Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Kolejny żużlowy weekend za nami. Tym razem uwaga wszystkich skupiała się na zawodach Grand Prix rozegranych w Niemczech. Jak wszyscy wiemy, wygrał Patryk Dudek, który nie omieszkał żartobliwie zauważyć, że poobijał sobie pewną część ciała. 

 

Na tym obijaniu pora się na chwilę zatrzymać. Na trybunach w niemieckim miasteczku panował festyn. Ponad dziesięć tysięcy kibiców stworzyło fantastyczną atmosferę. Gorzej było z „atmosferą” na torze. Zawodnicy mocno narzekali, że tor był ciężki i nie do końca nadawał się do jazdy. Podobnie było parę tygodni wcześniej w Poznaniu, jak i tydzień wcześniej podczas zmagań młodzieży w Pradze.

Nie mnie oceniać tor, bo się na jego przygotowaniu kompletnie nie znam. Na logikę jednak doskonale widać jedno. Zawodnicy, którzy na co dzień startują czy to w Anglii czy to Szwecji, gdzie tory odbiegają nawierzchnią i geometrią od polskich, to na tych ostatnio „trudnych” torach radzą sobie całkiem, całkiem. Ci „lewoskrętni”, którzy z kolei najczęściej startują na płaskich „autostradach”, których w ostatnich latach mamy coraz więcej, nie od razu potrafią się dostosować do trudniejszych warunków torowych. – Gdyby zawodnicy, jak kiedyś, startowali równolegle w Anglii, na torach trawiastych czy długich, to nawet by nie pisnęli na te tory, jakie były w Pradze czy właśnie w Teterow. Brakuje im praktyki na innych nawierzchniach – mówił po zawodach legendarny Barry Briggs i trudno akurat w tej kwestii się z nim nie zgodzić. Bewley czy Lambert, którzy w Anglii nie na takich kartofliskach startują, jakie było sobotniego wieczoru w Teterow, temat toru kwitowali krótko – „był jaki był i tyle, żadna nowość”.

Na naszym krajowym podwórku temat tygodnia to walka „złotoustego” Krzysztofa Mrozka o zachowanie posady prezesa ROW-u Rybnik. Z ciekawością wysłuchałem wywiadu wiceprezydenta miasta Rybnika w jednej z lokalnych rozgłośni. Otwarcie mówił, iż należy solidarnie działać dla dobra rybnickiego klubu i jak podkreślał – dyplomatycznie i spokojnie. Niesamowitą dyplomacją zatem popisał się krasomówczy Krzysztof Mrozek podczas ostatniego spotkania z kibicami. W celu zdyskredytowania kandydata do przejęcia fotelu prezesa posłużył się Pawłem Trześniewskim, któremu „nakazał” odczytanie listu, jaki Jarosław Podleśny wystosował do władz miasta.

Chłopak na rolę „klauna” prezesa o dziwo przystał. Na koniec marnego występu rybnicki junior przyznał, że pomoc sponsora, obecnego kandydata na prezesa klubu, Jarosława Podleśnego, w wysokości „jedynych” 3000 euro, to… tak naprawdę niewielka pomoc. Przyznam, po wypowiedzi młodzieńca, który w ośmiu spotkaniach ligowych tego sezonu nie przekroczył średniej na bieg równej jeden, ręce opadły. Tym bardziej, że nie ma tygodnia, w którym nie dzwoniłby telefon od bardziej utytułowanych zawodników, aniżeli rybnicki „as”, aby im pomóc w pozyskaniu sponsora, a i wymagania mniejsze, aniżeli te od śląskiego „synka”.

Rozumiem, że młodzieniec być może boi się swojego szefa, jednak jest jeszcze coś takiego jak godność osobista. Team niejakich Trześniewskich idąc na „układ” z włodarzem klubu i plując publicznie w stronę swojego sponsora pokazał, jakimi wartościami życiowymi, nie sportowymi się kieruje. Polecam zatem wszystkim potencjalnym przyszłym sponsorom talentu Trześniewskiego tę historię mieć w pamięci, zanim się zdecydują na jakąkolwiek współpracę z człowiekiem, który zamiast powiedzieć publicznie „dziękuję za wsparcie”, obraża swojego dotychczasowego mecenasa. Sami członkowie teamu żużlowca, gdyby mieli choć trochę oleju w głowie, to po takim faux pax chcąc zachować resztki twarzy, wyjaśniłby powody zrobienia z siebie publicznie pośmiewiska. 

Było o Teterow, było o Trześniewskim, od którego normalni sponsorzy po takim numerze powinni uciekać „gdzie pieprz rośnie”, pora skończyć na Krzysztofie Mrozku. Człowiek, który innych bez powodu obraża epitetami  typu „niepoważne kandydatury” na dużą uwagę jednak nie zasługuje. Napiszę zatem krótko. W dalszym ciągu nie mamy, poza groźbami sądowymi, nieudolnymi wezwaniami do sprostowań, swoją drogą pisanymi chyba przez panią Basię w pośpiechu na kolanach, odpowiedzi na zadane przed dwoma laty – podkreślam, nie stwierdzenia, a pytania – a to, Panie „złotousty”, prawnie ogromna różnica.

Ciekawi bowiem jesteśmy, ile tak naprawdę z własnej, prywatnej kieszeni przez lata Krzysztof Mrozek łożył na klub i czy zawsze towary do rybnickiego klubu kupował klub czy może inne podmioty, którego go następnie do klubu odsprzedawały. Tak zwane pośrednictwo handlowe. Jeśli zaś Panie Mrozek, ma Pan czelność publicznie nazywać niepoważnym kandydata, który od lat finansuje nie tylko żużel, ale i wiele innych podmiotów czy działań charytatywnych w Rybniku i jego  okolicach, co łatwo można w internecie odnaleźć, to po raz kolejny wystawia Pan świadectwo swojej inteligencji i kultury osobistej, a tę ostatnią wynosi się ponoć z domu. A Pan przez lata ile łożył na klub, nie licząc pensji klubowej, którą Pan oddaje w ramach sponsoringu? Wiele czy niewiele, jak Podleśny Trześniewskiemu?

