Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ostatnie starcia w PGE Ekstralidze są obiecujące dla Wadima Tarasienki. Senior ZOOleszcz GKM-u po nieudanej inauguracji wyraźnie wystrzelił z formą, pełni rolę jednego z liderów, a w starciu z Fogo Unią Leszno zdobył nawet płatny komplet punktów. O wejściu w rozgrywki, wyjątkowej chwili, i kolegach z Australii rozmawiamy w poniższym wywiadzie.

 

Pierwsza część sezonu jest już za nami. Zarówno Ty, jak i ZOOleszcz GKM spisujecie się coraz lepiej. Było słabe otwarcie z Motorem, dobra końcówka w Zielonej Górze, walka we Wrocławiu i pewna wygrana w ważnym meczu z Fogo Unią Leszno…

Ten pierwszy mecz nam nie poszedł, a mi szczególnie. Były problemy sprzętowe, a konkretnie ze sprzęgłem. Później mocno pracowaliśmy i udało się znaleźć te dobre silniki na starty w Polsce. Wydaje mi się, że już wiem, na co mam stawiać na domowym torze. Ważne, że wygraliśmy ten mecz z Lesznem w dobrym stylu. Teraz jedziemy dalej. Ja zrobię wszystko, żeby GKM nie spadł. Bardzo mi na tym zależy.

Wspomniałeś o dopasowaniu na domowy tor. On mocno się zmienił między sezonami? Nie jest tajemnicą, że pewne prace były wykonywane.

Dostaliśmy informację, że parę kwestii zostało zmienionych. Byliśmy jednak wszyscy tak zajęci dopasowywaniem sprzętu i zgrywaniem zespołu, że nie odczuliśmy tego zbyt mocno. Każdy ma nowe silniki i starał się jak najbardziej dopasować do tych warunków, które są. Co roku trzeba się trochę na nowo uczyć.

Żużel. Zderzyli się i zaliczyli upadki na ostatnich metrach. Są nowe wieści – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Często mówi się, że dla ekstraligowca ten drugi sezon jest trudniejszy niż pierwszy. Ty też to odczuwasz?

Ja jestem troszkę pewniejszy niż w poprzednim roku. Upokorzyłem się w paru miejscach rok temu, ale teraz wiem znacznie więcej. Przyzwyczaiłem się też do tego jak niektórzy zawodnicy jadą. Jest trochę łatwiej o dobre decyzje sprzętowe czy podczas wyścigów. Na pewno to doświadczenie pomaga przy wyciąganiu dobrych wniosków.

A jak smakuje pierwszy komplet? Przeciwko Unii uzbierałeś wynik 14+1…

Dla mnie to było coś niesamowitego. Kiedyś o tym marzyłem, a w ostatnim meczu to się spełniło. Komplet w PGE Ekstralidze… To był świetny dzień, bo nie dość, że ja zrobiłem komplet, to jeszcze bardziej mnie cieszyły kolejne podwójne wygrane naszej drużyny. Zrobiliśmy wszyscy dobrą robotę i dopisaliśmy sobie dwa punkty. One były bardzo ważne, bo przed meczem z Lesznem byliśmy na dole tabeli i bardzo chcieliśmy podskoczyć trochę wyżej.

Pamiętam, że po sukcesach sięgasz po Nutellę. Po takim meczu był zatem cały słoiczek?

(śmiech – dop.red.). Po Nutellę sięgam po zakończeniu sezonu. W trakcie trzeba się jednak pilnować. Jestem też zdania, że nie można długo cieszyć się jednym meczem, bo zaraz są kolejne. W nich chcę jechać tak samo dobrze. Zachowuję pełne skupienie, bo do tego co chcemy osiągnąć w tym roku jest jeszcze daleko.

Mówiłeś o podwójnych wygranych. W meczu z Unią aż trzy razy wygrałeś 5:1 wraz z Maxem Frickiem. To dobry kompan do jazdy w duecie?

Cieszę się, że razem jeździmy. Dogadujemy się bardzo dobrze i mam wrażenie, że szczęście też dopisuje w tych biegach, w których występujemy razem. Nie mogę narzekać, bo Max jest świetnym kumplem z pary.

Żużel. Wygrana z Bykami napędzi GKM? Fricke: Bardzo potrzebowaliśmy zwycięstwa – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

A jego starszy rodak – Jason Doyle? Teraz możecie się chwalić, że macie lidera cyklu Grand Prix w zespole…

Wszyscy mówią, że to jest egoista, ale ja wcale tak nie uważam. On potrafi być bardzo pomocny. Gdy jemu nie szło, to wraz z teamem starałem się mu pomóc. To nas trochę połączyło i dobrze się dogadujemy. On też pomocy nie odmawia, zaczął lepiej jechać i jest ważną częścią naszego zespołu. Czuję, że mamy naprawdę dobrze zgraną drużynę.

Przed Wami mecz ligowy w Gorzowie. Ty rok temu w PGE Ekstralidze tam nie pojechałeś, ale za to wygrałeś kiedyś Memoriał im. Edwarda Jancarza. Wspomnienia są zatem dobre?

Wygrałem, ale to było już dawno. Jest inny sezon, inne rozgrywki, więc pewnie też będzie tam to wszystko wyglądało inaczej. Szykuję się już do tego spotkania. Miałem dwa mecze w lidze szwedzkiej, ale po meczu z Lesznem moje silniki poszły do serwisu i w Szwecji próbowałem czegoś nowego. Wynik pokazuje, że to chyba nie jest to.

Na mecz w Gorzowie ten najmocniejszy sprzęt już wraca?

Ja nie ukrywam, że skupiam się najmocniej na polskiej lidze. Zależy mi oczywiście na wszystkich występach i szkoda, że te mecze w Szwecji się dobrze nie potoczyły. Chciałem dołożyć więcej punktów dla zespołu, ale w takim momencie przyszedł czas na wypróbowanie czegoś nowego. Liczę, że już niedługo będzie moc we wszystkich zawodach.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA