Żużel. Wyjątkowy kevlar „Kurmanka” na licytacji! Fan walczy o zdrowie i opowiada trudną historię legendy (WYWIAD)

Rafał Kurmański zmarł w 2004 roku. Wśród kibiców żużla nie brak takich, którzy posiadają szczególne pamiątki związane z byłym zawodnikiem zielonogórskiego zespołu. W zbiorach mieszkającego w Anglii, Macieja Serockiego, znajduje się kevlar tragicznie zmarłej legendy Falubazu, który właśnie został wystawiony na licytację. O tym wyjątkowym stroju zawodnika, powodach jego sprzedaży i nie tylko w poniższej rozmowie.

 

Maciej, na początku powiedz proszę, skąd u Ciebie zainteresowanie żużlem?

Na żużlu byłem po raz pierwszy w Bydgoszczy. Pierwsze zawody jakie pamiętam to finał mistrzostw juniorów par. Startował w tych zawodach Krzysztof Głowacki, który był kolegą mojego taty. Można powiedzieć, że właśnie tato skutecznie „zaszczepił” mnie żużlem.

Miałeś okazję poznać Rafała osobiście?

Nie. Niestety nie. Znam go tylko z „toru”. Jego rodzinę czy bliskich znajomych poznałem dopiero po jego śmierci. Ja tak naprawdę interesowałem się jego karierą od czasów juniorskich. Pamiętam, że były takie zawody w Bydgoszczy, kiedy dwa czy trzy razy „ograł” Tomasza Golloba.

WYJĄTKOWY KEVLAR RAFAŁA KURMAŃSKIEGO WYLICYTUJESZ TUTAJ

Z opowiadań, wspominek bliskich, jaką osobą był Rafał?

Rafał był osobą wyjątkowo przyjacielską. On chciał zawsze każdemu pomóc, a sam chyba zawsze stawiał się na końcu. Był najogólniej mówiąc dobrym człowiekiem. Uważam, że życie nie do końca odpłaciło mu sprawiedliwie. Dobro nie zawsze wraca. Spotkał na swojej drodze wielu ludzi, którzy po prostu wykorzystywali jego dobroć. Jak wiadomo, w „domu” też nie było za ciekawie. Ja miałem okazję poznać ten „dom”, więc na pewno łatwo nie miał. Nie ukrywam, że po jego śmierci powstała we mnie pustka. Miałem okazję poznać Romana Piotrowskiego, bliskiego przyjaciela Rafała, który też wiele historii na jego temat mi poopowiadał.

Mało kto wie, że w taki sam sposób jak Rafał, odeszli z tego świata jego mechanicy.

Zgadza się. Był, jak wiadomo, młody chłopak „Benio”, któremu Rafał wyciągnął pomocną dłoń. Wpisał go na listę osób do parkingu, nikt go z parkingu nie przeganiał, a Benio pomagał cały czas Rafałowi. Śmierć swojego „pracodawcy” młody mechanik bardzo przeżył. Z tego co mi wiadomo, wpadł pod autobus, później nie słyszał na jedno ucho i chyba w 2009 roku poszedł na boisko szkolne i powiesił się na koszu do koszykówki. Między nimi było chyba siedem albo osiem lat różnicy i Rafał naprawdę mocno się nim opiekował, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Drugi mechanik to Mariusz Tarach, który był mechanikiem i kierowcą Rafała. Niestety poprzedniej zimy, najpierw zaginął, później był poszukiwany, a po paru dniach okazało się, że nie żyje. Wedle mojej wiedzy również popełnił samobójstwo.

Maciej, kevlar to niebywała pamiątka po Rafale Kurmańskim. Jaka jest jego historia? Ponoć pomógł już niejednej osobie.

W maju 2003 roku Rafał przekazał ten kevlar na licytację, z której dochód szedł na pomoc Andrzejowi Szymańskiemu. Został on kupiony przez Michała Widerę. W 2006 roku z kolei Michał przekazał go na licytację, aby pomóc kontuzjowanemu Sebastianowi Kowolikowi. Pierwszą licytację ktoś wygrał, ale nie przelał pieniędzy. Licytację powtórzono i mi udało się ją wygrać. Tak kevlar znalazł się u mnie.

