fot. Mariusz Misiek Matkowski
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Dziś wyjątkowo będzie mniej o tym żużlu na torze, a więcej o jego „kuluarach”, jak to pisuje jeden z kolegów. Myślę, iż większość z nas, o ile nie każdy, ubolewa nad śmiercią zaledwie 32-letniego Andrieja Kudriaszowa, który przez ostatnie lata zmagał się z chorobą nowotworową. W sobotnie popołudnie migały mi tylko, co rusz, w mediach „socjalnych”, publikowane przez środowisko żużlowe coraz to nowe posty wspominające Andrieja. Przyznam brutalnie, że część z nich wzbudziła uśmiech politowania nad „konstrukcją moralną” ich autorów.

 

Swego czasu druga „matka” Andrieja, Aneta Kuźnar, zorganizowała zbiórkę na pomoc w powrocie do zdrowia Rosjanina. Zebrano zostało powyżej 200 tysięcy złotych. Odbywały się również licytacje żużlowych gadżetów. W tamtej akcji, jako strona, skromnie uczestniczyliśmy.

Jak przy okazji każdej innej zbiórki, dzwoniliśmy i prosiliśmy zawodników o przekazywanie gadżetów czy propagowanie zbiórki w swoich social mediach. Wiecie co Wam powiem, a raczej napiszę? Maksymalnie 10 procent tego całego środowiska to osoby skłonne do ludzkich odruchów. Nie chcę tu wymieniać z nazwiska, bo pewnie sobie tego nawet nie życzą, ale jest grupa zawodników, na których pomoc zawsze można liczyć, a ze swoimi jakże ludzkimi odruchami obnosić się nie lubią.

Jest również paru dziennikarzy i paru działaczy zawsze skłonnych do pomocy, o ile takowa potrzeba zajdzie. To niestety wszystko. Reszta poza swoim czubkiem nosa ma wyj**** na czyjąś krzywdę i możliwą opcję choćby w procencie jej zmniejszenia. Dla mnie środowisko, jak w innych cywilizowanych krajach, może za sobą nie przepadać, ale winno żyć w jako takiej symbiozie, a dziennikarze we względnym do siebie szacunku, a nie patrzeniem na siebie spod byka. No, ale jest jak jest.

Żużel. Doyle przeleciał przez bandę i pojechał do szpitala! Groźny wypadek w Anglii – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Kibice narzekają na ceny biletów. Koszty organizacji zwalają z nóg! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Dam Wam jeden przykład bohatera, może bolesny, ale jakże prawdziwy i obrazujący to, o czym powyżej piszę. Jest jeden zawodnik stawiający wrażenie inteligentnego i sympatycznego. Swego czasu dotknęło go nieszczęście i jakaś tam zbiórka pomocowa ruszyła. Po jej zakończeniu „lewoskrętny” zadzwonił, podziękował i, co ważne, sam od siebie parokrotnie podkreślił, iż zawsze, jak będzie potrzebna kolejna pomoc, tym razem komuś innemu, to on pierwszy ustawia się w kolejce i na pewno coś przekaże na licytację. I co? I od tamtej pory Pan Żużlowiec doznał amnezji. Ze dwa razy „podchodziliśmy” do tematu. Przy kolejnych akcjach nawet nie ruszamy ów Pana, bo okazał się ostatecznie niewart, przynajmniej dla mnie, jako człowiek zainteresowania.

Po co o powyższym wspominam? Z prostej przyczyny. Wśród wspominek o tym, jaki Andriej był wspaniały, jakim był dobrym kolegą i jaki smutek wywołała jego śmierć nie brak tych, którzy jak była prośba o włączenie się w pomoc dla Andrieja, nie byli do niej zbytnio skłonni. W dobie nieszczęścia chyba o wcześniejszej sytuacji zapomnieli i w sobotę „budowali” swoje social media smutnymi postami. Ów „zapominalskim” przypominam, że teraz mogą się wykazać i wspomóc choćby rodzinę Andrieja. Link do zrzutki TUTAJ.

Na koniec będzie jednak żużlowo. Nieszczęśliwa kontuzja spotkała Francuza Berge. Postanowiliśmy zweryfikować pewne ustalenia u samego prezesa klubu. Pan Grzegorz, jak zwykle, „wytłumaczył”, iż stan faktyczny odbiega zgoła od tego, o którym się mówi i o który dopytywaliśmy. Niespodziewanie jednak… sam zawodnik opublikował komunikat o stanie zdrowia, który potwierdzał nasze wcześniejsze informacje. Prezes oddzwania, prostuje poprzednie wiadomości. Cóż. Dziwić się tylko można, że prezes, były dziennikarz, pozwala sobie na tak dziecinne zabawy z osobami, które traktują go poważnie i przed „puszczeniem” artykułu weryfikują powzięte informacje. Chyba, że prezesa dopada w stresie wspomniana już wyżej amnezja, a to już zmienia sytuację…

ŁUKASZ MALAKA