fot. Sebastian Daukszewicz
Mamy już koniec stycznia. Do sezonu coraz bliżej, ale póki co żużlowcy, o ile wyjeżdżają, to na tafle zamarzniętych jezior. I to nie wtedy, kiedy mają na to ochotę.

Mamy już koniec stycznia. Do sezonu coraz bliżej, ale póki co żużlowcy, o ile wyjeżdżają, to na tafle zamarzniętych jezior. I to nie wtedy, kiedy mają na to ochotę.

I właśnie humorystycznie, po czesku, dziś od tego właśnie jeżdżenia po lodzie zaczniemy. Niejaki Lukas Hutla, mistrz Europy, miał odbyć lodowy trening na jednym z czeskich stawów niedaleko Pardubic. Wszystko było dogadane, uzgodnione aż w pewnym momencie zajęcia lodowe obiecującego Czecha odwołano ze względu na… brak zgody stowarzyszenia wędkarzy, które staw ma we władaniu i z niego od czasu do czasu sobie korzysta. Tak więc bynajmniej czeskim wędkarzom z żużlem, jak widać, pod drodze nie jest, a Lukas Hutla warkotem motocykla ryb nie pobudzi.

Na naszej polskiej ziemi nie jest za to po drodze, najwyraźniej, senatorowi Władysławowi Komarnickiemu z raportem dzieła byłego już wiceprezesa gorzowskiej Stali, Patryka Broszko. Pan Patryk zamiast „bomby” wyprodukował raczej kapiszon, ale wypuszczając go choćby w swoje media społecznościowe „naraził” się senatorowi. Ten bowiem uważa, że upublicznianie raportu na pewno nie służy jego ukochanej Staleczce. Nie wiem, nie mi oceniać. Sądzę jednak że jeśli w Stali w ostatnich latach roiło się od publicznych pieniędzy, nic nie stoi na przeszkodzie, aby publika rozliczenia zobaczyła.

Żużel. Są w nazwie mistrzów Polski z Torunia! „To już nie są setki tysięcy” (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Rozstanie po 13 latach! Vaculik przekazał wieści – PoBandzie – Portal Sportowy

Nie sposób nie odnieść się również w tym tygodniu do wydarzeń z miasta lokowanego jeszcze za Władysława Łokietka, czyli Tarnowa. Przyznam szczerze, że od tego Tarnowa w ostatnich tygodniach nie tylko mnie już głowa boli. W sobotę, po naszym wywiadzie z aktualnym jeszcze wówczas prezesem Kędziorą, mocno w górę poszły fejsbukowe komentarze. Nowy mecenas tarnowskiego żużla Waldemar Jasiński najpierw – ku mojemu zdziwieniu – skomentował wywiad pisząc, że takiego zamieszania nie widział, a później dopisał, że Arturowi Kędziorze żadnych pieniędzy nie da.

Biorąc pod uwagę okienko czasowe jakie ma Unia na dostarczone dokumentów o spłaceniu zawodników i tym samym nie blokując wpływu milionów na klubowe konta dziś rano Pan Kędziora ustąpił z zajmowanego stanowiska. Tym samym zostawił czyste pole i wystawił piłkę do strzału na pustą bramkę duetowi Jasiński-Lewandowski. Z niecierpliwością, przyznam, czekam zatem na „strzelenie gola” i  komunikat oficjalny, że zaległości zostały popłacone i tarnowska Jaskółka nie będzie, jak w piosence Stana Borysa, uwięziona a pofrunie ku radości tamtejszych kibiców.

Mocno w głowę zachodzą też w Tarnowie z innego powodu. Jeden z dziennikarzy portalu Interia opublikował listę płac tarnowskich zawodników. Wywołało to niemałe wk****** pewnych zawodników, bo dowiedzieli się kto ile zarabia i dlaczego jeden z kolegów  ma akurat płacone za dojazd. Pal sześć kolejne rzucanie kwotami przez dziennikarza. Problem w tym, że ponoć, o dziwo, raz trafił w „10”. Nic zatem dziwnego, że patrząc na pewne powiązania, dla mnie będące „obciachem” dla PZM, ów dziennikarza z żużlową górą (swego czasu zajmował się, a może robi to nadal, reprezentacyjnymi mediami) podejrzenia co do „przecieku” padają właśnie na kogoś z samej góry.

– Dziwna sprawa. Kwoty kontraktowe znał tylko klub i centrala. Klubowi ze względu na fakt, że kontrakty się różniły i ten dojazd oraz ich „śmieszna” wielkość w porównaniu do innych klubów przekazać temu „paradziennikarzowi” nie było na rękę – mówi mi jeden z tarnowskich działaczy.

Żużel. Chciał pomóc Unii Tarnów, teraz mówi: „pas”! Jest oświadczenie – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Na ile Motor Lublin musi się wyprowadzić? Są nowe wieści i ważny termin! – PoBandzie – Portal Sportowy

Prawdy w polskim żużlu do końca, jak wiemy, nigdy się nie dojdzie. Takie środowisko. Jeśli, podkreślam, przypuszczenia to jednak prawda, to może warto, aby wszyscy mogli pisać oficjalnie ile kto zarabia, a nie w kółko „bamącić”, że w przeciwieństwie do piłki nożnej to ściśle tajne.

Zaczęliśmy z humorem, kończyli będziemy z pochwałami. W tym sporcie trzeba szukać pozytywów. Moje kieruję do prezesa Grzegorza Leśniaka, który podpisał ostatnio umowę sponsorską na pięć lat. Mogę się mylić, ale to chyba w kwestii długości umowy rekord. Gratulacje. Jeszcze parę takich na długie lata i Grzegorza Leśniaka będzie można porównywać do Herberta Heinera, prezesa słynnego Bayernu Monachium, który też stawia na wieloletnie umowy. Lubi ponoć wiedzieć z dużym wyprzedzeniem jakimi środkami będzie dysponował w latach kolejnych.

Na koniec gorący apel do prezesów klubów żużlowych. Wszystkich bez wyjątku. Pilnujcie swoich telefonów i dobrze je blokujcie. Jeden z Waszych byłych kolegów, nie wiem czy zagubił, ale na pewno zapomniał się wylogować i pół Polski ma przysłowiową „bekę”. Mówią już na niego Kwaśniewski, bo ponoć, jak były Prezydent, nie do końca wie co i kiedy skończył…