Janusz Ślączka
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po spotkaniu Krono-Plast Włókniarza Częstochowa z Fogo Unią Leszno w obu ekipach pozostał niedosyt. Goście świetnie radzili sobie w meczu i końcowa porażka przyniosła im rozczarowanie. Gospodarze liczyli z kolei, że zdobędą w starciu z mocno osłabionymi przeciwnikami pełną pulę punktów. Po spotkaniu trener Lwów Janusz Ślączka tłumaczył niezbyt dobrą jazdę swoich podopiecznych. Zdradził także, iż przed meczem szykował do wyjazdu w spotkaniu Stevena Goreta, jednak na debiut w pierwszej drużynie Francuz musi jeszcze poczekać. 

 

Przypomnijmy, że leszczynianie przyjechali do Częstochowy ciągle osłabieni brakiem Janusza Kołodzieja i Damiana Ratajczaka. Można powiedzieć, że Lwy miały zatem dogodne warunki, aby odrobić stratę z pierwszego spotkania na Stadionie im. Alfreda Smoczyka i zgarnąć pełną pulę punktów. Tak się jednak nie stało. Co więcej ekipa spod Jasnej Góry zapewniła sobie zwycięstwo dopiero w biegach nominowanych. Nie udało się jej jednak zdobyć punktu bonusowego, który ostatecznie nie został przyznany żadnej z drużyn.

– Na pewno ciężki to był dla nas mecz. Cieszmy się z tego, co mamy, bo drużyna z Leszna pojechała bardzo dobre spotkanie. A my się męczyliśmy. Musimy coś pozmieniać, bo byliśmy wolni. Nie ma prędkości, starty też nie były rewelacyjne. Musimy popracować u nas na torze, aby te starty były lepsze, a trasa szybsza – tłumaczył po meczu trener gospodarzy Janusz Ślączka.

Żużel. Dwóch zawodników Stali z kompletami! Dominacja gospodarzy w Gorzowie i Grudziądzu!

Żużel. Dobrucki zdecydował! Takim składem Polacy będą bronić tytułu

Szkoleniowiec Lwów przyznał także, że winy za przebieg spotkania nie można zrzucić na tor, ponieważ według relacji jego podopiecznych nie różnił się od zbytnio od tego, który zastali w meczu z ZOOleszcz GKM-em Grudziądz.

– Zawodnicy po obchodzie nie bardzo chcieli jechać nawet na próbę toru, bo mówili, że jest tak samo. Drużyna z Leszna była dziś szybsza i dlatego było tak trudno – przyznał trener.

W spotkaniu pod Jasną Górą było kilku zawodników, którzy mogli cieszyć się świetną dyspozycją. Na szczególną uwagę zasłużył jednak zdecydowanie debiutujący w PGE Ekstralidze Ben Cook. Australijczyk pozytywnie zaskoczył kibiców i przywiózł w tym meczu aż 9 punktów z bonusem. Po spotkaniu zapytaliśmy trenera Janusza Ślączkę, czy Włókniarz również może mieć w swoich szeregach takie perełki.

– My także się rozglądamy za takimi zawodnikami. Mamy ich w drużynie U24. Na dziś był już szykowany Steven Goret, ale mówiłem, było bardzo ciężkie spotkanie. Jeżeliby się to poukładało inaczej, to dostałby szansę. Podstawiliśmy mu dobre motocykle i był gotowy, żeby jechać – podsumował szkoleniowiec Lwów.

Kolejny mecz Włókniarz odjedzie na wyjeździe. Przeciwnikami częstochowian będą żużlowcy Betard Sparty Wrocław. Spotkanie to zaplanowane jest na 21 czerwca. Początek o 20:30.