Główny partner portalu

Żużel. Zamieszanie wokół Gustsa. Transfer niepewny. Gdyby nie przepisy, rozważyłby polskie obywatelstwo

Francis Gusts. fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Francis Gusts to bez wątpienia nadzieja nie tylko łotewskiego, ale i światowego żużla. W tym sezonie 18-latek wielokrotnie imponował w 2. Lidze Żużlowej, a także z przytupem rozpoczął swoją przygodę z indywidualnymi mistrzostwami juniorów, w których zajął czwarte miejsce. W rozmowie z naszym portalem zawodnik przyznaje, że liczył na większy progres w tym roku, mówi, iż na ten moment jego transfer do Betard Sparty Wrocław nie jest przesądzony, a także zabiera głos w kwestii polskiego obywatelstwa.

 

Po bardzo dobrym sezonie 2020 w eWinner 1. Lidze, Łotysz zaliczył swój debiut na najniższym szczeblu rozgrywkowym. Wśród zawodników do lat 21, którzy startowali w 2. Lidze lepszą średnią od niego mogą się pochwalić tylko Bartłomiej Kowalski, Mateusz Świdnicki i Jonas Seifert-Salk. W IMŚJ zawodnik również znalazł trzech pogromców i byli to Jakub Miśkowiak, Mads Hansen i Wiktor Lampart.

– Postęp w lidze tym sezonie nie był zbyt duży. Nie jestem bardzo zadowolony, ale wyniki były w porządku. W IMŚJ miałem zamiar osiągnąć lepszy wynik, jednak popełniłem kilka błędów i nie osiągnąłem tego, co chciałem. Mam jednak dużo czasu przed sobą. Mogę jeździć w tych zawodach jeszcze przez wiele lat – mówi nam Gusts.

Co istotne, w tym roku zawodnik żużlowiec z Rygi zaczął lepiej spisywać się na torach poza Daugavpils. W przeciwieństwie do sezonu 2020, jego średnie w domowych i wyjazdowych meczach były dość mocno zbliżone. – Oczywiście to był jeden z moich celów. Jeśli chcę jeździć na żużlu, muszę wiedzieć, jak jeździć na każdym torze. To bardzo ważne, aby zawody i treningi były tak różnorodne, jak tylko to możliwe – komentuje Łotysz.

Gusts, podobnie jak całe środowisko związane z Optibet Lokomotivem Daugavpils może być rozczarowany tym, jak 2. Liga Żużlowa 2021 potoczyła się dla najlepszej drużyny na Łotwie. Przed rozgrywkami ekipa Nikołaja Kokina zapowiadała, że chce spędzić w drugiej lidze tylko rok, a odpadła z rywalizacji w półfinale.

– Na początku sezonu bardzo chcieliśmy wrócić do rozgrywek eWinner 1. Ligi. Nie brakowało nam wcale aż tak dużo, żeby to się udało. Brakuje nam naprawdę dobrego zawodnika, który prezentowałby stabilną formę w każdym wyścigu – ocenia nasz rozmówca.

Kolejny dobry rok w wykonaniu Gusta sprawił, że żużlowiec nie może się opędzić od ofert transferowych. Zdecydowanie najwięcej mówi się o transferze 18-latka do Betard Sparty Wrocław. Po materiale Mateusza Wróblewskiego z Przeglądu Sportowego wydawało się, że zawodnik może być już pewny jazdy w stolicy Dolnego Śląska. Z kolei Anatolij Zil w rozmowie z Eriksem Upenieksem z WP Sportowe Fakty przekonywał, że żużlowiec ma kontrakt do 2025 roku i obie strony nie widzą powodów do zakończenia współpracy. Jaka więc będzie przyszłość żużlowca?

Francis Gusts i Mateusz Cierniak. fot. Jarosław Pabijan

– Na ten moment nie mogę niczego powiedzieć na 100 proc. Nic na pewno jeszcze nie wiemy. Rozmawiamy i mam nadzieję, że koniec tych rozmów będzie pozytywny – tłumaczy.

W kwestii Gusta, z racji jego wieku, często poruszany jest też temat przyjęcia polskiego obywatelstwa. Jeśli żużlowiec startowałby jako Polak, to byłby piekielnie mocnym wzmocnieniem formacji juniorskiej ekstraligowych klubów. Wiadomo jednak, że w ósmym punkcie artykułu 18. Regulaminu Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych zapisano, iż zawodnik, który wcześniej posiadał licencję innej federacji nie może być uwzględniony w wymaganej regulaminowo liczbie zawodników krajowych w drużynie.

– Nie jest to możliwe, ponieważ taka opcja została zabroniona w regulaminie. Jeśli byłoby to możliwe, żebym startował jako junior, to bym nad tym pomyślał – komentuje sam zainteresowany.

W najbliższym dniach zawodnik będzie miał okazję wystartować w najważniejszych, jak dotąd, zawodach w swojej karierze. Gusts znalazł się bowiem w kadrze Łotwy na finał Speedway of Nations.

– Mam nadzieję, że będziemy mieli dobre zawody, będę pierwszy raz w tak dużym turnieju. Oczywiście Polska jest faworytem, ​​ale może Anglicy lub Duńczycy będą walczyć o zwycięstwo. Nie można zapomnieć też, że inne drużyny będą chciały zrobić to samo. Może zdarzy się jakiś cud – podsumowuje Gusts.