Mrozy puszczają, słońce wychodzi, robi się – przynajmniej za Odrą – cieplej, więc gołym okiem widać i powietrzem czuć, że do kolejnego sezonu blisko, coraz bliżej. Wtedy też dopiero będzie się działo i będzie zdecydowanie więcej tematów do poruszania aniżeli teraz, choć przyznać trzeba, że jest jeszcze o czym w felietonie napomknąć.

Na pierwszego i to takiego pozytywnego „grilla” bierzemy naszego mistrza świata, Bartosza Zmarzlika, który parę dni temu już chyba rozwiał wszelkie tajemnice ws. tego gdzie pojedzie w sezonie 2027. Dla mnie parafowanie indywidualnego kontraktu sponsorskiego z potentatem w branży okiennej, firmą Drutex, to jasny znak, że koniec negocjacji z Jakubem Kępą tuż „za rogiem”. W ostatnich latach, jak się nie mylę, to  Drutex wspierał zespół Motoru Lublin. Resztę może sobie każdy już dopowiedzieć. „Polowanie” przez inne kluby na Zmarzlika tym samym uznaję za zakończone niepowodzeniem.

Swoją drogą, to teamowi pod nazwą „Zmarzlik 95” można pogratulować marketingowej operatywności. Parę lat temu do portfolio dołączył Orlen, teraz pewnie na kolejne parę lat Drutex. o którym tutaj, w Niemczech, coraz głośniej za sprawą sponsorowania wielkiego Bayernu Monachium. Czapka z głowy.

Szkoda tylko, że taką operatywnością w ściąganiu do PGE Ekstraligi sponsorów nie może pochwalić się zespół marketingowy samej Ekstraligi. Ok, mamy PGE, ale jakoś kolejnych wielkich, szeroko znanych nie widać, a może nikt po prostu nie szuka, bo i po co. Jest tak naprawdę doskonale.

Żużel. Mocna deklaracja szefa Wilków: Nie boimy się Polonii! Doyle twarzą ligi (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. GKM wycofany z PGE Ekstraligi? Potrzebny był kolejny zastrzyk! – PoBandzie – Portal Sportowy

Takie przynajmniej wrażenie odniosłem po wywiadzie Mateusza Puki, porównywanego już przez niektórych do byłego rzecznika rządu Jerzego Urbana, który z powodzeniem czarował rzeczywistość z wiceprezesem PGE Ekstraligi, Ryszardem Kowalskim. Naprawdę Panowie sobie fajnie pogadali. Są mega mocne plany na przyszłość, oparte na wzorcach z piłki nożnej. Pan Ryszard żałuje, że jednak tą tarnowską Unię dopuścił. Komu może ta Speedway Ekstraliga pomaga i tak dalej – na zasadzie piosenki z Misi: „Łubudubu, łubudubu”. Niech żyje nam nie prezes, a wiceprezes i nie klubu, a PGE Ekstraligi. Parafrazując hit „Sztuka latania” Lady Pank. pogadankę wiceprezesa i dziennikarza „rzecznika” krótko  podsumuję: „i dalej nic w teatrze lalek, ogólnie mówiąc – life is brutal, poza tym wszystko doskonale”.

Żużel. Transfer wykluczony! PGE Ekstraliga bez czołowego komentatora! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Paluch mówi o startach syna! Będzie traktowany… gorzej? – PoBandzie – Portal Sportowy

Swoją drogą, jak już tak się w tę  piłkę nożną władze zapatrzyły, to tam ponoć cały regulamin liczy niecałe 150 stron w mocno „skondensowanym” stylu, a nie mocno więcej jak w polskim żużlu. Tak doniósł mi ostatnio jeden z pierwszoligowych prezesów piłkarskich, który walczy o PKO Ekstraklasę i musiał dogłębnie poczytać co go czeka na wypadek ewentualnego awansu. Może więc zacznijmy od stworzenia normalnego regulaminu, a nie opowiadaniu naiwnym kibicom jak to będzie profesjonalnie, choćby, kontrolowało finanse klubów. Tu mnie nikt przekonywać nie musi. Widziałem ostatnio na przykładzie Stali Gorzów i Unii Tarnów. Brawo.

