Żużel. Zawodnik Śląska niepocieszony zeszłym sezonem. „Z wywiadu dowiedziałem się, że mam kontuzję” (WYWIAD)

Jakub Breński po sezonie w Polonii Piła postanowił dołączyć do powracającego na ligową mapę Śląska Świętochłowice. Junior w rozmowie z nami opowiedział o minionych rozgrywkach, rozmowach z nowym klubem i oczekiwach na nadchodzący sezon.

W minionym sezonie otrzymałeś szanse w zaledwie trzech spotkaniach Krajowej Ligi Żużlowej. Powiedz szczerze, liczyłeś na więcej?

Powiem szczerze: przychodząc w marcu na ostatnią chwilę, nie miałem nic zagwarantowanego. Mówiono mi wręcz otwarcie, że w lidze raczej nie pojadę, bo skład jest już zbudowany. Jednak z biegiem czasu, gdy się wjeździłem, szło mi naprawdę dobrze. Były momenty, że byłem wręcz zdziwiony brakiem powołań na mecze ligowe po udanych treningach. W końcu dostałem swoją szansę, ale później znów coś się zmieniło i przestałem być wystawiany. Co ciekawe, z internetu (a dokładniej z wywiadu) dowiedziałem się, że mam rzekomo kontuzję kolana, która wyklucza mnie z jazdy. Owszem, miałem moment, że kolano bolało mnie przez tydzień, ale cały czas normalnie trenowałem i nie miało to wpływu na moją dyspozycję. Nie będę ukrywał – finalnie liczyłem na dużo więcej.

Jak oceniasz czas spędzony w Polonii Piła? Czułeś wsparcie ze strony działaczy?

Czas spędzony w Pile oceniam jako bardzo cenny, przede wszystkim ze względu na bagaż doświadczeń, jaki stamtąd wywiozłem. Nauczyłem się tam naprawdę wiele, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Jeśli chodzi o wsparcie działaczy, bywało z tym różnie. Raz czułem, że stoją za mną murem, innym razem musiałem liczyć bardziej na siebie, ale to też była dla mnie ważna lekcja samodzielności.

Żużel. Nie znalazł klubu i myśli o jeździe w KLŻ. „To nie do końca zgodne z moją ambicją”

Żużel. Rywalizacja o skład zabija atmosferę? „Wszyscy by chcieli jechać bez stresu”

Żużel. Falubaz wchodzi w nowy etap? Ekspert nie ma wątpliwości!

Pojawił się temat pozostania w Pile?

Nie, nie pojawił się.

W przyszłym sezonie będziemy oglądać Cię w barwach Śląska Świętochłowice. Czyją inicjatywą był ten transfer?

To była praca mojego zespołu. Bliskie mi osoby skontaktowały się z klubem i po konkretnych rozmowach, koniec końców, zdecydowaliśmy się na współpracę.

Długo trwały rozmowy czy skończyło się na jednym spotkaniu?

Negocjacje były konkretne i poszły sprawnie. Trochę dłużej, bo około miesiąca, trwało dopełnienie formalności między dogadaniem się a podpisem. Ale wolę taką sytuację. Lepiej poczekać miesiąc teraz, mając pewność kontraktu, niż znów martwić się o klub na wiosnę.

Powrót Śląska do ligi to duże wydarzenie. Czujesz, że będziesz częścią czegoś wyjątkowego czy to będzie sezon jak każdy inny?

Z pewnością okoliczności są inne niż zwykle, bo powrót Śląska to duża sprawa, ale podchodzę do tego na spokojnie. Nie chcę nakładać na siebie dodatkowego ciężaru. To będzie sezon jak każdy inny w tym sensie, że muszę wyjechać na tor i walczyć o punkty. Skupiam się na sporcie, nie na otoczce.

Żużel. Tonuje nastroje ws. transferu Zmarzlika. „Nie ujmuję prezesowi cwaniactwa”

Żużel. W PGE Ekstralidze nie zabrakło niespodzianek. Te mecze zaskoczyły kibiców!

Wiemy, że w klubie nie będzie żadnej presji na wynik. Uważasz, że to może zadziałać na Twoją korzyść?

Nie sądzę, żeby to miało decydujący wpływ. W Pile też nie narzucano mi presji na konkretną liczbę punktów, a mimo to różnie bywało. Moim zdaniem wszystko zależy od głowy. Jeśli zawodnik jest źle przygotowany mentalnie, to nawet kompletny brak presji ze strony klubu nie pomoże i tak można pojechać poniżej oczekiwań. Kluczem jest własne nastawienie, a nie oczekiwania z zewnątrz.

Do Świętochłowic masz około 350 km. Treningi nie będą Ci kolidować ze szkołą?

Nie ukrywam, że będzie to kolidować, i to bardzo. Odległość robi swoje. Jednak w Pile sytuacja wyglądała podobnie, więc jestem już do tego przyzwyczajony. Mój plan jest prosty: teraz muszę dać z siebie w szkole absolutnie wszystko. Chcę wypracować sobie dobre oceny i zaufanie nauczycieli, żeby w sezonie móc sobie pozwolić na wyjazdy na treningi bez robienia sobie zaległości.

Żużel. Ostrovia nie taka silna? „Zabrakło przemyślanych decyzji”

Jak wyglądają Twoje przygotowania do sezonu?

Okres zimowy przepracowuję bardzo solidnie. O moją formę fizyczną dba Radosław Smyk. Trenujemy na siłowni trzy razy w tygodniu, a w wolnych chwilach dokładam do tego treningi biegowe, żeby budować wydolność. Jeśli chodzi o sprzęt, wciąż trwa moja zrzutka. Tempo wpłat może nieco zwolniło, ale i tak jestem ogromnie wdzięczny wszystkim, którzy do tej pory pomogli. Dzięki Wam uda się złożyć naprawdę solidną maszynę. Gdy tylko wszystko będzie gotowe, na pewno się pochwalę. Mogę zdradzić, że w tym roku motocykl i cały mój team będą prezentować się wyjątkowo estetycznie. Teraz skupiam się na szlifowaniu formy: siła, refleks i kondycja to podstawa. Dodałem do tego też większą dbałość o dietę i regenerację, żeby w marcu wyjechać na tor przygotowanym na 110 procent.

Czego można Ci życzyć na nadchodzące rozgrywki?

Przede wszystkim zdrowia, bo to w tym sporcie podstawa. A sportowo? Szybkiego dogadania się ze sprzętem i co najważniejsze regularnej jazdy przez cały rok. W poprzednim sezonie, gdy tylko dopasowałem motocykl i byłem gotowy do walki, kontakt się urwał i zostałem odstawiony na boczny tor. Dlatego teraz życzcie mi po prostu stabilizacji i szansy na udowodnienie swojej wartości na torze.

Rozmawiał NORBERT OBWIOSŁO