Główny partner portalu

Waldemar Górski. fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ostrów Wielkopolski jest w ostatnich dniach bez wątpienia jednym z najszczęśliwszych ośrodków żużlowych w Polsce. W ubiegłą niedzielę zawodnicy Arged Malesy przypieczętowali bowiem w Krośnie zwycięstwo w eWinner 1. Lidze. Waldemar Górski, prezes przyszłorocznego beniaminka PGE Ekstraligi, w wywiadzie zdradza nam, kiedy pomyślał, że jego klub może wygrać ligę, mówi o przyszłorocznym składzie, a także opowiada meczach, na które czeka w najwyższej klasie rozgrywkowej.

 

Minął już tydzień od czasu gdy Pański klub został mistrzem eWinner 1. Ligi. Oswoiliście się już z tym sukcesem w Ostrowie Wielkopolskim?

Sukces i to, że będzie dużo pracy dotarło do mnie już w Krośnie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i być może dlatego teraz w klubie nam się lepiej pracuje. Działamy ostro i prężnie, żeby dalej również były powody do radości. Drużyna spisała się świetnie, juniorzy stanęli na wysokości zadania. Jak ja to mówię, wiara czyni cuda.

Dzień po przypieczętowaniu awansu wrzucał Pan w media społecznościowe zdjęcia z Grzegorzem Walaskiem i Tomaszem Gapińskim w bardzo ładnych okolicznościach przyrody. Jakiś wyjazd z okazji zwycięstwa w rozgrywkach został zasponsorowany zawodnikom?

Na drugi dzień po sukcesie odwiedzaliśmy głównych sponsorów. Spotkaliśmy się z chłopakami w hotelu na Góreczniku, tam gdzie chłopaki śpią. Wypiliśmy kawkę i strzeliliśmy sobie zdjęcie. Byliśmy też u braci Garcarków, odwiedziliśmy firmy Arged oraz Malesę. Wyjazdu więc nie było, po wygranej trzeba było zabierać się do pracy. My z chłopakami widzimy się bardzo często i to nie tylko na meczach. Ja ich odwiedzam w hotelu, oni przyjeżdżają do mnie. Nie traktujemy się jak prezes i zawodnicy. Stosunki są troszeczkę bliższe.

Gdy rozmawialiśmy jeszcze przed fazą play-off mówił Pan, że po awansie będziecie martwić się o to, co dalej. Jak zatem sytuacja wygląda po wygraniu ligi? Wielu sponsorów zgłosiło się do dodatkowego wsparcia klubu?

Pierwsze odzewy już są, ale dla mnie najważniejsze było spotkanie z Panią Prezydent. Musimy to sobie wszystko poustawiać. W środę przedstawiciele PGE Ekstraligi będą na wizytacji stadionu. Czeka nas także spotkanie z władzami rozgrywek. Będziemy słuchać wszystkich wytycznych, aby stadion spełniał wymogi. Myślę, że dotychczasowi sponsorzy, podobnie jak kibice, docenią to, że jest awans po 24 latach. Nowi partnerzy też się znajdą. Będziemy walczyć o to, aby w klubie było jak najlepiej.

Przed sezonem rzadko typowano Was do awansu do play-offów. W którym momencie sezonu uwierzył Pan, że możliwe jest nawet zwycięstwo w całej lidze?

Ja wierzyłem od początku. Zimą, jak byłem u Pana Garcarka, to byłem przekonany, że będziemy w play-offach. W tej najlepszej czwórce obstawiałem też Tarnów i akurat ten typ się nie sprawdził. Lampka, że możemy wygrać ligę zaświeciła mi się natomiast w Gdańsku, gdy zremisowaliśmy. Tam drużynie z Ostrowa nigdy nie szło. Tak było przez wiele lat. Po tym meczu powiedziałem sobie: „Oj, jesteśmy mocni”.

Przed kilkoma dniami rozmawiałem z Nicolaiem Klindtem i on powiedział mi, że kluczem do tak świetnej postawy zespołu była współpraca wszystkich członków drużyny. Pan podziela tę opinię?

U nas żadnych tajemnic sprzętowych czy innych nie ma. Wszyscy się szanują i razem pracują dla dobra drużyny. W tym też jest zasługa trenera Mariusza Staszewskiego. On dobiera skład tak, aby to nie był zlepek indywidualności, a drużyna. Dobrze mu to wychodzi i przez to też ja nie wnikam w to, jak on sobie te klocuszki układa. Nie jestem ani ekspertem, ani fachowcem, żebym mówił trenerowi co ma robić. Nigdy tego nie robiłem i nigdy tego robił nie będę.

