jest – przyznał indywidualny mistrz Australii.