Witold Skrzydlewski. foto. JAREK PABIJAN
Witold Skrzydlewski lubi zaskakiwać swoimi wypowiedziami. W kontekście celów na przyszły rok nie jest inaczej. Właściciel łódzkiego klubu nie ukrywa też, że marzy mu się PGE Ekstraliga, ale nie postawi wszystkiego na jedną kartę.

Łodzianie ponownie postawili na duże zmiany w składzie. Rozstano się z żużlowcami, którzy dostali lepsze oferty w innych klubach i postawiono na dość oszczędnościowy skład. Stąd H. Skrzydlewska Orzeł znów typowany jest do walki o utrzymanie z beniaminkiem rozgrywek.

Sam właściciel klubu dość oryginalnie przedstawia to, o co jedzie jego drużyna. Jednym z celów jest to, żeby wśród zawodników, ale także mechaników panowała dyscyplina. Orzeł chce dobrze spisywać się przed swoimi kibicami i tam liczy na punkty.

Żużel. Licencja dla Unii Tarnów to wielki błąd?! „Będą żerować” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Dlatego PZM przyznał Unii licencję! Do spełnienia 15 warunków! – PoBandzie – Portal Sportowy

– Przede wszystkim o dobre widowiska. O to, byśmy zaczęli u nas wygrywać i żeby nie zdarzały się takie przypadki, że mechanik któregoś zawodnika przyjeżdża pijany na mecz. Ważne, żeby wszyscy przejechali najbliższy sezon w zdrowiu. Bardzo liczę na to, że w końcu na łódzkim torze będziemy zdobywać punkty – mówi Witold Skrzydlewski dla serwisu lodzkisport.pl.

Łodzianie w tym roku zrobili kolejny duży rok dla rozwoju żużla. Na piękny stadion po raz pierwszy zawitają zmagania cyklu Grand Prix. Orzeł jest także organizatorem PGE IMME, a zatem zawodów, na które zjeżdżają najlepsi zawodnicy listy klasyfikacyjnej PGE Ekstraligi. Czy zatem kolejnym marzeniem jest PGE Ekstraliga?

Żużel. Unia ma… za dużo juniorów! Szukają dla nich miejsca, chętnych brak! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Zmiana u Kubery. Tego sponsora będzie widać najmocniej! – PoBandzie – Portal Sportowy

– Oczywiście, że tak – odpowiada krótko szef ekipy z Moto Areny. Dodaje jednak, że nie pójdzie va banque i nie zaryzykuje wszystkiego, aby tylko tę najwyższą klasę rozgrywkową sprowadzić do Łodzi.

– Nie ma na to szans. Wielu ludzi postawiło całe swoje majątki na sport, potracili firmy i nikt o nich już nie pamięta. Ja takiego błędu nie popełnię – podsumowuje Witold Skrzydlewski.