Gdańsk, eliminacje IMP, memoriał Henryka Żyto
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Zaglądam sobie bardzo regularnie do usługi „Google Trends”. Można nad wyraz skutecznie z niej wyczytać aktualne trendy użytkowników internetu w wyszukiwaniu wiadomości, a tym samym mieć jakiś ogląd sytuacji, co ostatnio dobrze się czyta w sieci. Jeśli chodzi o żużel, to bez dwóch zdań w ostatnim czasie niezagrożonym numerem jeden, jeśli chodzi o poczytność, są wydarzenia z Gorzowa, z pamiętnego wieczoru, kiedy w boksach gości stały motocykle zawodników z Grudziądza.

 

Po co o tym wspominam? Z przyczyny niezwykle prostej. Wydarzenia z Gorzowa i to, co po nich „zostało” są kompletną antyreklamą żużla, a nie o to chyba tym, którzy Ekstraligą zarządzają i biorą za to grube – dosłownie – pieniądze chodzi. Mecz najlepszej ligi świata, dla mnie od ów słynnego wieczoru niestety najśmieszniejszej ligi świata, zakończył się wynikiem 0:0. Na zawodników posypały się kary finansowe, a pewnie wielu młodych kibiców żużla zastanawiało się po kupnie biletu i wielogodzinnym siedzeniu w mokrych ubraniach na stadionie jak skutecznie dotrzeć jakimś „nocnym” do domu, pospać parę godzin i wstać rano do szkoły. Tyle bowiem, nie tylko finansowo, kosztowała ich tamtego wieczoru miłość do żużla.

Sporo będzie kosztowała również zawodników. Dla większości wysokość nałożonej „daniny” zabrzmiała poważnie. Z pewnością dla niejakiego Jana Przanowskiego nawet bardzo. 16-latek w najśmieszniejszej lidze świata jeszcze nie pojechał, a już musi płacić, gdyż odpowiedzialność jest zbiorowa. Nie ma znaczenia czy chciałeś jechać, czy nie chciałeś. Płacić musisz. Jak już Panowie włodarze jesteście tacy profesjonalni i akuratni, to pokażcie twarde dowody na to czy zawodnik X lub Y podjąłby się wyjazdu na tor czy kategorycznie odmawiał. Jedyna pociecha, że znalazł się ktoś ogarnięty i pomyślał o zastosowaniu współmierności kar. Aż boję się pomyśleć, co by było, gdyby tak popularny w ów artykule Jan Przanowski dostał jak Vaculik 50 na młodzieńczy „kark”.

Żużel. Władze zdecydowały! Duże kary po skandalu w Gorzowie! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Cegielski komentuje kary dla zawodników! Są zbyt wysokie, będą odwołania! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Decyzje o karach podejmowała Komisja Orzekająca Ligi w sześcioosobowym składzie. Napiszę Wam, że trochę o tym żużlu przez lata czytam, oglądam, a zdarza się i popisać, ale cztery nazwiska w komisji orzekającej w „żużlowych” tematach to niczym w komedii Barei, podobne zupełnie do nikogo. Mówią Wam coś w żużlu nazwiska Purski, Pankowska czy Grzybowski? Mi i paru innym nic. Chętnie dowiedziałbym się jakie ów towarzystwo fachowe kwalifikacje poza, być może wykształceniem i koneksjami, posiada, aby orzekać w żużlowych tematach oraz czy, a jeśli tak to jakie uposażenie otrzymują za zajmowanie ów stanowisk w najśmieszniejszej lidze świata.

Zrobił się po meczu w Gorzowie „kocioł” i jak mówił Kazimierz Pawlak: „Czort karty rozdaje”. Najgorsze, że cierpi na tym wizerunek medialny dyscypliny, cierpią Ci bez istnienia, których zarządcy najśmieszniejszej ligi świata nie pobieraliby bardzo sowitych pensji, czyli zawodnicy oraz kibice. Tak naprawdę wystarczyło zrobić jedną, prostą rzecz. Jak już sędzia się uparł, aby spotkanie odjechać i stwierdził o regulaminowości toru, to należało być konsekwentnym, zabrać cztery litery na „wieżyczkę” i włączyć zielone światło. Po kilkunastu minutach byłoby wiadomo kto jedzie, kto nie chce itd. Tylko i aż tyle.

Żużel. Były żużlowiec zwrócił się do Marka Cieślaka: Mam już dość jeżdżenia po zawodnikach – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Być może niektórym wyda się to śmieszne i niedorzeczne, ale uważam, iż dla dobra całej dyscypliny Panowie nią zarządzający winni się spotkać, pomyśleć i niczym kiedyś jedna z partii za sprawą byłego muzyka rockowego, Pawła Kukiza, doprowadzić nie do reasumpcji a „żużlosumpcji” i ów spotkanie po prostu dla dobra całej dyscypliny i zachowania odrobiny honoru pojechać raz jeszcze. Potrzebny zatem żużlowy Kukiz, który powie: „Panowie, jorgnąłem się, grajmy ten mecz jeszcze raz”. Jakiś argument wiarygodny dla mas by się znalazł. Ot, sędzia miał rozwolnienie i nie był w stanie się skupić na racjonalnym myśleniu… Takie rozwiązanie, myślę, byłoby dla wszystkich najlepsze. Niekiedy dla wyższego dobra warto posypać głowę popiołem.

Mam nadzieję również, że doczekam oficjalnych przeprosin ze strony Ekstraligi w kierunku kibiców. Swego czasu opowiadał mi były prezydent Aleksander Kwaśniewski, iż był naocznym świadkiem, jako minister sportu, przerwanego meczu Stali Gorzów z Unią Leszno. Świętej pamięci, doskonały sędzia Roman Cheładze stwierdził, iż zdrowie zawodników jest sprawą nadrzędną i mecz ku gniewowi gospodarzy przerwał. Wtedy jednak było najważniejsze zdrowie i zawodnicy, nie kasa i leczenie przez niektórych własnych kompleksów.

Także Szanowni królowie ligi, którą zrobiliście przez lata nie najlepszą, a najbardziej zabawną ligą świata, pokażcie, że macie „cojones” i po prostu powtórzcie spotkanie. Pomysły macie takie, że i tu wymyślicie jak to „prawnie” zrobić. A jeśli zabraknie do tego „cojones”, a tak pewnie będzie, a zawodnicy kary zapłacą, to poinformujcie publicznie jak pieniądze zostały „obrócone” przez Fundację PZM. Kręcić spoty wizerunkowe  o jej działalności bowiem przychodzi łatwo, trudniej pokazać publicznie komu i jak z żużlowców pomogliśmy, a ilu z nich pomocy odmówiliśmy. Nie brak takich bowiem, którzy kiedyś ryzykowali zdrowie, a dziś po pomoc dzwonią do nas, a my fundacją nie jesteśmy.