Cały czas trwa ten „cichy” okres transferowy. Wy do niego dołączyliście. Ostrowska drużyna mocno się zmieni na PGE Ekstraligę?

Jeśli się zmieni, to bardzo niewiele. Bardziej z przymusu niż z chęci. Myślę, że trener zrobi tylko kosmetyczne zmiany. Obiecał coś tym chłopakom, którzy awansowali i oddali serducho na torze. Z nimi musi rozmawiać. Ja na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak to dokładnie będzie wyglądało. Po finale trener pojechał do Lublina, następnie do Gorzowa i my tak naprawdę na Łańcuchu będziemy się widzieć. Przy kawie lepiej się rozmawia niż jak miałbym do niego co chwilę dzwonić z pytaniami o to, jak idą postępy. Trener przyjeżdża i wtedy dowiem się więcej.

Czyli cała budowa składu spoczywa w rękach trenera? W innych klubach prezesi lubią decydować o wszystkim…

U nas w Ostrowie zawsze tak było. Trener ma moje pełne zaufanie. Myślę, że to też procentuje. Również dlatego Mariusz cały czas jest w naszym zespole.

Rozumiem jednak, że bez Tomasza Gapińskiego i Grzegorza Walaska Pan sobie składu nie wyobraża…

Myślę, że trenerowi nie podpadli. (śmiech – dop.red.) Możliwe, że już podczas Turnieju o Łańcuch Herbowy ogłosimy, że ktoś tam zostaje. Na dziś jednak trener nawet mi nie uchylił rąbka tajemnicy. Czekam na spotkanie.

Cień szansy na pozostanie Patricka Hansena w klubie jeszcze jest, czy już kibice nie mają co się łudzić?

Ja już od kilku tygodni Patricka o to nie pytam. Myślę, że on już podjął decyzję. Nie będę namawiał ani dopytywał.

W PGE Ekstralidze spotkacie się z wielkimi żużlowymi firmami. Na starcie z którym rywalem Pan wyczekuje najbardziej?

Logistycznie jesteśmy ustawieni, bo właściwe wszędzie mamy blisko. Wrocław bliziutko, Gorzów to samo. Lublin niby jest daleko, ale tam też się przyjemnie jedzie. Myślę, że kibice najbardziej czekają na mecze z Unią Leszno i Spartą Wrocław. To będą takie mecze bardziej kibicowskie. Wielu naszych ostrowskich kibiców w ostatnich latach jeździło na Spartę, bo tam był wyższy poziom. Nasi fani odwiedzali Wrocław, zobaczymy jak teraz będą dzielić serducho. Z Unią też będzie ważny mecz, bo to też Wielkopolska. Czekają nas derby. Zresztą każdy mecz ekstraligowy to będzie duże przeżycie.

To na koniec zadam pytanie o cel na przyszłoroczne rozgrywki. Ostrów pojedzie o utrzymanie?

Jakie utrzymanie? Celem będzie mistrzostwo Polski, bo my zawsze jeździmy o najwyższe cele. Mówiąc już całkowicie poważnie, to chcemy powalczyć i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Faworyci nieraz zawodzili. My liczymy, że jeśli trafi się niedyspozycja rywali to ją wykorzystamy.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA

One Thought on Żużel. Waldemar Górski: Wiara czyni cuda. Jak będą zmiany, to kosmetyczne (WYWIAD)
    Żużel. Architekci awansu nigdzie się nie ruszają! Walasek i Gapiński zostają w Ostrowie - PoBandzie - Portal Sportowy
    10 Oct 2021
     12:47pm

    […] Żużel. Waldemar Górski: Wiara czyni cuda. Jak będą zmiany, to kosmetyczne (WYWIAD) – PoBa… […]

Skomentuj

One Thought on Żużel. Waldemar Górski: Wiara czyni cuda. Jak będą zmiany, to kosmetyczne (WYWIAD)
    Żużel. Architekci awansu nigdzie się nie ruszają! Walasek i Gapiński zostają w Ostrowie - PoBandzie - Portal Sportowy
    10 Oct 2021
     12:47pm

    […] Żużel. Waldemar Górski: Wiara czyni cuda. Jak będą zmiany, to kosmetyczne (WYWIAD) – PoBa… […]

Skomentuj