Różne lata przeżywał Pan już jako prezes Hunter PSŻ-u Poznań. Który sezon był tym najlepszym?
Wymieniłbym rok 2024, kiedy to PSŻ pojechał w półfinale. W ćwierćfinale pokonaliśmy Polonię Bydgoszcz, chociaż nie byliśmy faworytem. Warto też przypomnieć, że w tamtym roku byliśmy skazywani na spadek. W półfinale przyszedł czas na dwumecz z ROW-em Rybnik i do dzisiaj uważam, że byśmy go wygrali, ale kontuzji doznał Ryan Douglas i przegraliśmy. Dodam, że jedynym na stadionie w Rybniku, który się modlił, żeby PSŻ tego meczu nie wygrał, byłem ja, bo wiedziałem, co mogłoby nas czekać po ewentualnym awansie. Prezes, który zna realia, wie, że jeżeli klub nie jest na to gotowy, to idzie małymi kroczkami do przodu, a nie rzuca się na nieprzygotowany na głęboką wodę.
Ale pewnie jakby ten sportowy awans udało się wywalczyć, to nie przepuściłby Pan takiej okazji…
No nie przepuściłbym. Wiem, że wszyscy, by mnie namawiali, a potem mogłoby być różnie. Dlatego lepiej, że stało się tak, jak się stało i budujmy to po kolei, małymi krokami do przodu.
Większym wydarzeniem było dla Pana tamto pokonanie faworyta z Bydgoszczy i zrobienie z niego lucky losera czy może awans i wprowadzenie PSŻ-u do Metalkas 2. Ekstraligi?
Na pewno obydwa wydarzenia były dla mnie ważne. Jeżeli mam wybierać, to wybieram awans – wielki awans PSŻ-u po wielu latach posuchy. Pierwszy rok, kiedy sterowałem tym klubem i od razu udało się awansować. W składzie mieliśmy Rune Holtę, Kacpra Gomólskiego, Kevina Fajfera. Naprawdę fajny zespół, fajni ludzie. Na pewno wtedy lepiej się zespół prowadziło, będąc w lidze półprofesjonalnej aniżeli teraz z tymi wszystkimi wymogami.
Żużel. Australia na start! Będzie transmisja z mistrzostw! – PoBandzie – Portal Sportowy
Jak duży jest zatem przeskok w prowadzeniu klubu między KLŻ, a Metalkas 2. Ekstraligą?
Bardzo duży. Przede wszystkim organizacyjny, papierowy, infrastrukturalny, zawodnicy, koszty klubu. Mogę przytoczyć anegdotę. Jeden z prezesów z KLŻ-u, który awansował, cieszył się po awansie. Ja do niego zadzwoniłem z gratulacjami i powiedziałem, że dzisiaj się cieszy, a za 2 dni będzie płakał. I rzeczywiście za 3 dni zadzwonił i mówił: „Kuba, po co myśmy tutaj wchodzili!”.
W mieście macie ogromnego konkurenta w postaci piłkarskiego mistrza Polski – Lecha Poznań. Trudno w tak dużym mieście, z taką konkurencją, walczyć o sponsorów?
Lech przyciąga tych dużych sponsorów. My bazujemy głównie na sponsorach po 20, 50, 100 tysięcy. Żeby być sponsorem Lecha, to trzeba wyłożyć kilkaset tysięcy. Wielu firm na to obecnie nie stać, więc nie jest to dla nas konkurencja. Lech jest numerem 1 w Poznaniu i zawsze będzie. My jesteśmy numerem 2.
A jakiś pomysł na pewien rodzaj współpracy z Lechem Poznań kiedykolwiek był? Może to dobry pomysł, żeby na Lechu zachęcać do przychodzenia na żużel?
Nie, nie myśleliśmy o tym. To jest jednak inny kibic. Lech jest Lechem, PSŻ jest PSŻ-em, a Warta jest Wartą. Niech tak najlepiej zostanie.

Zewsząd słychać, że w poznańskim klubie w ostatnich latach zapanowała stabilizacja. Są stabilne finanse, coraz bardziej efektowne transfery. Czego jeszcze brakuje, żeby zrobić kolejny krok, czyli awansować do PGE Ekstraligi?
