fot. Stal Gorzów
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W Sądzie Okręgowym w Gorzowie rozpoczął się proces Marka Grzyba, byłego prezesa Stali Gorzów, Tomasza Michalskiego, który pełnił w klubie funkcję dyrektora, a także Edyty G. oraz Jacka B. Cała czwórka jest zamieszana w sprawę o wyłudzenie dotacji na sekcję piłki ręcznej w latach 2019-2021. Grzyb złożył zeznania w sądzie, z których jasno wynika, że nie przyznaje się do winy. 

 

Proces w Sądzie Okręgowym w Gorzowie ruszył w środę, 5 czerwca. Były prezes oraz dyrektor, a także Edyta G. mieli wyłudzić 480 tysięcy złotych ze środków publicznych. Według prokuratury, klub nieprawidłowo rozliczył ponad 50% dotacji. Wystawiona miała zostać m.in. fikcyjna faktura za obóz szczypiornistów w ośrodku obok Międzyrzecza, a do rozliczeń miały zostały wciągnięte również faktury od żużlowców, Martina Vaculika oraz Krzysztofa Kasprzaka. Oprócz wspomnianej trójki, zarzuty usłyszał również Jacek B., biznesmen z Międzyrzecza. Tomasz Michalski przyznał się do zarzucanych czynów, z kolei pozostała trójka nie przyznała się do winy. W czwartek przed sądem zeznawał Marek Grzyb.

– Nie przyznaję się do zarzucanego czynu. Będę składał wyjaśnienia i będę odpowiadał na pytania sądu, obrońców oraz oskarżonych. Nie będę odpowiadał na pytania prokuratury. Na początku chciałem podkreślić, że wszystko zostało wyjaśnione podczas wczorajszej rozprawy. Zarówno dyrektor Tomasz Michalski przyznał, że nie wydawałem poleceń w sprawie dotacji, tak samo zresztą przyznała pani Edyta. Jedyne co padło z mojej strony w tej kwestii, to „zróbcie to zgodnie ze sztuką”, co wskazuje, że z mojego polecenia wynikało, że mają to zrobić zgodnie z prawem – mówił Marek Grzyb, były prezes Stali Gorzów, cytowany przez portal gorzowianin.com

Żużel. Dziennikarze żużlowi parodiują reklamę walk na gołe pięści! Joanna Cedrych mówi o kulisach

Żużel. GKM komentuje transfer Jepsena Jensena. „Mocno w wierzymy w Michaela” – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Ze słów Grzyba wynika, że nie nadzorował tego, w jaki sposób dotacja była rozliczana. Jego zdaniem główną winę ponoszą Michalski oraz Edyta G. – Dokładne zeznania dyrektora Michalskiego i pani Edyty są jednolite z moimi zeznaniami, które składałem w prokuraturze. Jako prezes KS Stal Gorzów nie nadzorowałem kwestii rozliczenia dotacji, a tak jak wyjaśniłem wcześniej, jako prezes byłem osobą reprezentacyjną, głównie do kontaktu z Ekstraligą Żużlową czy osobami zajmujące różne funkcje w mieście. Moją rolą był również kontakt z mediami i rola PR-owa – przyznał.

– Nie wierzę w to, że pani Edyta, przygotowując wniosek o dotację i dając mi go do podpisu, nie wiedziała, że jest źle przygotowany. Kiedy dowiedziałem się o całej sytuacji, przyjechałem do klubu bardzo zły i powiedziałem, że wpakowali mnie na minę. Prokuratura oceniła źle materiał, bo gdybym działał wspólnie i w porozumieniu, to nie byłoby u mnie takiej reakcji. Pani Edyta jako długoletni pracownik musiała doskonale wiedzieć o niegospodarności poprzedniego zarządu. Próbowałem z tym walczyć, narażając się wielu osobom. Kochałem Stal Gorzów i bardzo mocno się w to zaangażowałem. Kiedy byłem prezesem i odkrywałem to wszystko, to podkładano mi świnie i szukano na mnie różnych haków – dodał Grzyb.

Żużel. Dlaczego meczu Poznań-Bydgoszcz nie będzie w telewizji? Jest wyjaśnienie – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Co ciekawe, podczas zeznań były sternik gorzowian odkrył kulisy tego, jak wyglądała sytuacja w Gorzowie, gdy przejmował on klub. Cztery lata temu klub miał być zadłużony na 3,5 miliona złotych! Jak pisze Jarosław Miłkowski w Gazecie Lubuskiej, zawodnikom klub miał zalegać bardzo duże środki. Krzysztofowi Kasprzakowi był winny 600 tysięcy złotych, Martinowi Vaculikowi 320 tysięcy, Matejowi Zagarowi około 200 tysięcy, Bartoszowi Zmarzlikowi 50 tysięcy, Nielowi Kristianowi Iversenowi 150 tysięcy, a Rafałowi Karczmarzowi 90 tysięcy.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 13 czerwca. Jak podaje Gazeta Lubuska, proces ma potrwać co najmniej kilka miesięcy. Każdej z osób zamieszanych w sprawę grozi do 9 lat pozbawienia wolności. Na sali rozpraw ma pojawić się łącznie w sumie około 50 świadków, w tym Martin Vaculik oraz Krzysztof Kasprzak.

Źródła: gorzowianin.com, Gazeta Lubuska