Tak w ogóle Szanowny Panie Ryszardzie zapraszam do porozmawiania, również z nami, również w formacie video i również  o polskim żużlu. Zapewniam, że pytania i poruszone wątki będą bardziej rzeczowe aniżeli przy tej nasiadówce z redaktorem Puką. Kto z Was jeszcze nie oglądał naszych wieczornych „nasiadówek” serdecznie zapraszam na kanał „Lewoskrętni”. Jest nie tylko wesoło. ale i merytorycznie i bez ustalanych pytań i odpowiedzi.

Ostatnie tygodnie przedsezonowe to w wielu zespołach wybór kapitana drużyny. W większości zespołów wybierają go między sobą sami zawodnicy. Sam uczestniczyłem kiedyś w takim jednym głosowaniu, gdzie kapitanem Poznania został były już zawodnik Antonio Lindbaeck. Kapitanem, jak i zawodnikiem – powiedzmy sobie jednak  szczerze – był później średnim. Najgłośniej jednak jest o wyborze kapitana, jakżeby gdzie indziej, jak nie w Rybniku. Tam kapitana „ogłoszono” dwa razy. Najpierw podano do wiadomości, że kapitana wybrał sam Krzysztof Mrozek, a później newsa przerobiono na prawidłowego, że jednak wybierali zawodnicy. Będę nieskromny i napiszę Wam, że przy pierwszym newsie od razu wiedziałem, że to babol, bo niemożliwe, że to Pan Krzysztof wybrał kapitana. Gdyby przecież on wybierał, to wybrałby siebie. Ja podobnie, innej godnej tej funkcji osoby w Rybniku nie widzę, a dla mnie Pan Krzysztof to najważniejszy duch zespołu. Dla poprawienia humoru, taką koszulkę ostatnio chciał mi sprezentować jeden z fanów czarnego sportu. Pomysłowa, przyznaję.

Żarty kończymy i na chwilę wpadniemy do Anglii, gdzie ostatnio rozgorzała dyskusja o kryzysie w tamtejszym żużlu. Mocny glos zabrał doskonale znany promotor Poole Pirates, Matt Ford, który jasno stwierdził że biorąc pod uwagę kontrakty telewizyjne w Polsce i „kasę” płynącą z samorządów do ligi, Anglia nie ma jakichkolwiek szans na konkurencję, bo nie jest w stanie zaoferować zawodnikom choćby połowy tego co Polska.

– Kontrakt telewizyjny Ekstraligi jest wart dla każdego klubu w tej lidze więcej pieniędzy, niż otrzymałem przez 20 lat z tytułu dochodów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii. Pieniądze tam są ogromne. Ciekawie było usłyszeć, ile Bartosz Zmarzlik zarobił w ciągu jednego sezonu. To, co  on zarobił w zeszłym sezonie, to dwa razy więcej niż cały Poole Speedway z przychodów. Zbyt łatwo jest krytykować i zrzucać całą winę na obecnych promotorów lub właścicieli klubów. Nie sądzę, żeby problem zaczął się teraz. Zaczął się 40 lub 50 lat temu, kiedy wszyscy wiedzieliśmy, że nie podejmowano zobowiązań zakupu stadionów przez kluby. Promotorzy w tamtych czasach dosłownie zabierali pieniądze do domu taczką. Słyszałem o tym historie. Wtedy mogli sobie pozwolić na kupno domu z trzema sypialniami – wyłącznie z zysku, jaki uzyskali z tego jednego spotkania. Gdyby promotorzy wtedy inwestowali, a nie uciekali z pieniędzmi poza sport, to nie bylibyśmy dziś na tym miejscu w którym jesteśmy – mówi promotor Piratów dla Speedway Star.

Z której by strony na jego wypowiedź nie spojrzeć, to ma ona głęboki sens. Anglicy kiedyś swój czas przespali i zamiast inwestować w stadiony przejadali niemałe zyski i to też może być delikatne ostrzeżenie dla polskich działaczy. Wysokie kontrakty z TV i pieniądze z samorządów nie będą trwały wiecznie.

I na zupełny koniec osobista refleksja. Może Wam się podobać, może nie. Doszły mnie słuchy, że warto włączyć „Einsteina” żużla, jak to mi ktoś napisał, czyli Jacka Golloba w programie Jacka Dreczki „ Mówi się żużel”. Na parę minut włączyłem. Napiszę tyle: Jaca, jak Jaca – zawsze był sobą, ale żużlowych pomników na pewnym etapie się nie burzy, nawet za wpadające do kieszeni   pieniądze sponsorów. Tyle.

Do następnego.

ŁUKASZ MALAKA