Infrastruktury. Tylko i wyłącznie. Gdyby była infrastruktura, to byśmy mogli lepiej popracować i myślę, że w Poznaniu ta PGE Ekstraliga mogłaby być. Lepiej jednak małymi kroczkami poczekać na odpowiednią infrastrukturę. Zresztą stadion jest już przebudowywany, jest budowane odwodnienie liniowe, korekty łuków, nowe bandy, jest boisko ze sztuczną murawą na środku stadionu, są nowe jupitery. Łączny koszt tych prac to 18 milionów złotych. Jakby ktoś mi powiedział w 2021 roku, że PSŻ będzie miał najwyższą dotację w mieście na sport i 18 milionów będzie szło na stadion, to sam bym się popukał po czole.
Kogo przez te ostatnie lata musiał Pan namawiać najdłużej, żeby trafił do Poznania i z którego ruchu jest Pan najbardziej dumny?
Najbardziej trzeba było się napracować nad transferem Antoniego Mencela. Dlatego, że miał wiele ofert, trzeba było też się dogadać z Unią Leszno. Tutaj było najwięcej zachodu. Nikt w klubie nie wierzył, że Mencel będzie jeździł w Poznaniu. Ja sobie założyłem, że im pokażę i będzie jeździł u nas.
Walczyliście o niego z Texom Stalą Rzeszów.
Rzeszów i inni się odzywali, bo to najlepszy junior Metalkas 2. Ekstraligi z sezonu 2025. On może robić sporą różnicę między nami, a innymi klubami.
Ja też brałem pod uwagę to, że do pierwszych trzech miejsc typowane są ekipy z Bydgoszczy, Krosna i Ostrowa, a czwarte miejsce najprawdopodobniej będzie się rozgrywać między Rzeszowem, a Poznaniem. Jakby Antek poszedł do Rzeszowa, to by ich wzmocnił i to Rzeszów byłby w zdecydowanym faworytem w walce o czwórkę. Jest u nas, więc nie wzmacniamy Rzeszowa i mamy go u siebie.
Upiekł Pan dwie pieczenie na jednym ogniu.
Taki był plan i to było głównym powodem tego transferu, żeby nie dość, że wzmocnić siebie, to osłabić konkurencje.
Mi co roku imponuje to, że Ryan Douglas Was wybiera. Dziennikarzom mówi, że czuje się w Poznaniu dobrze, że wszystko ma na czas i są w klubie dobre warunki do dalszego rozwoju. Nie jest jednak tajemnicą, że dostaje propozycje od klubów bardziej renomowanych. Oferty były nawet z PGE Ekstraligi. Co według Pana sprawia, że go tu zatrzymujecie?
Moim zdaniem rodzinna atmosfera i to, że nie jest traktowany jak maszyna do zdobywania punktów, tylko jak człowiek. Tutaj jest liderem, jest najważniejszą postacią zespołu. Jeśli przeszedłby do PGE Ekstraligi czy mocniejszego klubu Metalkas 2. Ekstraligi, to byłby doparowym. Doparowy nie zdobywa tylu punktów, co lider, bo jest ustawiany z gorszych numerów. Można spojrzeć na Olka Łoktajewa, który w Poznaniu legitymował się średnią ponad 2,2. Przechodząc do Bydgoszczy, ta średnia spadła i nie dlatego, że jest gorszy, tylko jeździ z mocniejszymi kolegami. Sądzę, że dlatego Ryan u nas zostaje. Jego warunkiem było też to, aby zespół się wzmocnił. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy w tym zakresie. Zresztą każdy nasz transfer był konsultowany z Ryanem czy Bartoszem Smektałą, bo to też podpora naszej drużyny.
Czyli liderzy mieli wpływ na budowę zespołu.
Tak, chcieliśmy mieć dobrą atmosferę. Mamy taki zespół, w którym nikt nie powinien do nikogo mieć pretensji czy się kłócić. Wszyscy powinni tworzyć jeden zespół.
W klubie są też nowe twarze seniorskie. Dimitri Berge to zawodnik, którego chciał Pan już wcześniej.
