zdjęcie ilustracyjne
Każdy doskonale wie ile pieniędzy daje klubom byt w PGE Ekstralidze. Nic zatem dziwnego, że nierzadko prezesi szukają różnych sposobów, aby żużlowemu szczęściu pomóc. Jak pokazuje jednak całkiem niedawna historia, czasami stawiając wszystko na jedną kartę można sobie mocno zaszkodzić.

Jeden z żużlowych sponsorów opowiedział nam bardzo ciekawą historię, która pokazuje, że w żużlu, szczególnie podczas przygotowań do najważniejszych meczów, należy zachować dużą ostrożność i ograniczone zaufanie. Przed ważnym spotkaniem PGE Ekstraligi do jednego z prezesów zadzwonił naprawdę niezły przed laty zawodnik, oferując swoją pomoc w przygotowaniu do ważnego meczu.

Żużel. Zmarzlik zapytany o transfer do Sparty Wrocław! Wymowna reakcja – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. ROW opuścił cenę za Trześniewskiego! Kolejarz ma też transferowy plan B – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Wyjątkowa akcja Unii! To Leszno jest stolicą żużla? – PoBandzie – Portal Sportowy

Prezes oczywiście ochoczo na ofertę przystał, wszak cenił zawodnika i stwierdził, że taka „okazja” trafia się raz. Zawodnik podjął się zatem zadania. Przyjechał zgodnie z umową i zaczął opracowywać strategię na zaskoczenie przeciwnika. A to zajął się torem, a to zawodników popytał jakie przełożenia. Doradził też dokładnie co i jak ustawić na dane spotkanie.

Żużel. Lista najwierniejszych! Oni są w klubach najdłużej (RANKING) – PoBandzie – Portal Sportowy

Nadszedł w końcu dzień ważnego meczu. Rywale przyjechali i o dziwo, przy dokonaniu małych korekt w ustawieniach, na torze swojego rywala czuli się lepiej niż ryba w wodzie. Po wysoko przegranym meczu prezes ponoć dopiero zorientował się, że przecież jego „as w rękawie” jeszcze parę lat temu ścigał się w zespole rywali i po dziś dzień pozostaje z byłym klubem w dobrych relacjach.

Golenie tradycyjne vs. systemowe: Dlaczego Twoja skóra podziękuje Ci za żyletkę? – PoBandzie – Portal Sportowy

Nikomu oczywiście niczego oficjalnie nie udowodniono (dlatego też celowo nie zdradzamy nazwisk, choć wytrawny kibic szybko połączy pewne fakty), ale wiemy, że paru osobom, a szczególnie rzeczonemu prezesowi „kac” po wizycie żużlowego „trojańskiego konia” pozostał po dziś dzień…