Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle tytułów indywidualnego mistrza świata wywalczył obchodzący w tym tygodniu 89 urodziny Ove Fundin.

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów zdobyła reprezentacja Polski podczas DME na torze w Poznaniu
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Przyznam, że temat swoich „wynurzeń”, bo tak można moje próby przelewania myśli na papier określić, miał być zupełnie inny. Jednak jak mówił uwielbiany przeze mnie Stanisław Anioł z Alternatyw, rzeczywistość stawia przed nami nowe wyzwania. W Alternatywach nie było kabaretu, był za to chór. Tu nie będzie wesoło, będzie smutno. 

 

Przedwczoraj pech i nieszczęście spotkało Niemca, Kevina Woelberta. Spłonął mu bez mała cały żużlowy dobytek. Pożar był na tyle dużym wydarzeniem, że relacja z akcji gaśniczej znalazła się w wielu niemieckich mediach, choć nie o taką reklamę „bahnsportu” Niemcy od lat przecież zabiegają. 

Jak to zazwyczaj bywa, dobroduszni, ale i naiwni, ruszyli z pomocą. Powstały w internecie zbiórki, aby Niemcowi pomóc. Czemu naiwni? Ano temu, że jak zwykle szybko znaleźli się tacy, którzy stwierdzili, że Niemiec ma przecież ubezpieczenie, a inicjatorzy chcą sobie tylko zrobić charytatywną reklamę. W mediach społecznościowych, w których może zaistnieć dzisiaj każdy, nie brak bowiem takich, którzy swoimi oryginalnymi wpisami, hejtem czy „pluciem jadem” chcą być szybko sławni i „szanowani” za swoją oryginalność, a na końcu na szczęście szybko są demaskowani i stają się zwykłymi frajerami. Najlepiej bowiem nic nie robić, a zajmować się – jak to sami twierdzą –  konstruktywną krytyką poczynań innych.

Przejrzałem sobie zbiórkę organizowaną przez klub z Rzeszowa. Chwała za inicjatywę i chwała prezesowi Madejowi (tak, to ten, którego krytykowałem) oraz pewnemu znanemu  sponsorowi żużla o imieniu Michał, którzy dokonali najwyższych wpłat. Poza nimi słabo to wygląda. Głównie skromne, aczkolwiek godne pochwały wpłaty od kibiców oraz sympatyków Niemca. Ja się tylko tak skromnie pytam: gdzie jest reszta środowiska? Jakoś nie ma. Powiem, a raczej napiszę, Wam więcej. Durnota w środowisku żużlowym, gdyby miała skrzydła, to by latała.

Wyobraźcie sobie, że wczoraj zadzwonił do mnie zawodnik z pewnego polskiego klubu i opowiedział smutną historię, jak to chciał Woelbertowi pomóc. Wpadł bowiem na pomysł, iż on sobie jakoś poradzi w sezonie, ale pojedzie do sponsora, który swoją drogą jest w rozmowie zawsze skłonny i chętny do pomocy innym, i poprosi go, aby część kwoty, która ma trafić do niego w sezonie 2022 została mu wypłacona teraz, a on przeleje ją Kevinowi. Na czym skończyła się rozmowa? Ano na tym, że ów przemiły pan sponsor stwierdził, że to głupi pomysł, bo on wpłaci niedługo za nich dwóch.

Może ten jegomość naszą stronę czytuje, byłoby więc miło, gdyby nadeszło jakieś potwierdzenie wpłaty „za dwóch” nadeszło. Jak przewiduje sam zawodnik, skończy się na niczym, a sponsor dalej będzie grał mecenasa sportu wrażliwego na krzywdę innych. Przynajmniej  pozoru. Ale, ale! To nie był koniec „dnia wczorajszego”. Mój numer telefonu odnalazł jeden z działaczy, który poczuł się zbulwersowany faktem, iż zamiast pisać o żużlu jak inni, my się bawimy w jakiś p… Czerwony Krzyż i promujemy niemieckie zbiórki na rzecz jakiegoś Niemca, zamiast popromować choćby jakieś zbiórki na sprzęt dla juniorów czy inne trele morele. Szanowny Panie, wyjaśniam –  będziemy chcieli, to będziemy promowali i na rzecz poszkodowanych w Etiopii, a Panu nic do tego. Kompletnie. 