Jak w 2021 roku tu przychodziłem, to mówiłem sobie, że chcę go w zespole. Dimitri odjeżdża w Poznaniu dobre mecze i uważam, że potrzebuje jedynie spokoju, dobrego sprzętu oraz pełnego zaufania. On się wtedy odwdzięczy dobrymi wynikami. Szacuję, że powinien mieć średnią powyżej 2,0, aczkolwiek już nic nie mówię, bo to żużel.

Niels Kristian Iversen to kolejny duży ruch. Nie boicie się, że to już jest zawodnik, któremu już nie będzie się chciało tak, jak kilkanaście lat temu?
Do tej pory zawsze podejmowałem decyzje jednoosobowo. Przyznaję, że pomyliłem się w tym roku co do Matiasa Nielsena i Szymona Szlauderbacha. Teraz zrobiliśmy w klubie zebranie, bo zostało do uzupełnienia ostatnie miejsce w zespole i ja podnosiłem rękę za Matiasem Nielsenem jako jedyny. Przeciwko mnie były 3 głosy na Iversena i ja tę decyzję akceptuję w pełni. Mogłem podjąć decyzję, jaką chciałem, ale zostawiłem to innym ludziom. Wiem, że moja relacja z Matiasem, to było patrzenie na sprawę sercem. Jest Niels i wierzę, że chce mu się i potrafi. Po spotkaniu z nim jestem przekonany, że będzie dobrze.
Teraz trochę mniej miły wątek. Jak było z Tomem Brennanem? Dużo różnych teorii się pojawiło. Miał być w Poznaniu, ale nagle nastąpiła zmiana decyzji. Jak to wyglądało z perspektywy prezesa?
Ja powiem prawdę. Rozmawialiśmy z Tomem, przyjechał do Poznania. Ja byłem wtedy na weselu i nie mogłem osobiście z nim rozmawiać. Gdybym ja był na rozmowach, to być może inaczej by się to wszystko potoczyło. Rozmawiali z nim trener i menedżer. Ustalali warunki, Tom donegocjował sobie parę złotych i dzwonią, że wszystko jest załatwione i dają sobie rękę uciąć, że Tom Brennan podpisze kontrakt w Poznaniu. Ja powiedziałem, że na początku w żużlu to sobie często dawałem obcinać ręce i bym nie miał teraz żadnej ręki, ani nogi. Moje słowa się sprawdziły, bo ja już wiedziałem, że jak wtedy na rozmowie nie podpisał, to nie podpisze. Ja bym zamknął drzwi i tak długo by siedział, aż by ten kontrakt być może podpisał. Na pewno bym go tak łatwo nie wypuścił.
Podsumowując wątek transferów. Jest Pan usatysfakcjonowany z tego, co się udało na rynku transferowym zdziałać czy może było coś jeszcze do zrobienia?
Jest, jak jest. Jestem zadowolony w stu procentach. Teraz trzymamy się razem w zespole, jedziemy do przodu po play-offy dla Poznania.
Ten skład z roku na rok wydaje się być coraz konkretniejszy. Jaki budżet zatem musi być na 2026 rok i o ile on wzrośnie względem tego z minionego sezonu?
Wzrasta około 30%, z 7 na 9 milionów.
Większym faworytem do awansu Pana zdaniem jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz czy Cellfast Wilki Krosno?
Zdecydowanie Polonia Bydgoszcz. Jeśli nie awansują, to będzie dla mnie bardzo wielka niespodzianka. Czy ich lubię, czy nie, to daje im 99% szans, że awansują.
Rozmawiał BARTOSZ RABENDA











Żużel. Stal podbija rynek w Niemczech! Będą nowi sponsorzy!
Żużel. To męczy Zmarzlika! „Nie lubię tej części pracy”
Żużel. Kontrowersyjny przepis zagraża polskiemu żużlowi? Znany dziennikarz nie kryje oburzenia!
Żużel. 1492 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w 2. Ekstralidze! (RANKING)
Żużel. Co z pieniędzmi za Ratajczaka? Goliński z mocną odpowiedzią!
Żużel. Konfetti, barber i odżywki. Na to szły dotacje miejskie!