Witold Skrzydlewski. Foto: JAREK PABIJAN
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ekipa H. Skrzydlewska Orła Łódź nadal czeka na pierwsze zwycięstwo w tegorocznej odsłonie Metalkas 2. Ekstraligi. Witold Skrzydlewski, który już wcześniej między innymi w rozmowie z nami mówił, że po tym roku kończy swoją przygodę z klubem, na łamach Tygodnika Żużlowego wyraził w bardzo dobitny sposób, że ta decyzja jest nieodwołalna. Dodatkowo zaproponował, jak w inny sposób w razie potrzeby można wykorzystać łódzką Moto Arenę. 

 

Przypomnijmy, że bilans Orła w lidze jak dotychczas to cztery porażki. W ostatnim spotkaniu przeciwko Arged Malesie Ostrów, łódzcy żużlowcy co prawda wygrywali po 6. wyścigach, ale ich dobra passa została przerwana przez deszcz, a mecz ostatecznie odwołano. Trudna sytuacja klubu sprawia, że prezes Witold Skrzydlewski zastanawia się nad wzmocnieniami. To, jak mówi, wygeneruje jednak dodatkowe koszty, których i tak już jest niemało. Sternik Orła po raz kolejny podkreślił także, że po sezonie zrezygnuje ze swojej funkcji.

Żużel. Woffinden budzi się po słabym początku? Janowski: Potrzebujemy mocnego Taia

– Wydaje na ten klub milion złotych co sezon i co z tego mam? Jak sobie teraz zrobiłem takie podsumowanie, to gdybym nie pchał pieniędzy w żużel i w ten klub, to moja firma byłaby dzisiaj cztery razy taka, jak jest. I jaka wdzięczność za to wszystko? Po to, żeby jeden z drugim mnie opluwał i wyzywał w internecie? Po to, żeby opluwał moją rodzinę i mówił, że tu jest jakaś pralnia brudnych pieniędzy? Albo, że tu chcą przyjść sponsorzy z milionami, tylko nie przychodzą, bo Skrzydlewski cały czas siedzi? Ja już tego nie potrzebuję. Jeśli dla tych przygłupów to ja jestem takim problemem, to niech to bierze ktoś inny. Chętni pchają się drzwiami i oknami. Wie pan, co mnie boli? Nie te komentarze tych przygłupów, tylko, że wszyscy normalni ludzie to czytają i nie interweniują. Najwidoczniej im nie przeszkadza, nie obchodzi ich albo mają podobne zdanie. A głupi Skrzydlewski niech dalej daje kasę i to finansuje. Ja podjąłem decyzję i tyle. Tylko chcę to zostawić i przekazać w jak najlepszym stanie. Teraz trzeba będzie wydać następne pieniądze, żeby zrobić jakieś ruchy i się utrzymać. Moja rodzina nie będzie dłużej tego finansować – podsumował Witold Skrzydlewski.

Żużel. Czas na transfer w Unii Leszno? Okoniewski: Jakieś plany są 

W razie odejścia z klubu wieloletniego prezesa, poza pytaniami o dalszy byt łódzkiego żużla, znak zapytania pojawia się także w kwestii stadionu znajdującego się na ulicy 6 Sierpnia. Witold Skrzydlewski ma jednak propozycję na zagospodarowanie Moto Areny w razie potrzeby.

Żużel. Damian Ratajczak opuścił duński szpital! 

– A to już jest problem miasta. Może spodoba im się moja propozycja i zrobią na tym stadionie wyścigi psów? A może przyjdzie ktoś i to weźmie? Ja nie twierdzę, że nie. Ja wtedy sobie wezmę najwyżej reklamę za pół miliona i będę takim skromnym sponsorem. A tu jest tak, że dasz milion to mało. Dasz pięć milionów to też mało. Każdy by chciał, żeby dawać i jeszcze zdejmie ci portki, żeby mu na dokładkę tyłek wylizać – stwierdził Witold Skrzydlewski.

Kolejną próbę zdobycia pierwszych punktów w tym sezonie H. Skrzydlewska Orzeł Łódź będzie miał już w najbliższą niedzielę. Zmierzy się on bowiem na wyjeździe z przedostatnim w tabeli Energa Wybrzeżem Gdańsk. Początek tego spotkania o 14:00.