Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów zdobyła reprezentacja Polski podczas DME na torze w Poznaniu

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów zdobyła reprezentacja Polski podczas DME na torze w Poznaniu
zdjęcie ilustracyjne, fot. Thomas Klemm
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nie mam w zwyczaju – jak co niektórzy – wracać w swoich felietonach do tematów poprzednich, ale tym razem musze zrobić wyjątek. 

 

Tydzień temu ponoć „ostro” pojechałem po RzTŻ-cie Rzeszów. Zapewniam, że było to nad wyraz delikatnie. Nie mam zwyczaju też kopać leżącego. Miałem telefony i z lewej i prawej, jak to zazwyczaj bywa. Oprócz tych w stylu „w końcu ktoś napisał, jak jest”, nie brakowało tych kończących niewybrednymi epitetami. Ale do rzeczy – prezes Madej, jak mi doniesiono, wprowadził dla naszego portalu – w rewanżu za artykuł – embargo informacyjne. Ot, niespodzianka. Swego czasu przeżyliśmy to poznańskie embargo przeżyjemy i rzeszowskie. O ile pamięć nie myli, w tamtym przypadku nie przetrwał ten, kto to embargo nakładał. Panie Prezesie, gwarantuję, o Rzeszowie będzie jak najmniej. Jak Panu rozum w stosunku do mediów wróci i ktoś Panu wytłumaczy, jaką rolę pełnią w sporcie, zapraszam ponownie do współpracy.

Co poza tym? Dramat Franka Mauera. Niemiecki prezes obiecał włodarzom PZM w miarę fajny skład i fajny on jest, tylko taki mocno fajny,  nazwijmy to nawet – egzotyczny. Jeszcze w miniony piątek zakładałem się z prezesem, że dwóch Niemców – Lukas Fienhage i Max Dilger – wyląduje w Pile. Nie wierzył. Po paru godzinach zwrócił honor. Zarówno Dilger, jak i Fienhage w ostatniej chwili się rozmyślili i zostawili „biednego” Franka na lodzie. Ale Wolfe Wittstock się nie zrażają. Mają w składzie swoich siedmiu „krasnoludków” na wygnaniu z innych klubów i powstaje pytanie – czy podobnie jak krasnoludki w bajce Grimma dwukrotnie uratowały Królewnę przed śmiercią, czy choć raz niemieckie krasnoludki uratują honor na torze Wilków z Wittstock? Pożyjemy, zobaczymy. Drugi sezon bez jakiejkolwiek wygranej byłby bardzo smutnym rekordem polskich lig żużlowych.

Proszono mnie wielokrotnie, aby zwrócić szerzej fakt na sposób „fachowego” pożegnania w mediach swoich byłych zawodników przez dyrektora Startu Gniezno – Radosława Majewskiego. Przyznam szczerze, że nie mam na to ochoty.  Zatem skrócę do minimum. Jaki jest gnieźnieński koń, każdy chyba widzi. Skład miał być torpedowy, trenerzy co najmniej pokroju Rafała Dobruckiego czy Adama Skórnickiego. Finalnie mamy tak – trener (z całym szacunkiem!) dosłownie amator, skład wcale nie – wedle mojej subiektywnej oceny – lepszy i na dodatek młodzieżowca oddaje się do Gorzowa…

W byłej stolicy Polski  tak naprawdę od dawna nie za dobrze się dzieje i mam wrażenie (i nie tylko ja), że ten klub chyba nie ma na celu wyniku sportowego. Porównywanie zawodników, lepszy – gorszy,  ładniejszy – brzydszy, uważam za totalne nieporozumienie i coś co absolutnie nie przystoi osobie pełniącej taką funkcję w klubie. Choć przyznam szczerze, nie sądzę, aby w profesjonalnym klubie ta osoba odnalazła jakiekolwiek miejsce dla siebie. Podsumowując, Panie Majewski – zawodnikom się dziękuje za walkę na torze, a nie publicznie mówi o wadach i zaletach oraz o zamianach gorszego na lepszego. Tak Pan może sobie dywagować siedząc porankiem w toalecie, a nie publicznie. Podstawy marketingu, w szczególności tego sportowego, się kłaniają. Podobnie jak zwykłe ludzkie zasady.

Żeby nie było tak, że ponownie wytykam tylko błędy, czy na siłę ich się doszukuję, przejdźmy do pozytywów. Na koniec o bombach. Tej pilskiej i poznańskiej. Oba kluby zaczynają nową żużlową drogę i patrząc na skromność i rozwagę, z jaką to robią, należy ich dopingować, co niniejszym czynię. I wierzę, że nie tylko ja. Kiedy się wydawało, że Poznań skład zamknął i pojawiły się „achy i ochy”, tamtejsi działacze do ogniska dorzucili dosłownie bombę w postaci „Bombera” Harrisa. A niby dlaczego nie? Na drugoligowym froncie jeszcze Bomber pokaże, podobnie jak i amerykański desant w postaci Broca Nicola w Polonii Piła. Nie mam wątpliwości. 

ŁUKASZ MALAKA

One Thought on Żużel. Widziane zza Odry. Embargo, krasnoludki i fachowe pożegnania
    Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
    19 Nov 2021
     12:58pm

    KOMENTARZ do: „Embargo, krasnoludki i fachowe pożegnania.” Pana Łukasza Malaki.

