Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Bartosz Zmarzlik okazał się zwycięzcą 3. rundy cyklu Grand Prix we Wrocławiu. Mistrz świata stoczył kapitalny bój w biegu finałowym z Maciejem Janowskim i ostatecznie zabrał 20 punktów z pierwszego turnieju w stolicy Dolnego Śląska. Miejsce na podium imprezy uzupełnił Artiom Łaguta.

 

Rundy Grand Prix we Wrocławiu zapowiadane były jako wielki pojedynek Macieja Janowskiego i Artioma Łaguty. Trudno się temu dziwić. Polak i Rosjanin prezentują znakomitą formę od początku sezonu, podzielili się triumfami na praskiej Markecie, a do tego uwielbiają tor na Stadionie Olimpijskim. Polscy kibice głęboko wierzyli również w świetny występ Bartosza Zmarzlika, który również stawał na najwyższym stopniu podium w zawodach o indywidualne mistrzostwo świata w stolicy Dolnego Śląska, a w tym roku w meczu ligowym we Wrocławiu zdobył 11 oczek.

Pozostałymi reprezentantami Polski w zawodach byli Krzysztof Kasprzak i Gleb Czugunow. Żużlowiec ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u zamierzał udowodnić, że wcale nie będzie się bił o końcowe miejsca w klasyfikacji, a 22-latek chciał pokazać się z bardzo dobrej strony przed uwielbiającą go wrocławską publicznością.

Piątkowe zawody rozpoczęły się fatalnie dla Kasprzaka. Wicemistrz świata z 2014 roku nie wytrzymał presji i wjechał w taśmę. W powtórce okazję do startu miał Tobiasz Musielak, jednak mimo ambitnej postawy nie zdołał dowieźć choćby jednego oczka. Otwierająca gonitwa zakończyła się spokojnym zwycięstwem Leona Madsena, który dojechał na metę znacznie szybciej niż Woffinden. Kibice zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim bardzo wyczekiwali na trzecią gonitwę. W niej zmierzyli się bowiem Łaguta i Janowski, a stawkę uzupełnili kolejny ze spartan – Czugunow oraz Martin Vaculik. Mimo kapitalnej obsady, zbyt wielu emocji w tym biegu nie było. Wicelider cyklu atomowo ruszył ze startu i nie dał szans rywalom. Jedynym Biało-Czerwonym, który zwyciężył swój pierwszy wyścig był Zmarzlik. Mistrz świata tuż po starcie bez żadnych problemów uporał się z Fredrikiem Lindgrenem, Emilem Sajfutdinowem oraz Maxem Fricke, pognał do mety i wygrał z dużą przewagą.

Po pierwszych pracach na torze obraz zawodów się nie zmienił. Wciąż najważniejszy był start. Z toru przygotowanego we Wrocławiu wyraźnie zadowolony był Madsen. W piątym biegu Duńczyk znów wygrał i po dwóch startach był niepokonany. Do dużej niespodzianki doszło w szóstej gonitwie. Zmarzlika, Janowskiego i Woffindena pogodził bowiem znakomity Lambert. Brytyjczyk, podobnie jak w swoim pierwszym biegu, był niesamowicie szybki i żaden z faworytów nie był w stanie go dogonić. Walkę o dwa oczka stoczyli polscy zawodnicy i minimalnie lepszy był kiniczanin. W gronie zawodników niepokonanych po ośmiu biegach znalazł się także Łaguta. Rosjanin tym razem nie zostawił złudzeń Thomsenowi, Doyle’owi i Lindgrenowi.

Żużlowcy, którzy nie mieli strat punktowych po swoich dwóch biegach spotkali się na początku trzeciej serii. Przez dwa okrążenia wydawało się, że znów bezapelacyjnie wygra Łaguta, jednak fantastyczną prędkość znalazł Madsen. Duńczyk napędził się, przemknął obok Rosjanina i to on był jedynym zawodnikiem z kompletem po 12. wyścigach. Niedługo później ładne widowisko stworzyli Lindgren oraz Woffinden. Szwed i Brytyjczyk walczyli o dwa oczka za plecami Vaculika i co chwilę zmieniali się pozycjami. Ostatecznie minimalnie lepszy był zawodnik Eltrox Włókniarza, który przeprowadził ładny atak na końcowych metrach. Polskich fanów cieszyć mogła natomiast druga trójka Zmarzlika. Gorzej spisywał się z kolei Janowski. Urodzony we Wrocławiu zawodnik po trzech biegach nie miał zwycięstwa na koncie.

Pogromcą Madsena okazał się aktualny mistrz świata. W trzynastym biegu Zmarzlik wykonał świetny manewr na drugim łuku i nie dał szans drugiemu zawodnikowi cyklu z 2019 roku. Prędkości wyraźnie brakowało natomiast Woffindenowi. Jeden z ulubieńców miejscowych kibiców wygrał start do czternastego wyścigu, ale nie był w stanie walczyć z Sajfutdinowem i Łagutą. Zawodnicy z Rosji szybko poradzili sobie z Brytyjczykiem i trzykrotny globalny czempion musiał pożegnać się z półfinałami. Sympatycy zgromadzeni na Olimpijskim w końcu poderwali się z krzesełek po kolejnym wyścigu. Pierwszą i bardzo ważną wygraną zanotował bowiem Janowski. Polak nie pokonał wprawdzie żadnego z faworytów, ale po czterech seriach był już blisko półfinału.