Skoro wszyscy kandydaci są niepoważni w Pana otoczeniu, a Pan dwoi się i troi dla dobra rybnickiego żużla, to serdecznie i oficjalnie zapraszamy Panie Mrozek, do udziału w publicznej dyskusji na temat przyszłości Rybnika na naszych łamach. Chętnie ją nawet wyemitujemy, koszty po naszej stronie. Pan jednak pozwoli, pytania my ułożymy, a nie zaprzyjaźnieni Panu dziennikarze. Wchodzi Pan w to? Czy strach obleciał? A może stwierdzi Pan, że z niepoważnymi mediami Pan nie rozmawia? Pora, by jasno i uczciwie odpowiedzieć zwolennikom i antagonistom Pana talentu działacza na jedno ważne pytanie – 90 lat żużla w Rybniku właśnie mija, ale co dalej? Ma Pan jakiś plan działania, którego to Pan wymaga w pierwszym liście intencyjnym od potencjalnych Pana następców? Jeśli tak, to chętnie go przedstawimy i podyskutujemy, a nawet jeśli ma „ręce i nogi”, to poprzemy i to nie sarkazm. 

Podsumowując. „Ręce precz” od Teterow. Ci mający regularną praktykę na trudnych torach, jakoś sobie na nim radzili. Sponsorzy, ręce precz od Pawła Trześniewskiego. Zamiast słowadziękuje za pomoc”, ten zawodnik jako jedyny na świecie obrzuci Was publicznie błotem. Krzysztofa Mrozka też zostawcie w spokoju. Człowiek „wykorzystujący” w swoich „wojenkach” jako narzędzie młodocianych, nie wart jest po prostu niestety kompletnie niczego. Ten numer z Trześniewskim, Panie Mrozek, nie był nawet słaby. Był poniżej pasa.

ŁUKASZ MALAKA

2 komentarze on Żużel. Widziane zza Odry. Ręce precz od Teterow, Trześniewskiego i Krzysztofa Mrozka 
    Mateusz Bernacki
    8 Jun 2022
     12:38pm

    Czyli rozumiem, że mamy oglądać te nudę na torze bo fajna atmosfera, a w Anglii „nie na takich kartofliskach się jeździ”? Zawodników jeżdzących w Anglii można w zasadzie policzyć na palcach jednej ręki (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę),a my mamy promować żużel, a nie do niego zniechęcać. Zgadzam się jednak, że powinno być przynajmniej szkolenie w jeździe na trudnych torach, bo ostatnio na asfalcie otrzymujemy praktycznie samą jazdę gęsiego (wyjątkiem „mój” tor w Lublinie, co mnie bardzo zdziwiło). Z całą resztą się zgadzam, żałosny spektakl ku uciesze nie mam pojęcia kogo.

    Mateusz Bernacki
    8 Jun 2022
     1:02pm

    Czyli rozumiem, że mamy oglądać te nudę na torze bo fajna atmosfera, a w Anglii „nie na takich kartofliskach się jeździ”? Zawodników jeżdzących w Anglii można w zasadzie policzyć na palcach jednej ręki (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę),a my mamy promować żużel, a nie do niego zniechęcać. Zgadzam się jednak, że powinno być przynajmniej szkolenie w jeździe na trudnych torach, bo ostatnio na asfalcie otrzymujemy praktycznie samą jazdę gęsiego (wyjątkiem „mój” tor w Lublinie, co mnie bardzo zdziwiło). Z całą resztą się zgadzam, żałosny spektakl ku uciesze nie mam pojęcia kogo 🙂

Skomentuj

2 komentarze on Żużel. Widziane zza Odry. Ręce precz od Teterow, Trześniewskiego i Krzysztofa Mrozka 
    Mateusz Bernacki
    8 Jun 2022
     12:38pm

    Czyli rozumiem, że mamy oglądać te nudę na torze bo fajna atmosfera, a w Anglii „nie na takich kartofliskach się jeździ”? Zawodników jeżdzących w Anglii można w zasadzie policzyć na palcach jednej ręki (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę),a my mamy promować żużel, a nie do niego zniechęcać. Zgadzam się jednak, że powinno być przynajmniej szkolenie w jeździe na trudnych torach, bo ostatnio na asfalcie otrzymujemy praktycznie samą jazdę gęsiego (wyjątkiem „mój” tor w Lublinie, co mnie bardzo zdziwiło). Z całą resztą się zgadzam, żałosny spektakl ku uciesze nie mam pojęcia kogo.

    Mateusz Bernacki
    8 Jun 2022
     1:02pm

    Czyli rozumiem, że mamy oglądać te nudę na torze bo fajna atmosfera, a w Anglii „nie na takich kartofliskach się jeździ”? Zawodników jeżdzących w Anglii można w zasadzie policzyć na palcach jednej ręki (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę),a my mamy promować żużel, a nie do niego zniechęcać. Zgadzam się jednak, że powinno być przynajmniej szkolenie w jeździe na trudnych torach, bo ostatnio na asfalcie otrzymujemy praktycznie samą jazdę gęsiego (wyjątkiem „mój” tor w Lublinie, co mnie bardzo zdziwiło). Z całą resztą się zgadzam, żałosny spektakl ku uciesze nie mam pojęcia kogo 🙂

Skomentuj