    Ho ho panie Łukaszu to embargo informacyjne założone przez Rzeszów bardzo mi się podoba, oznacza to, jak rozumiem, całkowite „olanie” telefonów od wszystkich dziennikarzy Po-bandzie, brak odpowiedzi w sprawie działania klubu (coś mi to przypomina). Dość to zabawne, gdyż raczej to klubom zależy na mediach propagujących. Heh, ale nie na mediach krytykujących (skąd to znamy?).

    Do klubu z Rzeszowa odnoszę się bardzo sentymentalnie, dobrze znam tamte strony, ale i znam, niestety, mentalność mieszkańców i ludzi z klubu (bez przesady, to były tylko takie luźne rozmowy kilka lat temu). Życzę im jak najlepiej i niestety wciąż spotyka mnie zawód. Już nawet nie chodzi mi o pana Nawrockiego (OK, to już historia), który zniszczył ten klub, ale o kibiców mających dość „ciekawe” podejście do klubu z żurawiem w herbie. Cały czas działacze i kibice są bezkrytyczni, a wręcz oburzeni wytykaniem błędów organizacyjnych, lub kompletnie nie zauważają błędów poprzedników. Tu naprawdę nie trzeba nikogo wybitnego by widzieć jak małą siłę przebicia ma pan prezes Madej a na dodatek, gdy sobie weźmie pewnych ludzi do pomocy … brak słów.

    Na innym portalu spotykam się z Rzeszowskimi kibicami którzy ciągle wyznają zasadę: Pani Marta była zła … Irek chciał dobrze … rozkradli nam zawodników … – taka mentalność ludzi znad Wisłoka. Pani Półtorak budowała żużel, Nawrocki zlikwidował klub, zawodników przejęły kluby które zrobiły z nich mistrzów.

    Powinienem tez się ustosunkować do kolejnych, poruszonych tematów.

    Wolfe Wittstock – amatorski klub który chce uczestniczyć w zawodach profesjonalnych, to się nie sprawdzi.

    Start Gniezno – klub który już nawet nie jest w stanie średnim. Niżej, niżej i? … nie chcę prorokować.

    Piła i Poznań – no nie wiem, może coś chcą poprawić, ale szału nie ma … ambicje? To tak 🙂

    Bardzo mi się podoba pana odwaga panie Łukaszu. I nie powinno być to dziwne, gdyż takie jest założenie i na tym polega też felieton. Lecz przebija w niej jakaś taka niewytłumaczalna … ZŁOŚĆ.

    ps. Szkoda, że nie ma możliwości edycji jak dawniej, może bym coś poprawił, zmienił … ?

Skomentuj

One Thought on Żużel. Widziane zza Odry. Embargo, krasnoludki i fachowe pożegnania
    Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
    19 Nov 2021
     12:58pm

    KOMENTARZ do: „Embargo, krasnoludki i fachowe pożegnania.” Pana Łukasza Malaki.

    Ho ho panie Łukaszu to embargo informacyjne założone przez Rzeszów bardzo mi się podoba, oznacza to, jak rozumiem, całkowite „olanie” telefonów od wszystkich dziennikarzy Po-bandzie, brak odpowiedzi w sprawie działania klubu (coś mi to przypomina). Dość to zabawne, gdyż raczej to klubom zależy na mediach propagujących. Heh, ale nie na mediach krytykujących (skąd to znamy?).

    Do klubu z Rzeszowa odnoszę się bardzo sentymentalnie, dobrze znam tamte strony, ale i znam, niestety, mentalność mieszkańców i ludzi z klubu (bez przesady, to były tylko takie luźne rozmowy kilka lat temu). Życzę im jak najlepiej i niestety wciąż spotyka mnie zawód. Już nawet nie chodzi mi o pana Nawrockiego (OK, to już historia), który zniszczył ten klub, ale o kibiców mających dość „ciekawe” podejście do klubu z żurawiem w herbie. Cały czas działacze i kibice są bezkrytyczni, a wręcz oburzeni wytykaniem błędów organizacyjnych, lub kompletnie nie zauważają błędów poprzedników. Tu naprawdę nie trzeba nikogo wybitnego by widzieć jak małą siłę przebicia ma pan prezes Madej a na dodatek, gdy sobie weźmie pewnych ludzi do pomocy … brak słów.

    Na innym portalu spotykam się z Rzeszowskimi kibicami którzy ciągle wyznają zasadę: Pani Marta była zła … Irek chciał dobrze … rozkradli nam zawodników … – taka mentalność ludzi znad Wisłoka. Pani Półtorak budowała żużel, Nawrocki zlikwidował klub, zawodników przejęły kluby które zrobiły z nich mistrzów.

    Powinienem tez się ustosunkować do kolejnych, poruszonych tematów.

    Wolfe Wittstock – amatorski klub który chce uczestniczyć w zawodach profesjonalnych, to się nie sprawdzi.

    Start Gniezno – klub który już nawet nie jest w stanie średnim. Niżej, niżej i? … nie chcę prorokować.

    Piła i Poznań – no nie wiem, może coś chcą poprawić, ale szału nie ma … ambicje? To tak 🙂

    Bardzo mi się podoba pana odwaga panie Łukaszu. I nie powinno być to dziwne, gdyż takie jest założenie i na tym polega też felieton. Lecz przebija w niej jakaś taka niewytłumaczalna … ZŁOŚĆ.

    ps. Szkoda, że nie ma możliwości edycji jak dawniej, może bym coś poprawił, zmienił … ?

Skomentuj