PGE Ekstraliga w sezonie 2025 obfitowała w wielkie emocje. Mimo że faworyci nie zawiedli, a drużyna skazywana na spadek nie dokonała cudu, to nie zabrakło meczów, które swoim wynikiem zaskoczyły kibiców.
Stelmet Falubaz Zielona Góra 39-51 Bayersystem GKM Grudziądz, 3. kolejka
Te dwie drużyny typowane były przed sezonem do walki o czwarte miejsce gwarantujące udział w fazie play-off. Zielonogórzanie nie trafili na przyjazny terminarz i w pierwszych dwóch meczach mierzyli się z Orlen Oil Motorem i Betard Spartą. Po wysokich porażkach kibice gospodarzy liczyli na pierwsze punkty z bezpośrednim rywale do walki o górną czwórkę. Stało się jednak inaczej i Bayersystem GKM kontrolował niemal całe spotkanie. Fantastyczne zawody zaliczył Przemysław Pawlicki, który zgromadził 14 „oczek”, jednak problemy Leona Madsena i reszty zawodników sprawiły, że Stelmet Falubaz już na początku sezonu utworzył rywalom autostradę do play-off.
Żużel. Rywalizacja o skład zabija atmosferę? „Wszyscy by chcieli jechać bez stresu”
Żużel. Falubaz wchodzi w nowy etap? Ekspert nie ma wątpliwości!
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 46:31 Betard Sparta Wrocław, 8. kolejka
Częstochowianie po wielu porażkach skazywani byli na pożarcie, lecz wykorzystali fatalny stan nawierzchni. Ten mecz śmiało można określić najbardziej kontrowersyjnym w sezonie 2025. Spotkaniu towarzyszył deszcz, walka z torem, uślizgi, kartki i urazy. Już w 4. gonitwie za kontrolowany uślizg na ostatniej pozycji czerwoną kartkę otrzymał Bartłomiej Kowalski, co utrudniło rywalizację gościom. 23-latek zgarnął też głośne gwizdy z trybun. Następnie upadki zaliczali: Franciszek Karczewski, Kacper Woryna, Artiom Łaguta, Piotr Pawlicki i Krystian Gręda. Zwieńczeniem kontrowersyjnych zawodów był bieg 14., którego ostatecznie nie dokończono. Philip Hellstroem-Baengs wyprzedził najpierw Zacha Cooka, a następnie złapał aż za dużą przyczepność na szczycie łuku. Uderzył w tylne koło prowadzącego Macieja Janowskiego i obaj z impetem runęli na tor, uderzając na koniec w bandę. Zdenerwowany Polak wdarł się w ostrą kłótnię z komisarzem toru i… nie wytrzymał! Rzucił w jego kierunku przedmiotem, po czym arbiter ukarał go czerwoną kartką. Do powtórki zawodnicy już nie wyjechali, a Bartosz Ignaszewski zakończył te kuriozalne zawody.
Żużel. Tonuje nastroje ws. transferu Zmarzlika. „Nie ujmuję prezesowi cwaniactwa”
Żużel. Ostrovia nie taka silna? „Zabrakło przemyślanych decyzji”
Gezet Stal Gorzów 43-47 Krono-Plast Włókniarz Częstochowa, mecz o 5-6. msc. (rewanż)
Przed meczem gorzowianie byli w bardzo dobrych nastrojach, bowiem do odrobienia mieli „zaledwie” 6 punktów, by zapewnić sobie utrzymanie. Straty udało się odrobić w 5. biegu i wydawało się, że Gezet Stal jest na dobrej drodze, by zakończył ten niełatwy sezon. Czuć było ogromne emocje, gdyż w po kolejnej gonitwie Andrzej Lebiediew i Piotr Pawlicki mieli sobie dużo do powiedzenia. Krono-Plast Włókniarz wyrównał stan meczu w 9. gonitwie i wtedy w obozie Stali zaczęły się nerwy. Lwy walczyły zaciekle i efektem było… 5 remisów biegowych z rzędu! Tym samym przed ostatnim biegiem zapewnili sobie utrzymanie, a Gezet Stal musiała przygotowywać się do walki o 7. miejsce. Bez wątpienia bohaterem gości był niepokonany Jason Doyle, a także Piotr Pawlicki, który stracił zaledwie jedno „oczko”.












Żużel. Będzie starcie największych gwiazd! Stal ogłasza!
Żużel. Mają… czterech liderów? Trener mówi, czego trzeba do awansu
Żużel. Start w lidze niezagrożony. Mówi o składzie drużyny
Żużel. Duże zmiany w SEC! Więcej miejsc do wywalczenia na torze
Żużel. Stal strzela sobie w kolano? Paluch zaskoczył!
Żużel. Nad tym pracuje Holder. To da mu mistrzostwo świata?