W gonitwach przed kluczową fazą turnieju zbyt wiele się nie działo. Za sprawą minimalnej przegranej z Łagutą w 20. biegu, Zmarzlik uplasował się na trzecim miejscu po fazie zasadniczej. Jedynymi zawodnikami przed Polakiem byli Madsen i właśnie Łaguta. Poza wspomnianą trójką w półfinałach zameldowali się również Lambert, Vaculik, Sajfutdinow, Janowski i Lindgren.

Faza finałowa zaczęła się nietypowo, bo od wykluczenia Lamberta. Brytyjczyk wjechał w taśmę i mimo kapitalnej postawy musiał pożegnać się z turniejem. W drugim podejściu również było gorąco. Na tor po ataku Madsena upadł Sajfutdinow. Sędzia Craig Ackroyd wykluczył Duńczyka i stało się jasne, że do ostatniego wyścigu dnia awansują Janowski oraz Sajfutdinow. Drugi półfinał także potoczył się po myśli polskich i rosyjskich kibiców. Łaguta wygrał start, dojechał do mety przed Zmarzlikiem i to oni dołączyli do Janowskiego i Sajfutdinowa.

W wielkim finale doszło do bardzo groźnej kraksy na początku trzeciego okrążenia. Sajfutdinow walczył o trzecią pozycję z Janowskim, z impetem upadł na tor, a na koniec wpadł w dmuchaną bandę. Zdaniem Ackroyda Polak nie spowodował upadku żużlowca Fogo Unii Leszno i polskie podium było już pewne. W powtórce Biało-Czerwoni stoczyli fantastyczny bój o zwycięstwo. Janowski zawzięcie ścigał Zmarzlika, ale ten kapitalnie się bronił. Na metę Polacy wjechali niemal równocześnie, jednak to kiniczanin był lepszy.

3. runda cyklu Grand Prix we Wrocławiu:

1. Bartosz Zmarzlik 13+2+3 (3,2,3,3,2) – 20 punktów do klasyfikacji

2. Maciej Janowski 9+3+2 (2,1,2,3,1) – 18 punktów do klasyfikacji

3. Artiom Łaguta 13+3+1 (3,3,2,2,3) – 16 punktów do klasyfikacji

4. Emil Sajfutdinow 10+2+w (1,1,3,3,2) – 14 punktów do klasyfikacji

5.  Fredrik Lindgren 8+1 (2,0,2,2,2) – 12 punktów do klasyfikacji

6. Leon Madsen 14+w (3,3,3,2,3) – 11 punktów do klasyfikacji

7.  Martin Vaculik 10+0 (0,3,3,1,3)– 10 punktów do klasyfikacji

8.  Robert Lambert 11+t (3,3,1,3,1)– 9 punktów do klasyfikacji

9. Anders Thomsen 7 (1,2,1,0,3) – 8 punktów do klasyfikacji

10. Max Fricke 6 (0,2,0,2,2) – 7 punktów do klasyfikacji

11. Tai Woffinden 5 (2,0,1,1,1) – 6 punktów do klasyfikacji

12. Jason Doyle 5 (1,1,2,1,0) – 5 punktów do klasyfikacji

13. Matej Zagar 4 (2,1,1,0,0) – 4 punkty do klasyfikacji

14. Gleb Czugunow 4 (1,2,0,1,0) – 3 punkty do klasyfikacji

15. Oliver Berntzon 0 (0,0,0,0,1) – 2 punkty do klasyfikacji

16. Krzysztof Kasprzak 0 (t,0,0,d,0) – 1 punkt do klasyfikacji

17. Tobiasz Musielak 0 (0) – 0 punktów do klasyfikacji

Bieg po biegu:

1. MADSEN, Woffinden, Doyle, Musielak, Kasprzak (t)

2. LAMBERT, Zagar, Thomsen, Berntzon

3. ŁAGUTA, Janowski, Czugunow, Vaculik

4. ZMARZLIK, Lindgren, Sajfutdinow, Fricke

5. MADSEN, Czugunow, Sajfutdinow, Berntzon

6. LAMBERT, Zmarzlik, Janowski, Woffinden

7. ŁAGUTA, Thomsen, Doyle, Lindgren

8. VACULIK, Fricke, Zagar, Kasprzak

9. MADSEN, Łaguta, Lambert, Fricke

10. VACULIK, Lindgren, Woffinden, Berntzon

11. ZMARZLIK, Doyle, Zagar, Czugunow

12. SAJFUTDINOW, Janowski, Thomsen, Kasprzak

13. MADSEN, Zmarzlik, Vaculik, Thomsen

14. SAJFUTDINOW, Łaguta, Woffinden, Zagar

15. JANOWSKI, Fricke, Doyle, Berntzon

16. LAMBERT, Lindgren, Czugunow, Kasprzak

17. MADSEN, Lindgren, Janowski, Zagar

18. THOMSEN, Fricke, Woffinden, Czugunow

19. VACULIK, Sajfutdinow, Lambert, Doyle

20. ŁAGUTA, Zmarzlik, Berntzon, Kasprzak

Półfinał nr 1. JANOWSKI, Sajfutdinow, Madsen (w/su), Lambert (t)

Półfinał nr 2. Łaguta, Zmarzlik, Lindgren, Vaculik

Finał. ZMARZLIK, Janowski, Łaguta, Sajfutdinow (w/su)

Sędziował: Craig Ackroyd