Ostatnio ze sporym odzewem spotkał się wywiad z Bogusławem Nowakiem, który przyznaje w nim na koniec długiej rozmowy, że marzy tylko o jednym – dobrym, elektrycznym wózku. Kim był Bogusław Nowak, doskonale starsi kibice wiedzą, a i z pewnością wie wielu zawodników, których nie kto inny jak właśnie on na minitorze wychował. Szkoda, że ci ostatni jakoś się nie skrzykną pod przywództwem tego, którego Bogusław Nowak nazywa brylantem i wspólnie nie pomogą, czy też może wśród kibiców nie zainicjują pomocowej akcji dla zasłużonego nauczyciela wielu, ale to wielu polskich zawodników. Po co? Nowak zrobił swoje, może dalej marzyć, a my nie marzymy, a latamy na Malediwy czy inne Madagaskary. Miło mi się jednak zrobiło, kiedy zadzwonił do mnie były angielski promotor Laurence Rogers i powiedział krótko: „jak puścicie zbiórkę na Bogusia Nowaka, daj tylko znać, ruszymy środowisko w Anglii i jakoś wam pomożemy”. Laurence, bardzo dziękuje, ale czy będzie zbiórka, tego jeszcze nie wiemy. Po ostatnich wydarzeniach odchodzi nam ochota. Im więcej bowiem pomagasz, tym więcej masz wrogów. Niestety. Kiedyś już zebraliśmy pokaźną kwotę dla jednego z zawodników. Słowa „dziękuje”, choćby za poświęcony czas, nie usłyszeliśmy, a co lepsze, teraz jakoś dziwnie stroni od wywiadów, a przed tym wydarzeniem bywało, że i sam zabiegał. 

Na koniec. Lubię słuchać jak działacze czy zawodnicy publicznie mówią o swojej chęci pomocy innym i idealnie kreują się na wzorowego człowieka-sportowca. Przejrzałem profile czy strony zarówno PGE Ekstraligi, jak i 1. Ligi Żużlowej. Na tym pierwszym obecnie króluje jakaś „social liga”. Brak najmniejszej wzmianki o tragedii, która dotknęła Niemca stanowiącego przecież – bez względu na narodowość – środowisko żużlowe. Smutne. Także panowie zawodnicy i działacze mówiący o swojej supermocy na torze i w działaniach na rzecz dobra swoich klubów czy motorowych organizacji. Pamiętajcie o jednej rzeczy: prawdziwa supermoc to nie czcze gadanie i obojętność, a pomaganie innym w miarę swoich możliwości. Taką możliwość ma każdy, ale niestety nie każdemu się po prostu chce. A te 50 tysięcy na wózek dla Bogusława Nowaka, które pewnie zbierać wkrótce jednak zaczniemy, to nie zaglądając zawodnikom do portfela, ale pewnie parę wyścigów i efekt medialny byłby pozytywnie „kosmiczny”. Z zasięgami lepszymi od tych fot z Madagaskaru czy innych słonecznych zakątków świata.

ŁUKASZ MALAKA

One Thought on Żużel. Widziane zza Odry. O supermocy środowiska 
    obserwator
    21 Jan 2022
     8:42am

    Zbiórka na wózek dla pana Bogusława Nowaka jeszcze się nie zakończyła? Przecież mówi się o tym nie od wczoraj, a co najmniej dwa – trzy lata. Gdyby każdy kibic wrzucił do puszki po 1 PLN zbiórka zakończyłaby się w ciągu jednej kolejki żużlowej. A o solidarności żużlowców nie ma co strzępić pióra: niejednokrotnie dali przykład absolutnego braku takowej. W szczególności w sprawach dotyczących ich najbardziej, jak np. tłumiki nieprzelotowe, czy opony (kilkukrotnie w ciągu ostatnich 30-40 lat). A taki pożar jak Woelbertowi może przydarzyć się nawet w najlepiej wyposażonych warsztatach.
    W jakże smutnie „ciekawych” czasach przyszło nam żyć…

Skomentuj

One Thought on Żużel. Widziane zza Odry. O supermocy środowiska 
    obserwator
    21 Jan 2022
     8:42am

    Zbiórka na wózek dla pana Bogusława Nowaka jeszcze się nie zakończyła? Przecież mówi się o tym nie od wczoraj, a co najmniej dwa – trzy lata. Gdyby każdy kibic wrzucił do puszki po 1 PLN zbiórka zakończyłaby się w ciągu jednej kolejki żużlowej. A o solidarności żużlowców nie ma co strzępić pióra: niejednokrotnie dali przykład absolutnego braku takowej. W szczególności w sprawach dotyczących ich najbardziej, jak np. tłumiki nieprzelotowe, czy opony (kilkukrotnie w ciągu ostatnich 30-40 lat). A taki pożar jak Woelbertowi może przydarzyć się nawet w najlepiej wyposażonych warsztatach.
    W jakże smutnie „ciekawych” czasach przyszło nam żyć…

Skomentuj