Żużel. Zamieszanie wokół Gustsa. Transfer niepewny. Gdyby nie przepisy, rozważyłby polskie obywatelstwo

Francis Gusts. fot. Jarosław Pabijan

Francis Gusts to bez wątpienia nadzieja nie tylko łotewskiego, ale i światowego żużla. W tym sezonie 18-latek wielokrotnie imponował w 2. Lidze Żużlowej, a także z przytupem rozpoczął swoją przygodę z indywidualnymi mistrzostwami juniorów, w których zajął czwarte miejsce. W rozmowie z naszym portalem zawodnik przyznaje, że liczył na większy progres w tym roku, mówi, iż na ten moment jego transfer do Betard Sparty Wrocław nie jest przesądzony, a także zabiera głos w kwestii polskiego obywatelstwa.

 

Po bardzo dobrym sezonie 2020 w eWinner 1. Lidze, Łotysz zaliczył swój debiut na najniższym szczeblu rozgrywkowym. Wśród zawodników do lat 21, którzy startowali w 2. Lidze lepszą średnią od niego mogą się pochwalić tylko Bartłomiej Kowalski, Mateusz Świdnicki i Jonas Seifert-Salk. W IMŚJ zawodnik również znalazł trzech pogromców i byli to Jakub Miśkowiak, Mads Hansen i Wiktor Lampart.

– Postęp w lidze tym sezonie nie był zbyt duży. Nie jestem bardzo zadowolony, ale wyniki były w porządku. W IMŚJ miałem zamiar osiągnąć lepszy wynik, jednak popełniłem kilka błędów i nie osiągnąłem tego, co chciałem. Mam jednak dużo czasu przed sobą. Mogę jeździć w tych zawodach jeszcze przez wiele lat – mówi nam Gusts.

Co istotne, w tym roku zawodnik żużlowiec z Rygi zaczął lepiej spisywać się na torach poza Daugavpils. W przeciwieństwie do sezonu 2020, jego średnie w domowych i wyjazdowych meczach były dość mocno zbliżone. – Oczywiście to był jeden z moich celów. Jeśli chcę jeździć na żużlu, muszę wiedzieć, jak jeździć na każdym torze. To bardzo ważne, aby zawody i treningi były tak różnorodne, jak tylko to możliwe – komentuje Łotysz.

Gusts, podobnie jak całe środowisko związane z Optibet Lokomotivem Daugavpils może być rozczarowany tym, jak 2. Liga Żużlowa 2021 potoczyła się dla najlepszej drużyny na Łotwie. Przed rozgrywkami ekipa Nikołaja Kokina zapowiadała, że chce spędzić w drugiej lidze tylko rok, a odpadła z rywalizacji w półfinale.

– Na początku sezonu bardzo chcieliśmy wrócić do rozgrywek eWinner 1. Ligi. Nie brakowało nam wcale aż tak dużo, żeby to się udało. Brakuje nam naprawdę dobrego zawodnika, który prezentowałby stabilną formę w każdym wyścigu – ocenia nasz rozmówca.

Kolejny dobry rok w wykonaniu Gusta sprawił, że żużlowiec nie może się opędzić od ofert transferowych. Zdecydowanie najwięcej mówi się o transferze 18-latka do Betard Sparty Wrocław. Po materiale Mateusza Wróblewskiego z Przeglądu Sportowego wydawało się, że zawodnik może być już pewny jazdy w stolicy Dolnego Śląska. Z kolei Anatolij Zil w rozmowie z Eriksem Upenieksem z WP Sportowe Fakty przekonywał, że żużlowiec ma kontrakt do 2025 roku i obie strony nie widzą powodów do zakończenia współpracy. Jaka więc będzie przyszłość żużlowca?

Francis Gusts i Mateusz Cierniak. fot. Jarosław Pabijan

– Na ten moment nie mogę niczego powiedzieć na 100 proc. Nic na pewno jeszcze nie wiemy. Rozmawiamy i mam nadzieję, że koniec tych rozmów będzie pozytywny – tłumaczy.

W kwestii Gusta, z racji jego wieku, często poruszany jest też temat przyjęcia polskiego obywatelstwa. Jeśli żużlowiec startowałby jako Polak, to byłby piekielnie mocnym wzmocnieniem formacji juniorskiej ekstraligowych klubów. Wiadomo jednak, że w ósmym punkcie artykułu 18. Regulaminu Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych zapisano, iż zawodnik, który wcześniej posiadał licencję innej federacji nie może być uwzględniony w wymaganej regulaminowo liczbie zawodników krajowych w drużynie.

– Nie jest to możliwe, ponieważ taka opcja została zabroniona w regulaminie. Jeśli byłoby to możliwe, żebym startował jako junior, to bym nad tym pomyślał – komentuje sam zainteresowany.

W najbliższym dniach zawodnik będzie miał okazję wystartować w najważniejszych, jak dotąd, zawodach w swojej karierze. Gusts znalazł się bowiem w kadrze Łotwy na finał Speedway of Nations.

– Mam nadzieję, że będziemy mieli dobre zawody, będę pierwszy raz w tak dużym turnieju. Oczywiście Polska jest faworytem, ​​ale może Anglicy lub Duńczycy będą walczyć o zwycięstwo. Nie można zapomnieć też, że inne drużyny będą chciały zrobić to samo. Może zdarzy się jakiś cud – podsumowuje Gusts.