Teraz z przyczyn osobistych wystawiasz kevlar na licytację…

Tak. Rozstaję się z nim bardzo niechętnie. Znaczy on dla mnie bardzo wiele. Kwota jaka zostanie wylicytowana, zostanie przeznaczona na moje leczenie. Niestety, miałem pęknięty wrzód żołądka, później sepsę. Efektem tego jest sytuacja, w której moja lewa noga ma niedowład. Nie mam w niej czucia, poza ciągłym, przeszywającym bólem, minimalizowanym dzięki lekom. Walczę o to, aby powrócić do zdrowia, móc normalnie pracować. Mamy trójkę dzieci i nie ukrywam, nie jest nam łatwo. Marzę o tym, aby wrócić do sprawności i mam nadzieję, że środki pozyskane z licytacji mi w tym pomogą. Chcę ponownie pracować i ponownie jako głowa rodziny ją utrzymywać.

WYJĄTKOWY KEVLAR RAFAŁA KURMAŃSKIEGO WYLICYTUJESZ TUTAJ

Wiem, że z racji zamieszkiwania w pobliżu Manchesteru, niejednokrotnie pomagałeś polskim zawodnikom na Wyspach.

Mieszkam w Blackburn. Do Manchesteru jest zatem blisko. Poznałem Adama Skórnickiego, Marcela Kajzera, Krzysia Kasprzaka czy Tomka Piszcza podczas ich startów w Anglii. Często niektórzy z nich spali u mnie czy ja pomagałem im w transporcie z lub na lotnisko. Dla Artura Mroczki byłem tutaj oficjalnym tłumaczem.

Który z nich wedle Twojej oceny był najsympatyczniejszy?

Jaki jest Adam Skórnicki, to każdy wie. Uważam, że kompletnie innym człowiekiem prywatnie jest Krzysiek Kasprzak. Jego medialny wizerunek jest mocno przekrzywiony. W rzeczywistości Kasprzak to naprawdę „normalny” facet. Ja się z nim poznałem w nietypowych okolicznościach. Po jednym z meczów podszedłem, aby podziękować mu, że chyba jako jedyny w swoich social mediach wspominał śp. Rafała Kurmańskiego. Tak zaczęła się nasza znajomość i po dziś dzień jesteśmy w kontakcie.

Oprócz zainteresowania żużlem działasz również społecznie.

Od lat „kieruję” pomocą dla Kresowiaków. Systematycznie wspieramy Polaków na Kresach Wschodnich, a od początku konfliktu rosyjsko – ukraińskiego pomagamy równie systematycznie tym, którzy najbardziej potrzebują pomocy. Nie chciałbym tutaj szerzej się wypowiadać, bo pomaga się dla pomagania, a nie dla rozgłosu.

TU MOŻESZ WESPRZEĆ MACIEJA SEROCKIEGO 

One Thought on Żużel. Wyjątkowy kevlar „Kurmanka” na licytacji! Fan walczy o zdrowie i opowiada trudną historię legendy (WYWIAD)
    obserwator
    21 Jul 2024
     3:13pm

    Bardzo ważna rozmowa, jeszcze raz potwierdzenie, że na pana Łukasza można liczyć.
    A dla pana Macieja serdeczne podziękowania za słowa i czyny. No i dużo zdrowia.

Skomentuj

One Thought on Żużel. Wyjątkowy kevlar „Kurmanka” na licytacji! Fan walczy o zdrowie i opowiada trudną historię legendy (WYWIAD)
    obserwator
    21 Jul 2024
     3:13pm

    Bardzo ważna rozmowa, jeszcze raz potwierdzenie, że na pana Łukasza można liczyć.
    A dla pana Macieja serdeczne podziękowania za słowa i czyny. No i dużo zdrowia.

Skomentuj