Nicki Pedersen to zawodnik z jedną z najbogatszy karier w czarnym sporcie. 48-latek przyznał, że niegdyś ojciec odradzał mu jazdę na żużlu, gdyż uważał, że nie zarobi z tego pieniędzy. Trzykrotny indywidualny mistrz świata udowodnił, że się mylił.
Przed Nickim Pedersenem przygodę z jazdą na żużlu zaczął jego starszy brat Ronni. Talentu nie można było mu odmówić, jednak nie dorobił się w czarnym sporcie. Tym samym ojciec odradzał młodszemu z braci kontynuowanie przygody, lecz ten postawił na swoje, co mu się bardzo opłaciło.
– To prawda. Tak było w istocie. Słowa taty podziałały trochę jako motywacja dla mnie. Moim celem nie było zarobienie fortuny na żużlu. Chciałem, aby był to mój styl życia i sposób funkcjonowania. Tata tak mówił, bo widział, że Ronni nie zarobił na żużlu pieniędzy i musiał szukać innego zajęcia. Ja chciałem się ścigać i nie patrzyłem na wymiar finansowy. Myślałem: byłoby miło, gdyby coś wpadło do kieszeni, ale to nieistotne przy frajdzie jaką daje jazda na motocyklu. Całkiem nieźle mi poszło, nieprawdaż? Nie ukrywam, że ojciec mnie rozeźlił swoją opinią. Okazało się, że można całkiem nieźle żyć z żużla. Myślę, że to udowodniłem tacie. Nie spodziewałem się, że speedway zaoferuje mi życie na aż tak dobrym poziomie – wyznał Nicki Pedersen w rozmowie z Polsat Sport .
Żużel. Łaguta w końcu zdecydował! Chodzi o kontrakt ze Spartą!
Żużel. Tonuje nastroje ws. transferu Zmarzlika. „Nie ujmuję prezesowi cwaniactwa”
Żużel. Rywalizacja o skład zabija atmosferę? „Wszyscy by chcieli jechać bez stresu”
48-latek znany jest z tego, że często zmienia drużyny w lidze polskiej. W trakcie swojej bogatej kariery zaliczył ich aż 10! Nie kryje się z tym, że nigdy nie szukał drugiego domu, a transfery traktował biznesowo.
– Nigdy w mojej filozofii nie opierałem się na poszukiwaniu ciepła czy empatii w klubie. Nie mówiłem: szukam przytulnego domu. Spoglądałem na moje kontrakty przez pryzmat biznesu. Przy wyborze klubu, traktowałem speedway jako sposób zarobkowania. Nie twierdzę, że kierowałem się tylko i wyłącznie kwestiami finansowymi, ale jeśli miałem na stole dwie oferty, a jedna zawierała o wiele lepsze pieniądze, to wybierałem opcję korzystniejszą finansowo. Są zawodnicy, którzy zostają w danym klubie nie patrząc na pieniądze i uważają, że tak ma być, ale ja nie należę do tego grona. Oni czują, że są zobowiązani względem sponsorów, że muszą być lojalni, bo ktoś im kiedyś pomógł w karierze, ale ja wychodzę z założenia, że nikt nie powie mi banalnego prostego słowa: dziękuję jeśli pozostałbym w klubie bez powodu. A tak, pieniążki się zgadzają, jestem zaspokojony finansowo, więc kieruję się literą zysku ekonomicznego – powiedział Nicki Pedersen.
Na ten moment Duńczyk pozostaje bez klubu. Mocno o jego angaż starał się Speedway Kraków występujący w Krajowej Lidze Żużlowej. Klub ten jednak zwleka z ogłaszaniem zawodników i być może kwestią czasu pozostaje zaprezentowanie Nickiego Pedersena.











Żużel. Stal podbija rynek w Niemczech! Będą nowi sponsorzy!
Żużel. To męczy Zmarzlika! „Nie lubię tej części pracy”
Żużel. Kontrowersyjny przepis zagraża polskiemu żużlowi? Znany dziennikarz nie kryje oburzenia!
Żużel. 1492 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w 2. Ekstralidze! (RANKING)
Żużel. Co z pieniędzmi za Ratajczaka? Goliński z mocną odpowiedzią!
Żużel. Konfetti, barber i odżywki. Na to szły dotacje miejskie!